252. „Srebrne skrzydła” – Camilla Lackberg

252. „Srebrne skrzydła” – Camilla Lackberg

 

 

„Srebrne skrzydła”

Autorka: Camilla Lackberg
Gatunek: thriller psychologiczny
Cykl: Faye (tom 2)
Tytuł oryginalny: Vingar av silver
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 384
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Cena rynkowa: 39,99 zł

Ocena: 7/10

 

 

 

Każda nowa powieść królowej skandynawskiego kryminału, to zawsze wielkie wydarzenie. Wielkie i wyczekiwane, bowiem autorka za każdym razem długo każe nam czekać na swoje książki.

Kiedy więc w ubiegłym roku usłyszeliśmy o zupełnie nowej serii, niemającej nic wspólnego z wielkim wydawniczym przebojem, jakim niewątpliwie jest cykl o Erice i Patricku z Fjallbacki, czytelniczy światek zamarł w oczekiwaniu.

Jak przejęte zostało nowe „dziecko” Camilli Lackberg?

Różnie. „Złota klatka” jednych zachwyciła – napawali się oni świeżością, jaką wniosła w dorobek autorki. Doceniono psychologiczny aspekt powieści i potrzebę poruszenia ważkiego i trudnego tematu. Inni załamywali ręce, bo nie była to „ta” Lackberg, tak dobrze im znana, dla której charakterystyczny był krwawy, brutalny kryminał rozgrywający się na tle mrocznego, mroźnego krajobrazu.

Jakby jednak nie patrzeć, zupełnie nowa seria wzbudziła sensację.

Nic wiec dziwnego, że kiedy Wydawnictwo Czarna Owca zapowiedziało premierę kontynuacji cyklu, powieść „Srebrne skrzydła” z miejsca stała się bestsellerem.

Przyznaję, że należałam do osób, które z wielką ciekawością sięgnęły po „Złotą klatkę”. Tak, byłam zaskoczona, ale ukontentowana. Potrzebowałam wzięcia oddechu od kryminałów Camilli, powielania ciągle tego samego schematu (mimo wszystko uwielbiam tę serię), z przyjemnością więc spróbowałam czegoś nowego.

Czy „Srebrne skrzydła” czytałam z podobną satysfakcją?

O tym przeczytacie poniżej.

 

 

* * *

 

 

POSTACI

Faye – główna bohaterka serii, kobieta po traumatycznych przejściach. Kiedy po dramatycznych wydarzeniach udało jej się nareszcie stanąć na nogi, stworzyć kosmetyczne imperium, sielanka nieoczekiwanie rozprysła się niczym bańka mydlana. Faye ponownie musi zawalczyć o siebie. I nie cofnie się przed niczym.

 

FABUŁA

Nic nie trwa wiecznie.

Faye nareszcie odzyskuje spokój. Były mąż przebywa w więzieniu, a ona wraz z córeczką i mamą zaczyna nowe życie we Włoszech, w małej, sielskiej miejscowości.

Los jej sprzyja. Kosmetyczne imperium rozrasta się, kobieta przygotowuje się właśnie do wejścia ze swoją marką na rynek amerykański, co już samo w sobie jest ogromnym sukcesem, a wszystko wskazuje na to, że będzie on jeszcze większy.

Kiedy Faye obniża gardę, kiedy za sprawą sukcesów, rozwiązania problemów z przeszłości, jej czujność zostaje uśpiona, otrzymuje niespodziewany cios. Życie jej i jej najbliższych znowu jest zagrożone, a firma może trafić w niepowołane ręce.

Kobieta zmuszona jest do powrotu do Szwecji, by ponownie zawalczyć o siebie i ochronić bliskich.

 

 

DLA KOGO

„Srebrne skrzydła” to pozycja dla miłośników thrillerów psychologicznych z nutką hollywoodzkiego szaleństwa.

Jeśli szukacie powieści czysto rozrywkowej, myślę, że historia Faye Was nie rozczaruje. Jeśli natomiast pragniecie odnaleźć tutaj „starą”, dobrze Wam znaną Camillę Lackberg, srogo się zawiedziecie.

Nie polecam podchodzenia do całej serii jako do przedłużenia cyklu o Fjallbace. Dajcie się zaskoczyć. Zapomnijcie, że to Camilla. Udzielcie autorce kredytu zaufania, potraktujcie lekturę „Srebrnych skrzydeł” jak czystą kartkę.

Gwarantuję, że dzięki temu odnajdziecie w czytaniu sporo przyjemności.

 

PODSUMOWANIE

Nie będę ukrywała, że „Złota klatka”, pierwszy tom serii, podobała mi się bardziej. Odnalazłam w niej coś nowego, świeżego, a cała historia mocno mnie zaintrygowała.

Ze „Srebrnymi skrzydłami” miałam mały problem. Nie zrozumcie mnie źle. Fabuła naprawdę mnie zainteresowała, samą książkę wciągnęłam nosem na raz. Jednak podczas lektury miewałam nieodparte wrażenie, że jest na siłę rozwlekana, miejscami mocno odrealniona. Choć akurat ta ostatnia kwestia dotyczy wszystkich książek autorki, co absolutnie nie przeszkadza w ich odbiorze – ot, taki przywilej kryminałów.

Chcąc jednak pozostać z Wami szczera, muszę przyznać, że drugi tom serii jest według mnie słabszy.

Ma jednak mocną stronę, która wynagradza wszelkie niedociągnięcia. Ma Faye. Kobietę niezwykle silną, bezwzględna i piekielnie seksowną, którą życiowe zawirowania wzmocniły na tyle, że jest w stanie stawić czoło największym trudnościom. A na ich brak nie może narzekać.

To postać, która aż prosi się o umieszczenie w dobrym scenariuszu filmowym. Postać, która jest dla mnie swoistym hołdem złożonym kobietom. Tym które przeszły piekło przemocy domowej, przemocy seksualnej, prześladowania, ale także kobiet jako ogółu. I choć sama Faye posiada pewne cechy socjopatyczne – to egocentryczna, bezkompromisowa manipulatorka – nie jesteśmy w stanie nie poczuć do niej sympatii. Kibicujemy jej, a nawet usprawiedliwiamy czyny mocno sporne.

Czy wobec tego „Srebrne skrzydła” okazały się być dla mnie satysfakcjonującą lekturą? Tak, przyznaję to bezsprzecznie.

I choć mam tej pozycji sporo do zarzucenia, czas spędzony przy jej lekturze mogę zdecydowanie zaliczyć do udanych.

Ciekawostką jest zakończenie, które każe mi przypuszczać, że doczekamy kontynuacji perypetii Faye. I ja na pewno po nie sięgnę.

Polecam serdecznie.

 

„Srebrne skrzydła” w znakomitej cenie promocyjnej kupicie TUTAJ.

 

 

 

 

 

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

Udostępnij:
To moje miejsce w sieci, mój wirtualny dom przepełniony wszystkim, co kocham. Mam nadzieję, że poczujesz się tu jak u siebie, znajdziesz masę inspiracji, odnajdziesz spokój i niepowtarzalny klimat. I zostaniesz ze mną na dłużej. Rozgość się :) Ściskam, M.

Zacznij pisać i kliknij Enter, aby wyszukać

Shopping Cart