#160. „Piosenki (nie)miłosne” – Natalia Sońska

 

„Piosenki (nie)miłosne”

Autor: Natalia Sońska
Gatunek: powieść obyczajowa
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 320
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Cena rynkowa: 36,90 zł

Ocena: 8/10

 

Szczęśliwie, kilka tygodni przed premierą „Piosenek (nie)miłosnych”, otrzymałam od Wydawnictwa Czwarta Strona pierwszą część historii Zosi i Igora, tę pisaną z perspektywy dziewczyny. Mocno przeżyłam jej treść… Zastanawiałam się długo, w jaki sposób napisać opinię o kontynuacji, nie zdradzając przy tym fabuły poprzedniczki. I wiecie, co? Nie jest to możliwe. Z ręką na sercu: starałam się ogromnie, ale te historie są ze sobą tak bardzo związane, opisują te same wydarzenia (tyle, że różnych perspektyw), że nie sposób nie nawiązać do „Listów (nie)miłosnych”. Obiecuję jednak, że zrobię to w sposób bardzo delikatny i najważniejsze zachowam dla siebie 🙂

Skłamię, jeśli napiszę, że byłam bardzo ciekawa tej książki. Ja po prostu musiałam, MUSIAŁAM ją przeczytać. Potrzebowałam tego, by móc dopełnić opowieść. Za wszelką cenę chciałam poznać motywy działania Igora, ponieważ… złamał mi serce. Czy teraz rozumiem go lepiej? I tak, i nie… Ale o tym poniżej 🙂

 

***

 

POSTACI

Igor – głos i główny bohater powieści. W poprzedniej części historii niespodziewanie porzuca swoją narzeczoną… zostawiając jej pożegnalny list. W jej kontynuacji poznajemy niezwykle dramatyczny motyw jego działania.

Zosia – szczęśliwa, zakochana, planująca wspólną przyszłość z Igorem. Idyllę przerywa odejście narzeczonego.

 

FABUŁA

Zosia i Igor to para jak z obrazka. Zakochani, planują wspólną przyszłość, prowadzą listę rzeczy, które chcą razem przeżyć. Sielanka niespodziewanie kończy się odejściem mężczyzny, który pozostawia po sobie jedynie list z lakonicznymi wyjaśnieniami. Zrozpaczona Zosia od tej chwili musi zawalczyć o siebie, odkochać się, zapomnieć…

I oto teraz, nareszcie, mamy możliwość poznania punktu widzenia Igora. Mężczyzna w sposób niezwykle ludzki, prawdziwy, ukazując przy tym cały wachlarz emocji – od strachu, przez rozpacz, po chęć ochrony bliskich – wyznaje dramatyczną prawdę o sobie.

Gdybyście tylko mogli zobaczyć mnie podczas lektury. Miałam ochotę gołymi rękami udusić tego chłopaka! Za moment zaś chciałam go przytulić i powiedzieć, że będzie dobrze, by po chwili wykrzyczeć mu, że postępuje głupio, że to tchórzostwo! Wściekałam się i współczułam mu. Wierzyłam, po czym zarzucałam kłamstwo. Igor rozstroił mnie emocjonalnie, a ja muszę się jeszcze zastanowić, czy mu przebaczę. Czy zrobiła to Zosia?

Po prostu przeczytajcie 🙂

 

 

DLA KOGO

„Piosenki (nie)miłosne” to przede wszystkim pozycja dla wielbicielek gatunku i stylu Natalii Sońskiej. To, jak zwykle w przypadku książek autorki, naładowana emocjami powieść, która… boli. Jeśli jesteście wrażliwymi duszami, uronicie nad tą historią niejedną łzę. To piękna, w taki ludzki sposób, opowieść o dwójce ludzi, których drogi rozchodzą się w sposób dramatyczny i niewyjaśniony. W tej części poznajemy punkt widzenia Igora i nareszcie zrozumiemy (a przynajmniej będziemy się starać) motywy jego szokującego, niewytłumaczalnego posunięcia. Jeśli kochacie pełną emocji literaturę kobiecą, jeśli czekacie na wyjaśnienie zakończenia historii opisanej w „Listach (nie)miłosnych”, to co tu dużo mówić… Po prostu MUSICIE tę książkę przeczytać. Dajcie Igorowi możliwość obrony, bez względu na to, czy Was przekona.

 

PODSUMOWANIE

Muszę Wam się do czegoś przyznać. Po lekturze popadłam w stan melancholii. Było mi autentycznie przykro. To przepiękna powieść, ale z pewną dozą smutku, na którą musicie być gotowi. Miłość to nie tylko spoglądanie sobie nawzajem z zachwytem w oczy, nie tylko czułe wyznania, trzymanie się za ręce. To także trudne momenty, rozstania. I o tym właśnie jest ta książka. To dalej uroczy, ciepły i klimatyczny styl Natalii, ale mam wrażenie, że w tej powieści pokazuje swoje nieco inne oblicze.

„Piosenki (nie)miłosne” polecam Wam przeogromnie. Spędzicie nad tą pozycją cudowny czas. Jeśli czytaliście „Listy (nie)miłosne” albo jakąkolwiek powieść autorki, wiecie doskonale, że czeka Was nieprzespana noc i zaniedbywanie obowiązków 😀 Ja tymczasem już zaczynam wypatrywać kolejnej powieści Natalii. Obawiam się, że się od nich uzależniłam.

 

 

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Czwarta Strona.

Udostępnij:
To moje miejsce w sieci, mój wirtualny dom przepełniony wszystkim, co kocham. Mam nadzieję, że poczujesz się tu jak u siebie, znajdziesz masę inspiracji, odnajdziesz spokój i niepowtarzalny klimat. I zostaniesz ze mną na dłużej. Rozgość się :) Ściskam, M.

Zacznij pisać i kliknij Enter, aby wyszukać

Shopping Cart