240. „Sobremesa. Spotkajmy się w Hiszpanii” – Mikołaj Buczak

240. „Sobremesa. Spotkajmy się w Hiszpanii” – Mikołaj Buczak

 

 

„Sobremesa. Spotkajmy się w Hiszpanii”

Autor: Mikołaj Buczak
Gatunek: literatura podróżnicza
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
Liczba stron: 328
Okładka: twarda
Cena rynkowa: 39,90 zł

Ocena: 8/10

 

 

Hiszpania. Kraj oliwek, pomarańczy i sangrii. Kraj słońca i słonecznych uśmiechów jej mieszkańców.
Urlopowa ziemia obiecana. Nie znam osobiście nikogo, kto nie wyjechałby, choćby zaraz, do tej mlekiem i miodem płynącej krainy.

Sama mam do Hiszpanii bardzo osobisty stosunek. Była to moja pierwsza zagraniczna destynacja, w którą zabrała mnie moja kochana Babcia. Młodziutka dziewczyna, którą wtedy byłam, zachłysnęła się feerią kolorów, zapierającą dech w piersiach architekturą, mieszkanką kulturową. Był to rok 2000. Hiszpanię różniło od Polski dosłownie wszystko.

Tej  podróży nie zapomnę nigdy. Nie tylko sprawiła, że połknęłam podróżniczego bakcyla, nie tylko zapoczątkowała moje kolejne pasje, ale mogę także z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że w znacznym stopniu ukształtowała mój charakter.

Ten rok miał być wyjątkowy. Po 20 latach miałam do Hiszpanii wrócić, pokazać ją mojemu narzeczonemu z nadzieją, że także się w niej zakocha. Koronawirus pokrzyżował nasze plany. Na szczęście na rynku ukazała się właśnie znakomita pozycja, dzięki której, na łamach kart, mogłam wyruszyć ponownie do tej słonecznej krainy. Aż łezka zakręciła mi się w oku.

Pozwólcie, że opowiem Wam o „Sobremesie”.

 

 

***

 

 

O KSIĄŻCE

Na wstępie po prostu muszę wspomnieć o autorze tej niezwykłej pozycji.

Mikołaj Buczak to nie tylko lektor języka hiszpańskiego i niderlandzkiego (swoja drogą, jestem ogromnie ciekawa, jak to się stało, że naucza tak dwóch, z pozoru zupełnie różnych języków!), ale także zapalony podróżnik, a przede wszystkim –  bo ten temat, nas tu zgromadzonych, interesuje chyba najbardziej – miłośnik kultury hiszpańskiej i Hiszpanii, rzecz jasna, o których to opowiada i pisze na swoim instagramowym profilu @hiszpanskasobremesa.

Możecie wiec być pewni, że ten facet doskonale wie, co na się porwał. I zrobił to naprawdę dobrze.

„Sobremesa. Spotykajmy nie w Hiszpanii” jest nie tyle przewodnikiem, bo to określenie słabo kojarzy nie z literaturą „do czytania”, a opowieścią o Hiszpanii i jej mieszkańcach. To 10 rozdziałów, z których dowiecie się niemal wszystkiego, czego zawsze byliście ciekawi, na temat hiszpańskiego życia (jak w Madrycie), jedzenia, spędzania wolnego czasu, kultury, nawyków (czasem bardzo zabawnych), bezsenności (tak, tak), masowej turystyki, która jak się okazuje, jest największą bolączką Barcelony, a nawet historii niezwykle hiszpańskiego feminizmu.

A wszystko to podane w niezwykle przyjemny i smakowity sposób.

Nic, tylko czytać!

 

 

DLA KOGO

„Sobremesa. Spotkajmy się w Hiszpanii” to pozycja, która z pewnością pokochają miłośnicy podróży, przede wszystkim ci zauroczeni Hiszpanią, wiadomo. Jednak jest to książka, którą czyta się jak najlepszy reportaż. Daleko jej do typowych przewodników, naszpikowanych nikomu tak naprawdę niepotrzebnymi informacjami. I z tego powodu, jestem pewna, że przypadnie do gustu każdemu, kto po prostu cierpi na najpiękniejszą chorobę, jaką jest nieuleczalną ciekawość świata.

„Sobremesa” to opowieść o Hiszpanii. O „sercu” tego kraju, na które składa się jego kultura, zwyczaje, historia. To opowieść snuta przez człowieka, dla którego Hiszpania to w zasadzie życie. I choć nie mieszka na Półwyspie, wie o nim więcej niż pewnie większość autochtonów.

 

PODSUMOWANIE

Jakaż to była przyjemna lektura!

Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek czytała tak rzetelną, ale przede wszystkim przesympatyczną (o ile można tak określić książkę), lekko napisaną pozycję podróżniczą. Przemyślcie jej lekturę kilkukrotnie, ponieważ istnieje całkiem spore ryzyko, że po odłożeniu książki na półkę, zapragniecie spakować walizkę, porzucić całe dotychczasowe życie i udać się w podróż do Hiszpanii, zasmakować sangrii, wybornych tapas albo sławnych tortilli czy paelli. Zamarzycie o bujaniu się w wolnym rytmie z miasta do miasta, zakosztowaniu nocnego życia (w zasadzie normalnego życia, ponieważ życie przeciętnego Hiszpana zaczyna się po 22 – wtedy miasta się budzą, zaczynają świętowanie codzienności), a o problemy będziecie martwić się mañana (jutro rano).

Cóż więc mogę rzecz?

Jestem piekielnie dumna, że mam możliwość patronowania „Sobremesie”. To pozycja, którą Wydawnictwo Poznańskie trafiło w moje gusta perfekcyjnie. Kocham podróże, kocham Hiszpanię, o której wydawało mi się, że wiem całkiem dużo. Byłam w błędzie! Z tego też powodu połknęłam tę książkę w zasadzie na jeden raz. A tęsknota za odkrywaniem nowego, od dawna nie była tak silna.

Jeśli pragniecie poczuć wyjątkowy hiszpański klimat, poznać mieszkańców tego słonecznego kraju (i to z każdego niemal regionu), nienachalnie zapoznać się z jego historią, która w dużym stopniu ukształtowała mentalność Hiszpanów, zgłębić urocze zwyczaje – przeczytajcie „Sobremesę”!

Polecam tę pozycję z całego serca.

 

A książkę w promocyjnej cenie kupicie TUTAJ.

 

 

 

 

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorowi oraz Wydawnictwu Poznańskiemu.

Udostępnij:
To moje miejsce w sieci, mój wirtualny dom przepełniony wszystkim, co kocham. Mam nadzieję, że poczujesz się tu jak u siebie, znajdziesz masę inspiracji, odnajdziesz spokój i niepowtarzalny klimat. I zostaniesz ze mną na dłużej. Rozgość się :) Ściskam, M.

Zacznij pisać i kliknij Enter, aby wyszukać

Shopping Cart