Processed with VSCO with a5 preset

#61. „BURZA” – Steve Sem-Sandberg

 

Ocena: 8/10
Autor: Steve Sem-Sandberg
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Oprawa: twarda
Stron: 320
PREMIERA: 31 stycznia

 

 

W życiu każdego czytelnika, a przynajmniej taką mam nadzieję, przychodzi czas, kiedy potrzebuje on przeczytać kawał porządnej, ambitnej literatury. Na bok idą romanse, kryminały, horrory, zanurzamy się w wygodnym fotelu i delektujemy pięknym językiem, opisami, cudownymi historiami. Tak właśnie dzieje się, kiedy bierzemy do ręki „Burzę” autorstwa Steve’a Sem-Sandberga, jednego z wielokrotnie nagradzanych, najpopularniejszych i najciekawszych norweskich pisarzy współczesnych.

Wydawnictwo Literackie nie pierwszy już raz przyszło mi z pomocą, kiedy poszukiwałam literatury z tzw. „wyższej” półki. Być może pamiętacie, że obiecałam sobie czytać w tym roku więcej wartościowych pozycji, ponieważ podczas robienia podsumowania ubiegłorocznej listy lektur, z przykrością stwierdziłam, że z trudem ustalić mogę TOP3 najlepszych książek, jakie w 2017 roku miałam w ręce… W tym roku taka sytuacja nie może się powtórzyć.

Wracając jednak do „Burzy” – jeśli macie podobne postanowienie do mojego, myślę, że książka ta będzie naprawdę dobrym startem. Jednak, aby się upewnić, że to na pewno ta pozycja, na którą czekacie, przeczytajcie, co sądzę na jej temat 🙂

 

 

POSTACI

W zasadzie, oprócz wielu pobocznych postaci, mamy tu jedną główną i najistotniejszą, a jest nią Andreas, mężczyzna powracający po wielu latach na wyspę, miejsce, w którym się wychował i dorastał.

 

FABUŁA

Kiedy Frank zmuszony jest nagle odwieźć swoją żonę do szpitala, prosi sąsiada, Johannesa, o opiekę nad jego dziećmi, Minną i Andreasem. Z pozoru zwykła sytuacja, z jakimi mamy do czynienia niemal każdego dnia, kończy się tragedią. Państwo Lehmanowie odjeżdżają… i nigdy już nie wracają.

Po wielu latach, dorosły Andreas, wraca na wyspę z powodu śmierci swojego przybranego ojca, Johannesa. Gdy przekracza próg „żółtego domu”, w którym spędził dzieciństwo, wracają do niego wspomnienia, o których niewielu już pamięta. Tajemnica, niewypowiedziane słowa, sekrety, hermetycznie zamknięte społeczeństwo małej wyspy i szukanie przez głównego bohatera własnej, utraconej gdzieś tożsamości, sprawia, iż atmosfera gęstnieje od emocji. A my, czytelnicy, odczuwamy ją najbardziej.

 

DLA KOGO

To bez wątpienia powieść dla wymagających czytelników. Dla kogoś, kto wyjątkowym uczuciem darzy leniwie snującą się fabułę, przepełnioną tajemniczą i mroczną atmosferą, kto czuje potrzebę przeczytania wartościowej prozy, która pozostawi w nim uczucie nasycenia i dobrze spędzonego czasu nad książką. Nie jest to łatwa pozycja, od razu uprzedzam. Choć kusi przepiękna okładka, nie spodziewajcie się odprężającej lektury na jeden raz.

 

 

 

PODSUMOWANIE

Kiedy brałam do ręki „Burzę” byłam pewna, że mam do czynienia ze skandynawskim kryminałem, bądź thrillerem. Mroczna, nastrojowa okładka przywodziła mi na myśl chłodny nordycki klimat, w którym trup ściele się gęsto. Kiedy jednak zaczęłam zagłębiać się w fabułę, okazało się, że na próżno szukać tu brutalnego morderstwa, a jedynym nieboszczykiem jest przybrany ojciec głównego bohatera, który bynajmniej nie zginął od silnego ciosu nożem. Po początkowym rozczarowaniu przyszło jednak totalne zauroczenie. To powieść, o której z pewnością nie zapomnę. Pomimo leniwej narracji, nie ma tu mowy o nudzie. Jest mocno, momentami mrocznie. Autor nie jest w Polsce popularny. Mam nadzieję, że po wydaniu na naszym rodzimym rynku jego najnowszej „Burzy”, ta sytuacja ulegnie zmianie, ponieważ nie jestem w stanie przywołać na myśl autora, który zasługiwałby na to bardziej.

Ogromnie polecam Wam „Burzę”. Skandynawska literatura, od dziś, ma dla mnie oblicze Steve’a Sem-Sandberga.

Wasza Margot

 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

  • Jolanta Mazurkiewicz

    Byłam dziś w empiku i chciałam się dokladnie przyjrzeć a raczej podotykać okladki ” Burzy” i wiesz co jest super ale nie zdecydowałam się jej kupić czekałam na twoją recenzje i chyba przełoże jej zakup na drugą połowe roku ponieważ może być troche tańsza a druga sprawa chyba to nie mój klimat w sensie leniwej akcji boje się takich książek, dlatego napewno jest na mojej liście ale jeszcze nie teraz😀 fantastyczne zdjęcie oraz recenzja 😉 zaczytanajola pozdrawia

    0

  • Klaudia Gnacek

    Za każdym razem jest tak sam. Wchodzę na Twojego bloga. Czytam recenzję. Wpisuję książkę na listę zakupów. Tym razem nie może być inaczej ❤ dziękuję 😙

    0

  • Właśnie skończyłam. To powieść, od której nie można się oderwać, choć pozornie nie dzieje się nic. Jednak (i być może to kwestia zmęczenia i później pory) jeden wątek dotyczący głównego bohatera wydaje mi się niewyjaśniony, a przynajmniej nie wprost. Też masz podobne odczucia?

    0

  • Ja również mam ochotę pochylić się nad tą ambitniejszą literaturą, ale nie wiem jeszcze w którą stronę pójść 🙂
    Twoja propozycja do mnie trafia i myślę, że w tym klimacie bym się odnalazła 🙂

    0