Wywiad z Agatą Przybyłek

Wywiad z Agatą Przybyłek

 

 

Agata Przybyłek – pisarka i psycholog. Debiutowała w 2015 roku powieścią „Nie zmienił się tylko blond”, obecnie ma na koncie kilkanaście bestsellerowych powieści. Zaczęła pisać, żeby poradzić sobie z trudnymi emocjami po zawodzie miłosnym. Szybko okazało się jednak, że jej książki podbijają serca czytelniczek w całej Polsce.
Jest autorką zabawnych i lekkich serii powieściowych, lecz ma w swoim dorobku także powieści poruszające trudniejsze tematy. Uwielbia też romantyczne historie oraz ciszę i spokój, które znajduje za każdym razem spacerując po jednej z mazowieckich wsi, z której pochodzi. Jak mówi w wywiadach, jej książki pisze za nią samo życie.

 

 

 

Jeśli pozwolisz, zaczniemy prywatą. Patrzę na Twój rozbrajający uśmiech widoczny każdym niemal zdjęciu, w każdym wywiadzie, obserwuję życzliwość, jaką okazujesz czytelniczkom i przypominam sobie równocześnie Twoją opowieść o tym, że… byłaś dosyć smutnym dzieckiem. Ciężko w to uwierzyć. Co spowodowało taką zmianę w Twojej postawie? 

Rzeczywiście, na większości zdjęć z dzieciństwa jestem ponura lub smutna. Co się zmieniło od tamtego czasu? Myślę, że dojrzewając po prostu zaczęłam skupiać się na pozytywnych aspektach życia i zamiast marudzić, zaczęłam doceniać to, co mam. Co wieczór stosuję swój mały rytuał wdzięczności i wymieniam w myślach wszystkie wspaniałe rzeczy, które spotkały mnie w ciągu dnia. Zresztą, jak można być nieszczęśliwą mając wymarzoną pracę, rodzinę, dom i wspaniałe czytelniczki? W tych warunkach po prostu nie da się być nieszczęśliwą! 🙂

 

Już od dawna chciałam Cię o to zapytać. Wspomniałaś nie tak dawno, w dość szczerym wpisie na Instagramie, że początkowo wstydziłaś się książek, które piszesz, wstydziłaś się bycia autorką powieści dla kobiet. Dlaczego? Troszkę Cię sprowokuję: uważasz, że tzw. babska literatura, to pozycje z niższej półki? Dlaczego, Twoim zdaniem, literatura kobieca spotyka się z lekceważącym stosunkiem?

Ja absolutnie nie uważam, że literatura kobieca jest gorsza. Sama od zawsze uwielbiałam czytać takie książki! Owszem, na początku swojej kariery miałam taki czas, że wstydziłam się tego, jakie piszę książki, ale zupełnie nie dlatego, że sama uważałam je za mniej wartościowe. Myślę, że udzielała mi się po prostu przykra, panująca w świecie książek opinia, że kobiety mają mniej do przekazania niż mężczyźni i pisane przez nich powieści nie są tak dobre, tak górnolotne. Jakby to, że kobiety są bardziej wrażliwe od mężczyzn i bardziej skupiają się na emocjach, czyniło je gorszymi i słabszymi.

Wewnętrznie absolutnie się z tym twierdzeniem nie zgadzam. Dojrzałam i jestem ze swojej kobiecości i ze swoich książek wręcz dumna. Znam wiele cudownych, silnych kobiet i moje bohaterki to również takie osoby. Jasne, nie da się zaprzeczyć temu, że mężczyźni i kobiety się różnią, ale nic nie wkurza mnie bardziej, niż te paskudne, wciąż spotykane w Polsce szklane sufity, z którymi stykają się kobiety. Bardzo chciałabym, żeby nastał taki czas, gdy kobiety zaczną być bardziej doceniane i przestaną się w końcu wstydzić swojej kobiecości.

 

Powieść obyczajowa, czy komedia romantyczna? Który z tych gatunków jest najbliższy Twojemu pisarskiemu sercu, w którym z nich czujesz się jak przysłowiowa ryba w wodzie? 

Komedie romantyczne pisze mi się zdecydowanie szybciej i podczas ich tworzenia zawsze mam świetny nastrój – przejmuję emocje od bohaterów, ale moje serce zdecydowanie należy do romantycznych, sielskich obyczajówek. Gdy ktoś pyta mnie, jaka tak naprawdę jest Agata Przybyłek, to zawsze odsyłam go do serii z domkami. Wrażliwość, spokój, zachwyt nad małomiasteczkowym i wiejskim życiem – to jest to, co w książkach uwielbiam. Zresztą nie tylko w książkach, bo w prawdziwym życiu też.

 

Na pewno Czytelniczki są tego ogromnie ciekawe, więc szczerze: w której bohaterce Twoich powieści odnajdujesz siebie? 🙂 Czy w ogóle zdarza Ci się nadawać swoje cechy charakteru stworzonym przez Ciebie postaciom, czy raczej uciekasz od tego typu praktyk? 🙂

Myślę, że każda z bohaterek, którą stworzyłam, ma trochę ze mnie. Nawet te najbardziej szalone i zwariowane, bo komu nie zdarza się wyjść w dwóch różnych butach do sklepu? Kiedyś najbardziej utożsamiałam się z Katarzyną z „Bez Ciebie” i z Laurą z „Bądź przy mnie zawsze”, ale potem napisałam „Masz wiadomość” opartą na swoich doświadczeniach z portalami randkowymi i chcąc nie chcąc włożyłam do głowy Julii wiele swoich przemyśleń. Od tamtej pory to właśnie ona jest mi najbliższa, choć zawsze powtarzam, że nie jest mną. Sama jestem ciekawa, czy kiedyś stworzę jeszcze tak podobną do siebie bohaterkę.

 

Która z napisanych przez Ciebie książek jest tą jedną, bez której nie wyobrażasz sobie Agaty Przybyłek – pisarki, taką, co to pierwsza przychodzi Ci na myśl, kiedy myślisz o swoim dorobku, tą z której jesteś wyjątkowo dumna?

Nie wyobrażam sobie siebie jako pisarki bez serii z domkami. Trudno mi wskazać jeden konkretny tytuł, ale ta seria to moje oczko w głowie i czasami zastanawiam się, czy kiedyś w ogóle ją zakończę. Gdy jako nastolatka fantazjowałam o byciu pisarką i wyobrażałam sobie, jakie mogłabym pisać książki, to zawsze myślałam właśnie o takich pozycjach. Sielskich, romantycznych, poruszających najczulsze struny duszy i z pięknymi krajobrazami w tle. Trochę „Sparksowych”, bo jak wiesz, jestem wielką fanką prozy tego autora. Jeżeli miałabym przez całe życie pisać jedną serię, to byłaby to właśnie ta.

 

Inspirujesz początkujące pisarki, jesteś dla nich żywym dowodem na to, że można, że należy wręcz podążać za marzeniami. Jaki autor/autorka jest pisarzem Twojego życia, ugruntował gust czytelniczy Agaty Przybyłek? 🙂 

Jest kilku takich autorów. Przede wszystkim wspomniany Nicholas Sparks, ale nie jest on moim jedynym literackim autorytetem. Pierwszy raz obiecałam sobie, że napiszę książkę, po lekturze „Jestem nudziarą” Moniki Szwaji, którą podkradłam z półki mamy. To szalenie zabawna książka i to właśnie po jej przeczytaniu zapragnęłam naprawdę zostać kiedyś pisarką. Ba, z tego, co pamiętam, podjęłam wtedy nawet jakieś pierwsze literackie próby! Poza tym uwielbiam książki Diane Chamberlain, Sarah Jio, a z polskich autorek – Magdy Witkiewicz, Magdy Kordel i Olgi Rudnickiej. To świetne autorki i zawsze z niecierpliwością czekam na ich kolejne pozycje!

 

Przejdźmy teraz do odrobinę cięższego tematu, bo nie zawsze jest przecież sielsko, anielsko. Wydawać by się mogło, że pisarza nie dotyczy tak popularne zjawisko, jakim jest hejt. Pisarz to przecież nie celebryta wystawiony na krytykę, zajmuje się sztuką, żyje w świecie kultury. A jednak. Opowiedz o tym, jak Ty radzisz sobie z hejtem, który, jak się okazało, nie jest Ci obcy. 

Początki były trudne, ale z czasem nauczyłam się już sobie z tym radzić i nie biorę do siebie przykrych komentarzy na mój temat. Zawsze, gdy spotykam się z hejtem, mam w głowie myśl, że osoba, która pisze takie komentarze czy wiadomości nie jest dla mnie nikim ważnym ani mnie nie zna. Dlaczego więc miałabym się przejmować tym, co o mnie sądzi? Ważna jest dla mnie opinia mojego męża, rodziców, rodzeństwa, a jeśli chodzi o pracę – wydawnictwa i recenzentów. Innymi opiniami nie warto się przejmować, zresztą hejt nie ma nic wspólnego z konstruktywną krytyką. Dlaczego więc miałabym brać go siebie?

 

Masz pracę o jakiej wielu śni, ukochanego mężczyznę u boku, wymarzony domek na wsi i oczywiście… przecudowną Emmę 🙂 Czujesz się kobietą spełnioną, kobietą sukcesu?

O tak! Wiesz, że ostatnio łapię się nawet na tym, że nie mam już o czym marzyć? Tak, jak wspomniałaś, mam cudowną rodzinę, wspaniałego męża, wymarzoną pracę, psa oraz swój upragniony kąt w zacisznym miejscu na ziemi. Oczywiście zawsze można znaleźć dziurę w całym, ale właściwie dlaczego miałabym to robić? Jestem kobietą spełnioną i rozkoszuję się tym uczuciem. I z całego serca życzę tego wszystkim moim i Twoim Czytelniczkom.

 

* * *

 

Czas na NAJCZĘŚCIEJ POJAWIAJĄCE SIĘ PYTANIA OD OBSERWATOREK.

 

Czy masz jakieś metody, rytuały, które podtrzymują „flow” pisania?

Piszę codziennie i w moim przekonaniu to jedyna metoda, żeby podtrzymać wspomniane „flow”. Systematyczność, upór i samodyscyplina to klucz do każdego zawodowego sukcesu. Jeśli chcesz zostać pełnoetatowym pisarzem, to najlepiej pisz chociaż trochę codziennie.

 

Jak zaczyna się Twój proces twórczy? Skąd czerpiesz inspiracje do pisania?

Mój proces twórczy zawsze zaczyna się od pomysłu, który często noszę w głowie przez wiele miesięcy, a nawet i lat. Czasami wystarczy jakaś myśl, innym razem jakieś zdjęcie czy widok, żeby w mojej głowie zrodził się pomysł na książkę. Ale inspirują mnie również bardziej przyziemne rzeczy, jak na przykład dziecięcy bucik znaleziony na chodniku. Myślę, że inspiracje można znaleźć tak naprawdę wszędzie. Wystarczy nie ograniczać swojej wyobraźni i mieć uszy oraz oczy szeroko otwarte na świat.

 

Czy jest szansa na to, że w innej powieści pojawi się wyjaśnienie tajemnicy z „Masz wiadomość”, czyli coś na kształt „Zapałki na zakręcie” i „Pejzażu sentymentalnego” Siesickiej?

Na tę chwilę nie planuję kontynuacji „Masz wiadomość” ani wyjaśniania tej tajemnicy w żadnej innej książce, ale życie nauczyło mnie, żeby nigdy nie mówić nigdy, więc kto wie? Może ten moment kiedyś nastąpi 🙂

 

Jakie ma masz pasje, obok pisania i czytania książek?

Odkąd znowu zamieszkałam na wsi uwielbiam urządzać i dekorować swój dom oraz spędzać czas w ogródku. Nigdy nie sądziłam, że pielenie warzyw czy sadzenie kwiatów będzie mnie tak odprężać, ale bardzo to polubiłam. Poza tym uwielbiam kosmetyki do makijażu i mam ich w domu całe mnóstwo. Ale na pierwszy plan oczywiście wybijają się w moich pasjach wspomniane książki. Uwielbiam czytać i zawsze żałuję, że doba nie jest dłuższa!

 

Ile czasu zajęło Ci zbieranie materiałów i napisanie pierwszej książki?

Moja pierwsza książka to lekka komedia i poza sprawdzaniem w internecie pewnych aspektów prawnych związanych z rozwodem, właściwie nie musiałam się do jej pisania specjalnie przygotowywać. Przeżywałam wtedy zawód miłosny i po prostu usiadłam któregoś dnia przed komputerem, żeby przelać na klawiaturę swoje emocje. Wykreowałam bohaterkę, która była w jeszcze trudniejszej sytuacji, niż ja, a potem z zaciekawieniem patrzyłam, jak próbuje uporać się ze wszystkimi problemami. A ile ją pisałam? Dokładnie nie pamiętam, ale na pewno kilka tygodni.

 

Co kupujesz najczęściej?

Na tę chwilę meble, artykuły remontowe i dodatki wnętrzarskie. Remont mojego domu zmierza już ku końcowi, ale nadal uwielbiam buszować po tego typu sklepach i myślę, że będzie mi tego bardzo brakowało.

 

 

* * *

 

 

Tymczasem odsyłam Was, moje Drogie, do powieści Agaty Przybyłek, które w obecnej sytuacji z całą pewnością staną swoistym balsamem na rozedrgane serducho 🙂 Jeśli kochacie ciepłe, sielskie powieści, choć nadal mocno życiowe, stracicie głowę dla twórczości Agaty Przybyłek 🙂

 

 

Udostępnij:
To moje miejsce w sieci, mój wirtualny dom przepełniony wszystkim, co kocham. Mam nadzieję, że poczujesz się tu jak u siebie, znajdziesz masę inspiracji, odnajdziesz spokój i niepowtarzalny klimat. I zostaniesz ze mną na dłużej. Rozgość się :) Ściskam, M.

Zacznij pisać i kliknij Enter, aby wyszukać

Shopping Cart