13510576_1236733966366303_80910316_n
 Witajcie Kochani!
Pędzę do Was z nową recenzją. Mam nadzieję, że spora część z Was kojarzy historię z Różanami w tle, autorstwa Bogny Ziembickiej. To urocza seria o miłości, na którą natknęłam się parę lat temu. Wielką fanką romansów nie jestem, właściwie w ogóle nie jestem, jednak lubię czasem przenieść się w jakieś sielskie miejsca, z pięknymi ogrodami, jeziorami, górami, kominkiem, kocem i kubkiem kakao. I z chęcią czasem sięgam po tytuły gwarantujące mi takie emocje. Głównie robię to wiosną i latem, właśnie z powodu klimatu 🙂
Tym razem odezwało się do mnie krakowskie Wydawnictwo Jak, prosząc o opinię na temat ich bestselleru, „Na zawsze Różany„. Jak prawidłowo zgadujecie jest to książka właśnie z serii o Różanach i wstyd się przyznać, ale nie miałam nawet pojęcia, że się ukazała! Na szczęście część z Was również, więc trochę mniejszy ten wstyd 😉
Ale przejdźmy do samej książki.
To, że książka się  ukazała bez mojej wiedzy jeszcze przeboleję, natomiast prawdziwym szokiem było dla mnie, że to już piąta część serii. I ostatnia.
Tym razem akcja rozgrywa się w doskonale znanych Różanach, w Izraelu, Indiach i Stanach Zjednoczonych. Jednak mamy również do czynienia z bardzo dużą ilością retrospekcji. Odważę się nawet na określenie, że większa część książki opiera się właśnie na nich. Przenosimy się na łamach kart do Związku Radzieckiego, Niemiec, a także Krakowa lat 50. i 60.
Zosia, główna bohaterka opowieści, znana nam z poprzednich części, po śmierci niani odnajduje w jej kalendarzu nazwiska i adresy osób jej bliskich, z którymi na końca swoich dni korespondowała. Zosia wyobrażając sobie silne relacje łączące tych ludzi z Zuzanną, postanawia zaprosić ich na swój zbliżający się ślub z Erykiem. Nie przypuszcza nawet, jak wiele emocji wzbudzą zaproszenia i jaka przejmująca historia się za nimi kryje.
Tymczasem Natalia, odrzucona niegdyś przez Eryka szykuje zemstę, która ma na celu niedopuszczenie do jego ślubu z Zosią.
Przyznam szczerze, że ta część serii trochę mnie zasmuciła, nie tylko ze względu na zakończenie historii. Czytając ją nieustannie czułam aurę melancholii, nostalgii. Fakt, często przenosimy się do czasów drugiej wojny światowej i lat powojennych, jednak w tym przypadku troszkę mnie owe retrospekcje przytłaczały. Smutek, niespełnione miłości – to główne emocje tej książki. Wojna rozrzuciła postaci z powieści po całym świecie, zmieniła granice ich ojczyzny, zabrała bliskich, by w końcu połączyć ich na nowo, do czego pretekstem staje się ślub Zosi.
Jest to bez wątpienia dobra kontynuacja sagi, dająca nadzieję, pięknie łącząca się z pozostałymi częściami. Zainteresowanym jednak zdecydowanie polecam zapoznanie się z pierwszymi tomami historii z Różanami w tle. Chronologia jest tutaj bowiem bardzo ważna i bez niej będziemy mieć poczucie chaosu, nie zrozumiemy historii, choć byśmy się bardzo starali.
Jak już wspomniałam, jest to godne zwieńczenie pięciotomowej sagi o Różanach. Wbrew wspomnianej już przeze mnie aury nostalgii, sentymentalizmu i mocno zaznaczonemu patriotyzmowi (troszeczkę zakrawającemu o patos, czego nie lubię), naprawdę miło spędziłam czas nad lekturą „Na zawsze Różany”. Tak mi nawet smutno, że to już koniec, mimo że autorka zaznaczyła, że to wprawdzie pożegnanie z Różanami, jednak spotkamy się przy okazji następnej książki 🙂
Serdecznie polecam Wam nie tylko „Na zawsze Różany”, a całą serię autorstwa Bogny Ziembickiej. Żałuję, że nie jest o niej tak głośno, jak o innych seriach, o których zdecydowanie głośno nie powinno być. Zasługuje na to. Mam nadzieję, że dzięki tej recenzji poszperacie w księgarniach i zainteresujecie się sagą o Różanach. Gwarantuję Wam wspaniałą historię z CUDOWNYM klimatem.
Wasza Margot
Ocena: 7/10
Autor: Bogna Ziembicka
Wydawnictwo: JAK
Oprawa: miękka
 Liczba stron: 272
Rok wydania: 2015
Za egzemplarz recenzencki dziękuję