13643994_1247995095240190_910578307_n

Dzień dobry Kochani!

 

Dzisiaj mam dla Was książkę zupełnie inną od dotychczas przeze mnie recenzowanych, a mianowicie powieść graficzną! Innymi słowy – komiks, który urzekł mnie, czego zupełnie się nie spodziewałam. Jako dziecko zakochana byłam w komiksach Thorgala, które podkradałam mojemu wujkowi. Poza tym czytała mi je… babcia! Od tego czasu, czyli od jakichś dwudziestu pięciu lat nie miałam z komiksami do czynienia. Kiedy wydawnictwo Insignis zaproponowało mi zrecenzowanie „Username: Evie”, zaintrygowana, zgodziłam się.
A oto moje refleksje po lekturze.

Może zacznę od przedstawienia Wam autora książki, a raczej pomysłodawcy historii i postaci, bo ku mojemu rozczarowaniu, to nie Joe Sugg, wymieniony na okładce, stworzył te piękne grafiki! Joe wymyślił jedynie historię, która nie jest akurat najmocniejszą stroną tej pozycji, a są nią właśnie przepiękne rysunki i kolory. W sumie cały projekt tworzyło aż pięć osób! Jednak wbrew znanemu przysłowiu: „gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść” – całość prezentuje się obłędnie!

Joe Sugg, znany jako ThatcherJoe, to brytyjski vloger prezentujący na swoim kanale na YouTube zabawne filmiki, którymi podbił środowisko vlogerów. Joe jest również młodszym bratem znanej szeroko w  środowisku internetowym, prześlicznej Zoe Sugg, twórczyni blogów o modzie i urodzie oraz kanału na YT, który subskrybują miliony użytkowników. Joe miał więc od kogo się uczyć. Początkowo zajmował się konserwowaniem dachów, z czasem zaczął szukać drogi wyrażania kreatywności. Mniej więcej w tym samym czasie Zoe stworzyła swój kanał na YT. Joe wystąpił w kilku jej filmikach i zdecydował, że jest to doskonała forma wyrażania siebie. Tak powstał kanał ThatcherJoe, który zapewnił Joemu popularność. Był 2011 rok.
A teraz trzymam w ręce jego książkę i utwierdzam się tylko w przekonaniu, że Internet ma naprawdę wielką moc.
„Username: Evie” opowiada historię outsiderki, młodej, zagubionej dziewczyny, odtrąconej przez rówieśników z powodu swojej wrażliwości i introwertycznej natury. Mieszka z ciężko chorym ojcem, szalonym naukowcem zakochanym w komputerach i wirtualnym świecie, który w trosce o ukochaną córkę tworzy wirtualny świat, do którego Evie w chwilach, kiedy samotność będzie jej najbardziej doskwierała, ucieknie. Po nagłej śmierci ojca, dziewczyna wprowadza się do znienawidzonej (z wzajemnością) kuzynki i jej rodziny. Któregoś wieczoru przypadkowo odnajduje w komputerze wiadomość od ojca, którą zdążył nagrać w chwilę przed śmiercią, ze wskazówkami dotyczącymi prezentu, który dla niej stworzył. Evie uruchamia aplikację… i przenosi się do idealnego świata, dopasowanego do wrażliwej natury dziewczyny, niemalże Edenu – przenosi się do E.scape. W jaki sposób ten bajeczny świat zamieni się w zgliszcza, a dobra, wrażliwa Evie stanie się wojowniczką, która podejmie walkę ze złem? Tego dowiecie się już sami z lektury komiksu 🙂
Gorąco polecam Wam „Username: Evie” Joe Sugga. Jest to bowiem swoista ciekawostka na rynku wydawniczym. Polecam ten komiks głównie młodym ludziom, fanom rodzeństwa Sugg, ale również dorosłym, którzy z rozrzewnieniem wspominają dziecięce lata, kiedy zaczytywali się w komiksach, podczas których ich wyobraźnia wspinała się na szczyty 🙂
Poza tym muszę wspomnieć o przepięknej szacie graficznej, w której się zakochacie ♥
To była dla mnie urocza przygoda 🙂
Wasza Margot

Ocena: 7/10
Autor: Joe Sugg
Wydawnictwo: Insignis
Oprawa: miękka
Liczba stron: 192
Rok wydania: 2016




Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu