Processed with VSCO with a5 preset

#58. „MOON JOURNAL” – Sandra Sitron

Ocena: 7/10
Autor: Sandra Sitron
Wydawnictwo: Znak
Oprawa: miękka
Stron: 192

 

Jak zapewne mogliście zauważyć, jestem typem chodzącym z głową w chmurach. Nie przeszkadza mi to jednak być racjonalistką i raczej wierzę w coś dopiero w momencie, kiedy to zobaczę, bądź kiedy na własnej skórze przekonam się, że jest tak, jak mi się wmawia. Nie inaczej wygląda sytuacja z horoskopami. Miałam niewątpliwą „przyjemność” nawet je pisywać, ponieważ przez dłuższy czas zajmowałam się copywritingiem, czyli pisaniem tekstów na zamówienie. Być może z tego powodu nie jestem w stanie uwierzyć w horoskopy zamieszczane w kobiecych magazynach. Byłam po tej drugiej stronie 🙂

Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie wierzyła w związek człowieka z naturą. Jestem wręcz przekonana, iż jesteśmy ze sobą nierozerwalnie związani. A to z tego powodu, iż dowody na potwierdzenie mojej tezy otrzymuję każdego jednego dnia. Natura jest mi ogromnie bliska. Kocham zwierzęta, rośliny, kocham deszcz, burzę, zmiany pór roku. Kocham gwiazdy i Księżyc. Ano właśnie – Księżyc. O nim chciałam dziś troszkę więcej napisać 🙂

Od dziecka jestem zakochana w kosmosie. Czasem śmieję się sama z siebie, że wypadki (mam skłonność do częstego potykania się o własne nogi) zdarzają mi się właśnie z tego powodu, iż częściej patrzę w górę niż pod nogi. Jestem także zodiakalnym Rakiem i ciałem niebieskim, które sprawuje opiekę nad moim znakiem jest Księżyc właśnie. Tak więc z tym Księżycem zawsze było mi po drodze. Kiedy ludzie cierpią katusze senne podczas pełni, ja wysypiam się w najlepsze. Mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że jesteśmy przyjaciółmi 😀

Wróćmy jednak do tematu. Ze względu na konszachty z Księżycem, ze względu na swoją miłość do kosmosu i natury, z przyjemnością przyjęłam od Wydawnictwa Znak egzemplarz recenzencki dziennika „Moon Journal” autorstwa Sandry Sitron, astrolożki i… hipnoterapeutki. Byłam ogromnie ciekawa tej pozycji, choć przyznam, że z nutką sceptycyzmu do niej podeszłam. Nie mogłabym nazwać siebie entuzjastką astrologii, natomiast sam wpływ Księżyca na nasze życie, naturę (a przypływy i odpływy? No właśnie!) niezmiernie mnie zaintrygował.

O tym, jak zakończyła się moja lektura „Moon Journal” i czy utwierdził mnie on w mojej „niewierze”? O tym poniżej.

 

empik.com

empik.com

empik.com

empik.com

empik.com

 

O KSIĄŻCE

Jak sama nazwa wskazuje „Moon Journal” to dziennik. Przeznaczony jest w dużej mierze do prowadzenia przez nas samodzielnych notatek. Spokojnie, to nic trudnego, ponieważ pozycja ta jest cudnie skonstruowana – Autorka najpierw przeprowadza nas przez las wiadomości na temat faz Księżyca, tego w jaki sposób należy je odczytywać, interpretować, następnie charakteryzuje znaki zodiaku, opisuje zachowania, codzienne rytuały, które powinny każdemu z nich towarzyszyć, by żyło im się lepiej, a także przedstawia wpływ faz Księżyca na każdy konkretny znak. Uczy nas krok po kroku. Jak pisać, planować, działać, jak dbać o swoje zdrowie, o uczucia – na każde z tych pytań, a także na wiele innych, znajdziecie odpowiedź w tej pozycji. Bardzo pomocne okazują się także porady Sandry, które, przyznaję, w przypadku mojego znaku zodiaku, są strzałem w dziesiątkę! Sama byłam zaskoczona! Ja, niewierna! Nie wszystko oczywiście w stu procentach przypadło mi do gustu – tak jak wspomniałam, mam w sobie duszę racjonalisty i modlitwy do Księżyca odrobinę mnie mierziły, jednak całość wypadła naprawdę bardzo zadowalająco.

 

DLA KOGO

Tę pozycję gorąco polecam osobom, które chciałyby coś zmienić w swoim życiu. Polecam ją tym z Was, którzy choćby wraz z rozpoczęciem Nowego Roku postanowili, że „tak dalej być nie może!”. Zaznaczam jednak, że jest to dziennik dla osób, które nie są zatwardziałymi racjonalistami. Jeśli czytasz moją recenzję z drwiącym uśmieszkiem na ustach, odpuść sobie tę książkę, dobrze Ci radzę. Jeżeli jednak bliska jest Ci natura, jesteś świadoma/-y jej wpływu na nasze życie, myślę, że możesz z pełną odpowiedzialnością zrobić sobie noworoczny prezent pod postacią dziennika „Moon Journal”.

 

 

 

PODSUMOWANIE

Kiedy wzięłam tę książkę do ręki, pierwsze, co mnie w niej uderzyło to niesamowicie piękne wydanie, które dosłownie zaparło mi dech. Wiecie, że jestem okładkową fetyszystką, dlatego nie mogłam obok tej pozycji przejść obojętnie – od razu podzieliłam się z Wami moimi estetycznymi wrażeniami. Kiedy jednak zaczęłam przeglądać dziennik, złapałam się na tym, że minęło kilkadziesiąt minut! Zaczytałam się. Już na pierwszy rzut oka można zauważyć, iż Autorka posiada ogromną wiedzę na temat astrologii. Nie byłabym sobą, gdybym nie poszperała na jej temat w internecie i dowiedziałam się, że jest ona wręcz guru dla osób zajmujących się tą dziedziną. Dlatego z czystym sumieniem stwierdzam, że to rzetelnie napisana, przepięknie wydana pozycja dla osób pragnących coś w swoim życiu zmienić, nie zamykających się na to, co dyktuje nam natura. Warto ją mieć na swojej półce.

 

 

Wasza Margot

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Znak.

  • Ta okładka jest cudowna!! <3 *o* Być może się skuszę na tę książkę 😉
    Buziaki! ;* Dolina Książek

    0

  • Martyna (Martini)

    Mam zamiar przeczytać tą książkę, bo uwielbiam naturę i interesuję się astrologią, więc to jest pozycja dla mnie! A wydana jest przepięknie! 🙂

    0

  • Przy pełni księżyca śpi mi się najlepiej 🙂 A książka wygląda zachęcająco

    0

  • Chętnie bym po nią sięgnęła, bo ta tematyka mnie pociąga i to nie od dziś 😀

    0

  • Mam tą książkę, ale przyznam, że dopiero zaczynam z nią przygodę 🙂 Jestem tak samo nastawiona trochę sceptycznie, a trochę z ciekawością 🙂

    0