Glogaza_Slow-fashion_3D__-2
Witajcie Kochani!
Pędzę do Was z nowym postem. Tym razem książka, która zawróciła mi w głowie, a czytałam ją chyba jako ostatnia w naszym kraju, ponieważ „Slow fashion” Joanny Glogazy miała premierę rok temu! Jeszcze ciekawszy może wydawać się fakt, że właśnie rok temu zakupiłam ją w formie e-booka i „przeleżała” na czytniku do ubiegłego tygodnia. No cóż, nie pierwszy i nie ostatni raz naprawdę dobra książka musi swoje odczekać, bym po nią sięgnęła.
Ale do rzeczy. Macie przed sobą rewelacyjny poradnik dotyczący mody, a raczej doradzający, jak za tą modą bezwzględnie nie podążać. Mimo że „Slow fashion” prezentuje styl „slow” w modzie, ja przełożyłam go również na życie codzienne, bo o ile z modą w miarę sobie radzę (kocham klasykę i w mojej szafie zdecydowanie mniej znaczy więcej), o tyle w codziennym życiu różnie to bywa.
styledigger.com
Przede wszystkim muszę Wam przedstawić autorkę „Slow fashion”, Joannę Glogazę, dziewczynę tak kreatywną i inspirującą, że z miejsca poczułam do niej ogromną sympatię. Joanna, o czym na pewno wiecie, prowadzi najbardziej znanego bloga o slow fashion i slow life, Styledigger.com
Teraz modowo i życiowo „ogarnięta”, wcześniej szafiarka, tonąca w stosach ubrań z wyprzedaży, na które wydawała więcej niż była w stanie. Kiedy już chaos w jej szafie był tak ogromny, że doprowadzał ją do szału, powiedziała DOŚĆ! Przeprowadziła restrykcyjny detoks, szafę ogołociła z rzeczy totalnie niepotrzebnych i skupiła się odtąd na stworzeniu swojej własnej listy „must have”, czyli ubrań, w których naprawdę dobrze wygląda i dobrze się czuje.
Jak już wspomniałam, sama nie mam problemów ze swoją szafą. Ok, nie mam takich problemów, które wymagałyby natychmiastowego rozwiązania. Staram się kupować nowe ubrania tylko wtedy, kiedy naprawdę ich potrzebuję. Niedawno na przykład kupiłam spodnie, białe bawełniane rurki, których zawsze mi w szafie brakowało, ale jakoś nie aż tak, żebym zmuszona była za nimi biegać. Kiedy zrobiło się ciepło i zaczęłam zakładać letnie, pastelowe sweterki, bluzki, koszule, bardzo odczułam brak białych spodni i dlatego w końcu je kupiłam. Bardzo dobrej jakości, za 59 zł! To chyba był zakup mojego życia. Garderobę uzupełniam rzadko. Inwestuję w dobre buty, płaszcze, klasyczne, które nie odczuwają zmiany sezonów. Wystrzegam się natomiast tego, co wiem, że w przyszłym roku już nie założę. I chociaż jestem zakochana w bluzeczkach hiszpankach królujących w tym sezonie, nie kupię takiej, ponieważ na dłuższą metę kompletnie mi się to nie opłaca. Sezon kończy się za dwa miesiące, a w przyszłym roku wszyscy już o nich zapomną. Poza tym zdecydowana większość jest tragicznej jakości, poliestrowe (nienawidzę!) albo z najgorszego gatunku bawełny. To zdecydowanie nie dla mnie, dziękuję.
Zachwycona byłam, kiedy autorka poruszyła temat wybierania dobrej jakościowo i  przy okazji pięknej bielizny, a przede wszystkim piżam, które kocham, ubóstwiam i na punkcie których mam totalnego bzika. Tutaj faktycznie, moja szafa cierpli. Mam ich pełno! I chociaż zawsze staram się kupować piżamy dobrej jakości, to często ich wzory, kolory przeważały i dawałam się naciągnąć na piżamę, która niekoniecznie długo mi posłuży, będzie natomiast cieszyć oko. Aż do teraz! Dzięki tej książce trafiłam na stronę sklepu internetowego Joasi, z piżamami ekskluzywnymi, eleganckimi, a przede wszystkim o doskonałej jakości i postanowiłam sprawdzić jedną z nich na sobie. Nie jestem w stanie opisać uczucia towarzyszącego mi podczas zasypiania, kiedy wtuliłam się w poduszkę mając na sobie tę wspaniałą, niesamowicie wygodną, z DOSKONAŁEJ jakości bawełny, elegancką piżamę. Czułam się cudownie! Jeśli tak samo jak ja, macie fioła na punkcie komfortu snu i piżam, zerknijcie na Lunaby (na marginesie – świetna nazwa!).
Najnowsza książka Joasi i moja ukochana piżama z Lunaby ♥
Przeczytałam, nie skłamię, jeśli tak napiszę, kilkanaście książek o tym, „co każda kobieta powinna mieć w szafie”. Być może „Slow fashion” przeleżała na czytniku rok, bo nie spodziewałam się po niej niczego nowego. I w porządku, autorka być może myśli podobnie do mnie, ale dowiedziałam się naprawdę sporo. Przede wszystkim o praktykach sprzedaży, o tym, że zmuszani jesteśmy kupować towary szybko, jak najwięcej i jak najgorszej jakości. Niby czujemy, że coś jest nie tak, może nawet bywają momenty, w których czujemy tę obrzydliwą manipulację, jednak mimo wszystko jesteśmy tak odurzeni reklamami, promocjami, kolorami, ciągle nowymi fasonami, zapewnieniami, że jeśli kupimy ten telewizor, te buty, taką sukienkę jakość naszego życia zdecydowanie zmieni się na lepsze, że jak zwykle ulegamy. Dobrze wiedzieć, jak sprawa wygląda od tej drugiej strony, nie konsumenta, a wielkich koncernów, producentów, a w końcu taniej siły roboczej, która jest tak wykorzystywana, że nie mieści mi się w głowie, iż takie praktyki mają miejsce we współczesnym świecie, który podobno kieruje się prawami człowieka.
 „Slow fashion” Joanny Glogazy, to książka niesamowicie inspirująca, świetnia merytorycznie i bardzo przystępna. Miałam wrażenie, że rozmawiam z dobrą kumpelą. Joasia najbardziej zaskoczyła mnie faktem, że to poradnik, a jednak na próżno szukać w nim moralizatorskiego tonu. Nie znajdziecie tu stwierdzeń w stylu „musisz”, „koniecznie zrób to”, „wyrzuć z szafy tamto”. Jedyne, co musisz to znaleźć swój własny, indywidualny styl, nie ulegający nowym trendom, które zmieniają się, jak w kalejdoskopie i jeśli nie posiadasz mocnego, „stylowego kręgosłupa” nigdy nie przestaniesz za nimi biec, nigdy nie wysiądziesz z tej zwariowanej karuzeli, co dramatycznie odbije się choćby na twoim koncie i stanie szafy, a także głowy!
Zakochałam się w tej książce i bardzo polubiłam autorkę 🙂
Gorąco Wam polecam „Slow fashion” ♥ Na pewno kupię sobie własny egzemplarz w twardej okładce. To prawdziwe cacuszko i musi stać na mojej półce!
Wasza Margot
Ocena: 9/10
Autor: Joanna Glogaza
Wydawnictwo: Znak
Oprawa: e-book
Liczba stron: 224
Rok wydania: 2015