Processed with VSCO with a5 preset

 

Ocena: 9/10
Autor: Tom Hanks
Wydawnictwo: Wielka Litera
Oprawa: miękka/twarda
Stron: 400

 

Piszę tę recenzję z kosmicznym bólem głowy i modlę się, żeby podołać. Z góry przepraszam, jeśli moje myśli nie do końca będą przez Was zrozumiałe. Postaram się być łaskawa 😀

Toma Hanksa nikomu nie trzeba przedstawiać. Fenomenalny aktor, zdobywca dwóch Oscarów, producent filmowy, teraz także… pisarz.
No dobrze, dobrze, spokojnie. Nawet Paris Hilton napisała książkę, więc co w tym niezwykłego? Przyznam, że w pierwszej chwili machnęłam ręką na wiadomość o tym, że kolejny znany aktor wyda swoje „wypociny”. Wynajęcie „ghost writera” plus naprawdę znane nazwisko – to w dzisiejszych czasach przepis na medialny i czytelniczy sukces. Pisać może każdy. Wiem, jestem sarkastyczna, ale sami dobrze wiecie, że na każdym kroku bombardowani jesteśmy produktami „wydmuszkami”, które absolutnie żadnej wartości nie prezentują. Bywam tym zmęczona i z lekkim strachem obserwuję fakt, że kolejny celebryta zostaje pisarzem. Jednak Tom Hanks to wielkie nazwisko w świecie filmowym. To artysta, człowiek o niebywałej inteligencji i wrażliwości, zaś kreacje, które tworzy, przechodzą do historii. Czy możliwe, by ktoś taki porwał się na tak ambitny plan, jakim jest pisarstwo i popełnił „gniota”?

Nieoczekiwanie któregoś pięknego dnia zawitał do mnie kurier z przesyłką od wydawnictwa Wielka Litera, w której znajdowała się „Kolekcja nietypowych zdarzeń”. Jak więc widzicie, ta książka gdzieś tam wokół mnie krążyła, by w końcu znaleźć się w moich rękach. Z ciekawości zaczęłam czytać… i przepadłam.

 

W skład książki wchodzi siedemnaście opowieści. W każdej pojawiają się zupełnie inni bohaterowie. Nie oczekujcie, że znajdziecie między nimi powiązanie, choć, o dziwo, jedna drugoplanowa postać występuje w dwóch opowiadaniach, które rozgrywają się jednak w zupełnie innych miejscach i zupełnie, ale to zupełnie innym czasie. Celowy zabieg autora? Tego jeszcze nie odgadłam. Może Wam się uda. Wspólnym mianownikiem wszystkich tych historii jest… maszyna do pisania. Przedmiot magiczny, który otwiera przed nami bezkresny, wspaniały świat. Zastosowanie tej symboliki, której wytłumaczenie znajdziecie w moim podsumowaniu, totalnie mnie urzekło, a nawet wzruszyło i potwierdziło tylko ogromną wrażliwość autora.

 


DLA KOGO

To kolejna pozycja dla tych, którzy nie boją się krótkich form literackich (ja uwielbiam!) i interesuje ich, co nowego w trawie piszczy. To także coś idealnego dla tych, którym nie straszna klasyka amerykańskiej prozy. Spotkałam się z kilkoma kiepskimi opiniami na temat tej pozycji, ale mam wrażenie (i nawet to z ciekawości sprawdziłam), że pochodzą one głównie od osób, które oczekiwały czegoś innego, od osób, które czytają głównie jeden, dwa konkretne gatunki literackie i z tego względu „Kolekcja nietypowych zdarzeń” nie trafiła w ich gust. Dlatego od razu uprzedzam – to pozycja dla ciekawych i w pewnym sensie koneserów, choć jest napisana w cudownym i prostym stylu, przez co miałam wrażenie, że dosłownie „płynę” przez kolejne strony. Zupełnie nie ma czego się obawiać 🙂

 

PODSUMOWANIE

Zastanawiałam się, w jaki sposób podsumować tę książkę takim jednym, celnym określeniem. I wiecie, jakie wpadło mi do głowy bez zastanowienia? Ciepła. Lubię po skończeniu danej pozycji określać ją jednym słowem – to takie moje czytelnicze skrzywienie. To jedno słowo oddawać ma jej cały charakter. W tym przypadku określenie „ciepła” jest strzałem w dziesiątkę. To takie ciepłe, nostalgiczne historie w starym, dobrym, amerykańskim stylu. Przez całą lekturę dosłownie słyszałam stukot maszyny do pisania, czułam zapach papierosowego dymu. Widzicie to? Przywołajcie w pamięci fragment pierwszego lepszego czarno białego, amerykańskiego filmu z lat pięćdziesiątych. No własnie 🙂

Podobno zamierzeniem Hanksa było przypomnienie, jak ważna w dobie internetu, iPadów, iPhonów (które często są cichymi bohaterami jego opowiadań, jak i czytnik marki Kobo) jest papierowa książka i proces jej pisania, a następnie czytania. Moim zdaniem udało mu się to koncertowo. Jestem absolutnie zachwycona tą pozycją. Dawno czegoś tak przyjemnego w odbiorze nie czytałam. Cudowne było móc stać się jednym z obserwatorów poszczególnych historii, do czego i Was serdecznie zachęcam.

Wasza Margot

 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Wielka Litera.

 

  • Od kilku dni cały czas na Instagramie przewija mi się Hanks, chyba i ja muszę się z nim „spotkać” 🙂

    0

    • Zdecydowanie! 🙂 Może to przeznaczenie i jesteście sobie pisani? 😀 A tak poważnie – świetna książka.

      0

  • Przekonałaś mnie by tę książkę przeczytać -> bardzo lubię literaturę amerykańską 😉 chciałabym to przeczytać również w oryginale.

    0