Processed with VSCO with a5 preset

#93. „STRAŻNIK RZECZY ZAGUBIONYCH” – Ruth Hogan

 

Ocena: 8/10
Autor: Ruth Hogan
Tytuł oryginalny: The Kepper of Lost Things
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 344
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Cena rynkowa: 39,90 zł

PREMIERA: 20.06.2018 r.

 

Czy jest coś, co ujmuje mnie w książkach, co oczarowuje totalnie? Jest. To magia. Jednak nie magia dosłowna, ale delikatna, niedopowiedziana, subtelna. Z taką magią miałam do czynienia w „Strażniku rzeczy zagubionych”, książce, jakiej dawno nie czytałam. Niby jest to powieść obyczajowa, ale ja wymyśliłabym dla niej osobną kategorię: powieść rewitalizująca, przywracająca do życia. Tę cudowną powieść skończyłam wczoraj, a do tej pory odczuwam jej cudowne skutki, na samą myśl o niej, uśmiecham się 🙂

Zastanawiałam się, czemu ta przepiękna historia może zawdzięczać swoją formę i kiedy doszłam do jej końca, przeczytałam słowa autorki, wiedziałam już, że to ona jest kluczem do tak niesamowitego uroku tej książki. Nie chcę Wam zdradzić więcej na jej temat, ale po lekturze będziecie wiedzieli, o co mi chodziło.

A teraz kilka słów o samej powieści.

 

***

 

POSTACI

Anthony Peardew – wiekowy pisarz, który po stracie narzeczonej czterdzieści lat temu, wciąż nie może bez niej żyć. Zbiera i uporządkowuje rzeczy zgubione przez innych. Każdej z tych rzeczy nadaję nową historię.

Laura – asystentka Anthony’ego, dzięki pracy u mężczyzny rozpoczęła nowy rozdział w życiu.

Sunshine – przeurocza dziewczyna z „własnym zespołem”, sąsiadka Anthony’ego, która mianowała się nową przyjaciółką Laury.

Freddy – ogrodnik, który okazał się kimś znacznie więcej.

Bomber – właściciel wydawnictwa, pasjonat kina i miłośnik psów.

Eunice – asystentka w wydawnictwie, zakochana w swoim pracodawcy, jego najlepsza przyjaciółka.

 

FABUŁA

Starzejący się pisarz, Anthony Peardew, zbiera rzeczy przez kogoś zgubione. Skrupulatnie je opisuje, a następnie tworzy dla nich historie. Kiedy po jego śmierci cały zbiór otrzymuje zaufana, odrobinę życiowo pogubiona, asystentka Laura, w zamian za zapisanie jej przez Anthony’ego jego przepięknego, wiktoriańskiego domu, poleca on dziewczynie odnalezienie jak największej liczby właścicieli przedmiotów. Być może sprawa nie byłaby tak skomplikowana, gdyby nie fakt, że drobiazgów tych jest tysiące i są nimi, np. guziki czy parasolka. Dziewczynie z pomocą przychodzą urocza sąsiadka Sunshine oraz ogrodnik Anthony’ego, opiekujący się różanym ogrodem pisarza, Freddy.

Równocześnie w książce (a kilkadziesiąt lat wcześniej w fabule) rozgrywa się druga historia, która, jak możecie się domyślać, będzie łączyła się z historią Anthony’ego. Młodziutka Eunice zostaje zatrudniona w wydawnictwie jako asystentka. Powodem jej zatrudnienia jest wspólna miłość dziewczyny i jej nowego szefa – kino. Zmierzając na rozmowę Eunice uśmiecha się do przystojnego przechodnia, który nerwowo spogląda na zegarek, a następnie jest świadkiem tragicznego wypadku, w którym ginie rudowłosa dziewczyna. Zapamiętajcie te dwa zdarzenia, ponieważ będą one kluczowe dla powieści.

Nic więcej Wam nie zdradzę. Ta cudowna historia dopiero się zaczyna.

 

 

DLA KOGO

Nie wiem, czy ktokolwiek pozostałby niewzruszony na treść tej powieści. Znowu leży przede mną książka, której nie mogę polecić tylko jednej grupie odbiorców – mam wrażenie, że zachwyci ona każdego, bez względu na wiek i płeć, choć wydaje mi się, że kobiety, przez swoją wrażliwą, a często nawet nadwrażliwą naturę, będą  zdecydowanie bardziej podatne na jej urok. Jeśli kochacie piękne historie z nutką magii, jak wspomniałam już wcześniej, nie takiej bezpośredniej, ale gdzieś tam w oddali się tlącej, „Strażnik rzeczy zagubionych” urzeknie Was od pierwszej strony.

 

PODSUMOWANIE

No dobrze, choć staram się nie ulegać grafice książek, sami przyznajcie, że okładka tej powieści niesie za sobą jakąś obietnicę. Obietnicę ciepła, ukojenia, zapachu róż. I taka właśnie jest ta historia. Wspomniałam na początku, że kiedy przeczytałam krótką notkę na temat życia autorki, zrozumiałam, dlaczego ta książka jest właśnie taka, jaka jest. Dokładnie taka, a nie inna. Gdyby nie to, że koleje życia Ruth Hogan mocną ją dotknęły, cieszyłabym się, że właśnie w taki sposób się one potoczyły, ponieważ dzięki temu, mogłam przeczytać coś tak pięknego.

To pozycja na ukojenie, na wywołanie uśmiechu, na przywrócenie do życia i docenienie go.

Polecam z całego serca!

 

Wasza Margot

 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Literackie.

 

  • Nikt nie jest w stanie tak zachęcić mnie do danej książki jak Ty…To już jest kolejna o której marzę 😀

    1

    • Haha, dzięki Kochana! Strasznie się cieszę! 🤗😘 Ta książka jest wyjątkowa…😊

      0

  • Marta Koralewska

    Dzięki temu, że natknęłam się na Twój profil na Instagramie, sięgnęłam po tą książkę w księgarni i właśnie jestem w trakcie lektury. Masz całkowitą rację pisząc o tej ksiązce, że jest „rewitalizująca”… Na pewno znajdzie się na liście moich ulubionych książek, do których wracam w cięższych chwilach, kiedy ciężko mi o optymizm… Pozdrawiam serdecznie i idę dalej rozglądac się po blogu, aż dziwne, że tak późno tu do Ciebie trafiłam 🙂

    0

    • Ale trafiłaś, Kochana, i to cieszy mnie przeogromnie! 🤗❤️ A książka jest magiczna. Zapamiętam ją na zawsze ❤️

      0

  • Jestem spragniona takich lektur! Muszę ją sobie kupić, może na przyszłe imieniny 🙂

    0

  • Joanna Meller

    Okładka przykuła moją uwagę w Empiku, a po Twojej recenzji jestem przekonana, że chciałabym ją przeczytać.

    0

    • Bardzo polecam, Kochana. To magiczna książka 😊❤️

      0