12900164_1182608081778892_2031651778_n
Kochani, opowiem Wam dzisiaj o pewnej niepozornej na pierwszy rzut oka książce, która dała mi takiego kopa i tyle motywacji do działania, że natychmiast rzuciłam się do pisania recenzji, mimo że jeszcze jej nie skończyłam, chociaż niewiele mi zostało, czego bardzo żałuję. Mogłabym z tą książką spędzić jeszcze sporo czasu. Jest jak najlepsza przyjaciółka 🙂 Ale do rzeczy.
Jak zapewne pamiętacie, postanowiłam przez dłuższy czas nie kupować absolutnie żadnych nowych książek. Jestem tak uzależniona od literatury, że na moich półkach już od dawna brakuje miejsca, a czytnik pokrywa się kurzem (również zapełniony), ciągle nie mogę nadążyć z czytaniem. Wiedząc, że zbliża się czas zakupowej posuchy, rzutem na taśmę kupiłam jeszcze trzy „naglące” pozycje, z których jedną jest to oto  motywacyjne cudeńko (nie wiedziałam, że AŻ tak dobre!) ♥
Paulinę Młynarską znam i podziwiam od lat. Wiedziałam, jak zagmatwane miała życie i jak dzielnie sobie z nim radziła, jak wiele czasu poświęciła (i poświęca) pracy nad sobą, jak kocha podróżować, jak walczy o swoje, wreszcie jak niesamowicie inteligentną jest personą. Mogłabym tak wymieniać i wymieniać. Wszystko to sprawia, że darzę ją ogromną sympatią. Kręciłam się wokół tej książki od dawna, ale zawsze jakoś nie do końca było nam po drodze. Teraz wiem, że na wszystko przychodzi odpowiedni czas i cieszę się, że akurat w tym konkretnym momencie wpadła w moje ręce.
Zacznę od naprawdę ciekawego pomysłu na konstrukcję tego poradniko-odradnika. Podzielony jest na dwie części.
Pierwsza (chociaż zależy, od której strony się za niego zabierzemy) – „Poradnik na błędach” – jest żartobliwym, może nieco ironicznym spojrzeniem na życie i niekoniecznie śmieszne perypetie, które Autorka na każdym kroku napotyka. Zaśmiewałam się do łez i nie byłam w stanie nawet na chwilę się od niego oderwać! Czułam się, jakbym plotkowała z najlepszą przyjaciółką: o dorosłości, o mężczyznach, o poszukiwaniu pracy, o uciekaniu przed problemami i mierzeniu się z nimi (albo raczej próbach mierzenia). Trochę z przymrużeniem oka, trochę na poważnie. W każdym razie zasypiałam z uśmiechem na ustach i głową pełną pomysłów na realizację planów, marzeń i celów podróży (także tych życiowych), które jeszcze przede mną 🙂
Druga część (odwracamy książkę) – „Odradnik na błędach” – napisana jest już w nieco w innym, poważniejszym tonie, nieustannie jednak dającym nadzieję na lepsze jutro. Tutaj było trochę łez, załamań, zmagań z depresją, z nieplanowaną ciążą, z porzucanymi i porzucającymi partnerami, współuzależnieniem, samotnym macierzyństwem, trudnościach w byciu niezależną (co Autorka stawia sobie za punkt honoru). Tematy ciężkie, pisane jednak z takim polotem, inteligencją i żartem (choć w tej części znacznie rzadziej), że tę cześć przeczytałam z równym zachwytem i rozpalonymi policzkami.
Cóż, w trakcie pisania tejże recenzji nie mogłam się powstrzymać i książkę dokończyłam. Ból i żal ogromny, że coś tak błyskotliwego i mądrego jest już za mną. Wrażenia, które w tym momencie mi towarzyszą są nie do opisana. Z jednej strony czytałam o sobie: o dziewczynie poszukującej siebie, nieustannie zadającej sobie pytania, od czasu do czasu samotniczce o naturze mola książkowego, stroniącej od tłumów. Za chwilę znowu o entuzjastce życia i ogromnym apetycie na niego. Z drugiej strony miałam wrażenie, że to intymne zwierzenia, a ja jestem tu po to, by ich po prostu wysłuchać, nic więcej. Karuzela emocji.
Wspaniała pozycja dla kogoś, kto szuka motywacji do działania, energetycznego kopa, który pozwoli mu zacząć. A także dla miłośników błyskotliwych, zabawnych tekstów o życiu i wszystkich jego odcieniach.
A tymczasem kolejna książka autorstwa Pauliny Młynarskiej już w kwietniu! Tym razem będzie głównie o feminizmie. Zapowiada się literacka i intelektualna uczta! Nie mogę się doczekać 🙂
Biegnijcie do księgarń!
Wasza Margot

Ocena: 9/10
Autor: Paulina Młynarska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Oprawa: zintegrowana
Liczba stron: 272
Rok wydania: 2015