12921001_1189078171131883_356854827_n
Witajcie Kochani!
Szybko pędzę do Was z nową recenzją, ponieważ z powodu uderzająco pięknej pogody (nareszcie!), miałam prawie tygodniową przerwę. Tymczasem stosik do zrecenzowania urósł. Troszkę Was zaniedbałam, dlatego na dziś przygotowałam książkę NIEZWYKŁĄ.
„Pokój” Emmy Donoghue, o którym na pewno większość z Was słyszała, stanowił kanwę dla powstania głośnego w ostatnim czasie filmu o tym samym tytule. Na filmie, owszem, byłam i zachwyciłam się totalnie. Jeszcze długo po napisach końcowych nie mogłam dojść do siebie. Postanowiłam natychmiast przeczytać książkę. Powiem Wam szczerze, że troszkę żałuję tego, że film obejrzałam w pierwszej kolejności. Odebrałam sobie z tego powodu wiele wrażeń, które powinny towarzyszyć mi podczas lektury… Z drugiej strony, gdybym najpierw przeczytała książkę, film nie zrobiłby na mnie tak piorunującego wrażenia 🙂 Odwieczny problem książkoholika. I chociaż książka nie zwaliła mnie z nóg (z wyżej wymienionego powodu) muszę jej oddać, że kiedy starałam się spojrzeć na nią obiektywnie, okazywała się fenomenalna!
„Opowiedziana głosem małego chłopca wzruszająca historia matki
i syna uwięzionych w pokoju…”
– głosi plakat filmowy.
I tak w skrócie można opisać treść książki. Banał? Nic z tych rzeczy. To jedna z najdziwniejszych, najbardziej przejmujących, wzruszających i wstrząsających książek, jakie przeczytałam. Największym jej plusem jest pomysł na narrację, Autorka bowiem uczyniła narratorem pięcioletniego, niezwykle inteligentnego chłopca i doskonale potrafiła się wczuć w świat dziecka. Momentami nie mogłam wyjść z podziwu, jak wspaniale potrafiła go oddać.
„Bardzo bym chciał oglądać telewizor cały czas, ale on ogłupia. Zanim zeszłem z Nieba, Mama miała go włączony ciągle i stanęła się zombi, co jest jak duch, ale chodzi łup łup łup. I teraz zawsze wyłącza po jednym odcinku, potem komórki się rozmnażają na nowo przez dzień i po kolacji możemy obejrzeć następny program i wymądrzeć we śnie”.
Jack – cudowna postać, która absolutnie mnie podbiła.
Jak już wspomniałam większa część akcji rozgrywa się w zamkniętym pokoju liczącym zaledwie siedem stóp, w całkowitej izolacji, w której uwiezieni są: mały Jack, dla którego Pokój jest całym światem i jego matka, dla której jest trwającym od siedmiu lat koszmarem, więzieniem. Wspomniana matka jest matką niezwykła, potrafiąca w czterech ścianach stworzyć dziecku świat, który do złudzenia przypomina ten „Nazewnątrz” (jak nazywa go Jack). Codzienne rytuały nadają dniom rytm. Są poranne ćwiczenia, wspólne posiłki, zabawy. Są i przyjaciele: Szafa, Lampa, Jajowąż, Mysz, Pająk.
Jest i Stary Nick odwiedzający wieczorami mamę, podczas których to odwiedzin chłopiec usypia schowany w Szafie, a do snu kołysze go przeliczanie własnych zębów i… skrzypnięcia łóżka…
Każdy dzień podobny do kolejnego. Aż do pewnego momentu. Jack zaczyna zadawać pytania, z powodu których jego matka decyduje się na krok, który zaważy na ich dalszym życiu.
Bardzo nie chciałabym zdradzać Wam treści książki, cały czas muszę się pilnować. Powinniście ją po prostu przeczytać.
A przy okazji: nie macie wrażenia, że skądś już znacie tę historię? Tak, tak. Autorka inspirowała się głośnymi wydarzeniami mającymi miejsce w Austrii, dotyczącymi zwyrodnialca, Josefa Fritzla, który przez 24 lata więził w piwnicy i gwałcił swoje córki. Był także ojcem ich dzieci. Jak widać, niestety, takie opowieści pisze samo życie.
Emma Donoghue napisała wstrząsającą powieść o wielkiej miłości matki do dziecka, o całkowitym oddaniu drugiej osobie, o heroicznej próbie przetrwania w Pokoju, a także poza nim, o nagłym przymusie wkroczeniu w dorosłość zaledwie w wieku pięciu lat…
Przygotujcie się na sporą dawkę wzruszeń. Nie zdziwcie się jednak, że pomimo trudnego tematu poruszanego w powieści, na Waszej twarzy pojawi się uśmiech.
Wasza Margot
Ocena: 8/10
Autor: Emma Donoghue
Wydawnictwo: Sonia Draga
Oprawa: miękka
Liczba stron: 408
Rok wydania: 2016