Processed with VSCO with a5 preset

#90. „FERMA BLOND” – Piotr Adamczyk

 

Ocena: 10/10
Autor: Piotr Adamczyk
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 536
Okładka: miękka
Cena rynkowa: 39,99 zł

 

O, matko! Cóż za literacką perłę w koronie dla Was mam!
Z doświadczenia wiem, że takie wstępy są dla autora recenzji strzałem w kolano. Nikt już nie chce czytać jej do końca, wszystko wiadomo po pierwszym zdaniu. Jednak, moi Kochani, zapewnić Was mogę, że nie tylko musicie przeczytać do końca moją opinię o „Fermie blond”, ale wręcz jest to Wasz obowiązek, bowiem bardzo prawdopodobne, że równie świetnej powieści bardzo długo nie przeczytacie. Niektórzy być może nigdy. Byłaby to niepowetowana strata.

Kiedy Wydawnictwo Agora zwróciło się do mnie z propozycją przesłania do recenzji egzemplarza „Fermy blond” autorstwa Piotra Adamczyka, wiadomo, że pierwszą rzeczą, jaką zrobiłam, było zerknięcie na opis książki i ogólną ocenę na portalu Lubimy Czytać. Tak już mam, pomaga mi to w selekcji pozycji recenzenckich. Tak więc spodziewałam się, że będzie dobrze, ale… o mój Boże! To było tak dobre, że naprawdę nie wiem, jak uda mi się opowiedzieć Wam o tej powieści, by za wiele nie zdradzić i by nie stłamsić Was moimi emocjami.

Zatem spróbuję, a Wy czytajcie.

 

***

 

POSTACI

Charlotte – Berlinianka, córka znanego w kraju antykwariusza.
Adolf Ziegler – kochanek Charlotte, podstarzały malarz i miłośnik kobiecych wdzięków.
Kristian – młody chłopak zakochany w Charlotte.
Michael – niemiecki polityk, który po śmierci matki postanawia odnaleźć korzenie, chce poznać prawdę o swoim pochodzeniu.

 

FABUŁA

Może na początku, aby odrobinę przybliżyć Wam temat powieści, wytłumaczę, czym jest tytułowa Ferma Blond. Pierwsze skojarzenia przywodzą na myśl „przetwórnię”, w której produkuje się ludzi o włosach koloru blond. I muszę Wam powiedzieć, że… te skojarzenia właściwie dokładnie oddają prawdę. To łódzka placówka Lebensbornu, w której na świat przychodziły następne pokolenia jasnowłosych Niemców. Często uprowadzano do niej młode blondynki, by następnie je zapładniać…

I to właśnie wątek tajemniczej placówki stanie się niezwykle intrygującą kryminalną zagadką, której rozwiązanie pozbawiało mnie snu. Ale od początku.

Charlotte to córka szanowanego, niemieckiego antykwariusza. Jej codzienność wypełniona jest pomocą ojcu w pracy, w porządkowaniu sklepu. Nic nie wskazuje na to, że nieoczekiwana wizyta malarza, Adolfa Zieglera, sprawi, iż życie dziewczyny stanie na głowie. Charlotte zatraca się bez opamiętania w miłości do mężczyzny. Od tej pory każdy jej ruch ma na celu zwrócenie na siebie uwagi Adolfa. Nie dostrzega ona zupełnie, że na wyciągnięcie reki jest prawdziwa miłość – Kristian. Dziewczyna wreszcie osiąga swój cel, zostaje kochanką i modelką Adolfa (pozuje mu do aktów), jednak uczucie, jakim go darzy, szybko okazuje się fatalnym zauroczeniem. Losy Charlotte, Kristiana i Adolfa krzyżują się wielokrotnie, między innymi we wspomnianej już placówce, zwanej Fermą blond. Odegra ona znaczną rolę w całej powieści. Wiele lat później, poszukując swoich korzeni, Michael, niemiecki polityk, dotrze do informacji o tym tajemniczym miejscu. Ruszy śledztwo, a głęboko skrywane tajemnice, ujrzą światło dzienne.

 

 

DLA KOGO

„Ferma blond” to pozycja dla absolutnie każdego: od miłośnika kryminałów, historii, po czytelniczki sięgające głównie po historie miłosne. Nie spoczną oni, póki nie przeczytają ostatniej strony. Nigdy, w całym swoim czytelniczym życiu, a przeczytałam naprawdę dużo, nie spotkałam książki, która byłaby tak uniwersalna, a przy tym tak piekielnie dobra.

 

PODSUMOWANIE

Kochani, co ja mogę napisać? Przedstawiam Wam powieść, która mnie rozbroiła, podbiła i której nigdy w życiu nie zapomnę. Nie przypuszczałam, że jeszcze jakaś książka może mnie zaskoczyć, wywołać wypieki na twarzy, bynajmniej nie z zażenowania, a z totalnego zachwytu. Nie zastanawiajcie się nad jej lekturą ani chwili dłużej, bo każda minuta rozmyślań jest dla Was stratą. Przeogromnie polecam to arcydzieło!

 

 

Wasza Margot

 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Agora.

 

  • Monika Chmielewska

    Przeczytałam tę książkę i mnie również zachwyciła, choć bardziej będzie tu trafne stwierdzenie, że mną wstrząsnęła. Nie mogłam się od niej oderwać. Jest to jedna z lepszych książek, które w tym roku przeczytałam. Zresztą nie tylko w tym roku.
    biblioteczkamoni.blogspot.co.uk

    0