266. „Cudze słowa” – Wit Szostak

266. „Cudze słowa” – Wit Szostak

 

 

Tytuł: Cudze słowa

Autor: Wit Szostak
Gatunek: powieść obyczajowa
Wydawnictwo: Powergraph
Okładka: twarda
Liczba stron: 280
Cena rynkowa: 39,90 zł

Ocena: 10/10

 

 

Kiedy w Twoje dłonie trafia powieść spełniająca wszystkie oczekiwania, jakie w niej pokładałaś, wiedz, że jesteś największą na świecie szczęściarą. Jest to bowiem sytuacja niecodzienna, która zapewne zdarza się tylko kilka razy w życiu.

Do mnie szczęście uśmiechnęło się 4 listopada, kiedy chcąc wywiązać się ze zobowiązań recenzenckich, sięgnęłam po „Cudze słowa” Wita Szostaka. O, ja naiwna! Do głowy nie przyszło mi, że oto jedna z powieści mojego życia, która zachwyci mnie pod każdym możliwym względem.

„Cudze słowa” były nie tylko ucztą literacką, wyrafinowanym pokarmem dla intelektu, ale także czystą przyjemnością, co w przypadku lektury pozycji z wyższej półki nie jest takie oczywiste.

Nie przeciągając już dłużej, zapraszam Was na moją opowieść o tej bezwstydnie dobrej powieści,

 

 

***

 

 

POSTACI

Benedykt Ryś – główny bohater, którego poznajemy z perspektywy siedmiu osób o nim opowiadających. Co ciekawe, on sam nie otrzymał głosu.

Weronika, Jan, Józef, Szymon, Magdalena, Jakub, Paweł – bliscy Benedykta, z którymi mężczyzna miał w jakiś sposób kontakt: był dla nich synem, partnerem, uczniem, itp. To oni „tworzą” go swoimi opowieściami.

 

FABUŁA

„Cudze słowa” to opowieść o człowieku.

Postać Benedykta, poprzez swoje wspomnienia, tworzy siedem osób, w których życiu mężczyzna się pojawił.

Tylko tyle i aż tyle, ponieważ każda z opowieści zdaje się opisywać kogoś zgoła innego. Różne relacje, różne perspektywy tworzą niezwykły obraz.

 

 

DLA KOGO

„Cudze słowa” Wita Szostaka to uczta. Nie tylko za sprawą kolejnych rozdziałów, które otrzymały nazwy włoskich dań (co za znakomity zabieg!).

To uczta dla intelektu, uczta dla naszej wewnętrznej potrzeby obcowania z pięknem, czy to w sztuce, czy w literaturze. Nie jestem w stanie napisać wystarczająco pochlebnej opinii o tej powieści, bo cokolwiek napiszę, będzie to tylko marna próba zwrócenia na nią uwagi.

Tej powieści nie sposób opisać. Ją trzeba przeżyć, a następnie pokochać. Bo to, że pokocha ją każdy, kto sięgnie po tę niepozorną książkę, jest więcej niż pewne.

Komu więc ją polecam? Obowiązkowo każdemu. Bo w tych piekielnych czasach potrzeba nam piękna i zapomnienia.

 

PODSUMOWANIE

Cóż mogę rzecz, by pomóc Wam zrozumieć, jak wiele znaczą dla mnie „Cudze słowa”?

Tak trudno opisać uczucia, które ogarniają człowieka, gdy ten odkrywa jeden z największych literackich skarbów. Perłę, której poszukiwał tak długo.

„Cudze słowa” są jak sen. Obcowanie z nimi było jak dotknięcie czegoś nierzeczywistego, ulotnego, czegoś wzniosłego.

Nie byłam świadoma tego, jak przepięknie, z jakim wyczuciem i wysublimowaniem można pisać o rzeczach z pozoru zwykłych, o codzienności, i przemienić ją w zlepek chwil niezapomnianych. To tak bliskie memu sercu, tak bardzo odzwierciedla moje spojrzenie na życie, tak niezwykłe w swojej zwykłości.

Zachwyciło mnie tu wszystko, począwszy od rzeczy najmniej chyba istotnej, a jakże zmyślnej – nazwanie rozdziałów włoskimi określeniami posiłków: antipasti (przekąski), primi piatti (pierwsze dania), secondi di piesce (danie główne składające się z ryb), secondi di carne (mięsne dania główne), dolci (desery). Dlaczego właśnie w taki sposób (zupełnie nieprzypadkowo) zabawił się z nami autor? Choć mam wielką na to ochotę, tę tajemnicę pozwolę Wam odkryć samodzielnie.

Kolejną kwestią były tytułowe słowa. Sposób w jaki Wit Szostak posługuje się słowem pisanym, zawstydził mnie. Jako miłośniczka naszej rodzimej mowy, staram się używać jej w sposób nie kalający ucha i oka. Do tej pory wydawało mi się, że całkiem nieźle mi to wychodzi. Po czym przeczytałam „Cudze słowa” i nadeszło zwątpienie.

Styl autora porywa i uzależnia. Chce się więcej i więcej. Nie mogłam nadziwić się jego umiejętności tworzenia zdań krótkich, zawierających tak wielki ładunek emocjonalny. Nie ma tu zbędnych, nużących opisów. Jest sama esencja. To, co najlepsze i najważniejsze.

I wreszcie postać Benedykta, którego poznajemy jedynie za sprawą opowieści bliskich mu ludzi. Zafascynowała mnie nie tyle jego osoba, ile sposób narracji każdego z bohaterów, poszczególny punkt widzenia. Co za znakomity pomysł! Brak mi słów.

Podsumowując: „Cudze słowa” to jedna z najważniejszych powieści w całym moim czytelniczym życiu. Otworzyła mi oczy. Zmieniła mnie. Nie jest dla Was tajemnicą, że piszę swoją własną powieść, spełniam największe życiowe marzenie. Wierzę, że ta pozycja nieprzypadkowo pojawiła się na mojej drodze właśnie teraz. Potrzebowałam powiewu nowości, książki, która wywoła we mnie bezgraniczny zachwyt. Pragnęłam poczuć tę „iskrę”.

Poczułam.

Drogi Autorze, dziękuję.

A Wam z całego serca polecam tę wspaniałą książkę.

 

„Cudze słowa” w świetnej promocyjnej cenie kupicie TUTAJ.

 

 

 

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorowi oraz Wydawnictwu Powergraph.

Udostępnij:
To moje miejsce w sieci, mój wirtualny dom przepełniony wszystkim, co kocham. Mam nadzieję, że poczujesz się tu jak u siebie, znajdziesz masę inspiracji, odnajdziesz spokój i niepowtarzalny klimat. I zostaniesz ze mną na dłużej. Rozgość się :) Ściskam, M.

Zacznij pisać i kliknij Enter, aby wyszukać

Shopping Cart