#141. „DIABEŁ URUBU” – Marlon James

 

 

Tytuł: Diabeł Urubu
Ocena: 8/10
Gatunek: powieść obyczajowa/dramat
Autor: Marlon James
Tytuł oryginalny: John Crow’s Devil
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Liczba stron: 240
Okładka: twarda
Cena rynkowa: 39,90 zł

 

 

Istnieją pozycje, których nie czyta się dla rozrywki. Ich lektura nie jest łatwa i odciska swoje piętno na duszy odbiorcy. A jednak tak warto znaleźć w swojej biblioteczce miejsce na podobne powieści. Uszlachetniają i kształtują nasz czytelniczy gust.

Kilka dni temu skończyłam książkę „Diabeł Urubu” autorstwa zwycięzcy Nagrody Bookera z 2015 roku, Marlona Jamesa.  Zastanawiałam się długo, jak zachęcić Was do sięgnięcia po tę pozycję. Zapytacie pewnie, jakim cudem mogę mieć z tym problem, skoro pod samym hasztagiem #ladymargotpoleca na Instagramie znajduje się w tej chwili ponad 1400 zdjęć z książkami, po które sięgnęliście z mojego polecenia. To przemiłe i niesamowicie budujące, jednak, choćby dzięki temu, że mam wgląd do wybieranych przez Was książek, zdaję sobie sprawę, że… po ciężkie, ambitne pozycje, którym trzeba poświęcić więcej czasu, nieczęsto sięgacie. Takich pozycji po prostu się boicie. Też fakt, że nasze codzienne życie zawodowe, prywatne bywa ciężkie, nie ułatwia wyboru trudnej lektury. Zdecydowanie wolimy przy książce odpocząć.

I teraz czeka mnie nie lada zadanie: przekonanie Was do tego, że po „Diabła Urubu” warto sięgnąć, że trzeba czytać ważne, znaczące książki, nawet jeśli będziecie zmuszeni wyjść dla nich ze swojej czytelniczej strefy komfortu.

 

***

 

POSTACI

Hector Blight (prześmiewczo nazywany Rum Kaznodzieją) – pastor wioski Gibbeah, pogubiony alkoholik.

Apostoł York – charyzmatyczny niespodziewany nieznajomy, zbawca dusz, opiekun miejscowych.

 

FABUŁA

Rok 1957. Gibbeah. Mała, uboga, zapomniana przez Boga, wiosna na Jamajce. Przewodnikiem duchowym tutejszej ludności jest pastor Hector Blight, człowiek borykający się z własnym sumieniem, topiący rozterki w alkoholu.

Kiedy czarne sępy, zwiastujące nadejście najgorszego, pojawiają się nagle nad wioską i rozbijają w drobny mak szyby w kościelnych oknach, ma to wydźwięk niemal symboliczny, który wzmacnia nieoczekiwane nadejście „zbawcy” – Apostoła Yorka. Mężczyzna natychmiast przejmuje władzę w miejscowym kościele, zjednując sobie mieszkańców wioski. Jego charyzma onieśmiela i budzi podziw wśród społeczności pozostawionej samej sobie, podatnej i wręcz potrzebującej manipulatora, potrafiącego zawładnąć ich umysłami.

Nadejście nieznajomego „budzi” pastora Blight, zmuszonego do walki o swoich byłych wiernych.

W tej powieści toczy się nieustanna walka dobra ze złem, brutalności z łagodnością, wynaturzenia z godnością. Mamy tu również widoczny jak na dłoni, przerażający schemat działania sekty.

Od pierwszych, niezwykle mocnych stron, do tej ostatniej, autor nie pozwala nam wytchnąć serwując potężną dawkę skrajnych emocji. Bądźcie na nie gotowi.

 

 

DLA KOGO

Jak już wspomniałam na samym początku tego wpisu, „Diabeł Urubu” to z całą pewnością nie jest książka dla wszystkich. Śmiem nawet twierdzić, że taka powieść raczej nie ma szans na znalezienie się na listach bestsellerów w Polsce. To książka trudna, mocna, jednak naprawdę, naprawdę dobra. Tak już bywa, że kiedy mamy do czynienia z wartościowym filmem, powieścią, musimy im poświęcić czas, analizować, muszą nas one „dotknąć”. Dlatego, jeśli jesteś ambitnym czytelnikiem, doceniającym wartościową lekturę – ta książka jest dla Ciebie.

 

PODSUMOWANIE

Nie wiem, czy moja misja przekonania Was do tej powieści powiedzie się, ale jeśli choć jedna osoba czytająca totalnie inny gatunek, sięgnie po „Diabła Urubu”, będzie to mój wcale niemały sukces 🙂  Nie zrażajcie się zaczynając „końcem” (zrozumiecie czytając), ani wulgarnością, brutalnością, czy bardzo specyficznym, mrożącym krew w żyłam poczuciem humoru autora, czy jego stylem narracji. Cały ten zabieg ma swój cel, a że cel uświęca środki…

W życiu nie chodzi o to, by było wyłącznie łatwo, lekko i przyjemnie. Ból, cierpienie, przemoc, agresja są elementami ludzkości, a powieść Jamesa jest na wskroś ludzka i aktualna jak nigdy dotąd. I to zakończenie. Mój Boże, to zakończenie! Nie wierzę, że był to debiut… Przeogromnie polecam.

 

 

 

Za umożliwienie przeczytania tej powieści dziękuję Wydawnictwu Literackie.

 

 

Udostępnij:
To moje miejsce w sieci, mój wirtualny dom przepełniony wszystkim, co kocham. Mam nadzieję, że poczujesz się tu jak u siebie, znajdziesz masę inspiracji, odnajdziesz spokój i niepowtarzalny klimat. I zostaniesz ze mną na dłużej. Rozgość się :) Ściskam, M.

Zacznij pisać i kliknij Enter, aby wyszukać

Shopping Cart