225. „Recepta na szczęście” – Agata Przybyłek

225. „Recepta na szczęście” – Agata Przybyłek

 

 

„Recepta na szczęście” (tom 2)

Autor: Agata Przybyłek
Gatunek: powieść obyczajowa
Seria: Tak smakuje miłość
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Okładka: miękka
Liczba stron: 360
Cena rynkowa: 36,90 zł

Ocena: 8/10

 

 

Oj, tęskniłam.

W przypadku powieści Agaty Przybyłek towarzyszy mi zawsze jeden schemat: czekam na premierę najnowszej historii, a kiedy już wpada w moje ręce, pochłaniam ją w jeden dzień i zaczynam czekanie na kolejną pozycję. Przez ten czas trwa bezbrzeżna tęsknota za tym ciepłym, niepowtarzalnym klimatem powieści autorki. One uzależniają. W noszą w moje życie wyłącznie to, co dobre.

Dlatego pragnę donieść, że zaledwie kilka dni temu premierę miał drugi tom cudownej serii „Tak smakuje miłość”, o perypetiach miłosnych znanej kulinarnej blogerki i choć w „Recepcie na szczęście” główną bohaterką nie będzie już dobrze nam znana Ola, a jej przyjaciółka Julia, zabieg ten w niczym nie odbierze przyjemności z czytania. Wręcz przeciwnie, cudownie będzie zobaczyć tę historię z nieco innej perspektywy i poznać bliskich wspomnianej Oli.

Tak więc, nie trzymam Was dłużej w niepewności, choć raczej już domyśliliście się czytając wstęp, że znowu zakochałam się w kolejnej powieści. Przechodzę jednak szybciutko do sedna i troszkę Wam o nowej książce Agaty Przybyłek opowiem, żebyście tylko upewnili się w swoim postanowieniu, że „Receptę na szczęście”, jak i pierwszy tom serii, niezwłocznie przeczytacie.

 

 

***

 

 

POSTACI

Julia – około trzydziestoletnia kobieta, która marzy o dużej rodzinie, o upragnionym dziecku. Okazuje się jednak, że to, co jest na wyciagnięcie ręki dla wielu jej rówieśniczek, dla Julii może okazać się czymś nieosiągalnym.

Paula – niesforna, zbuntowana siostra Julii i jej tymczasowa współlokatorka.

Ola – znana już z poprzedniej części serii, najlepsza przyjaciółka Julii.

Maks – brat Oli, który skrycie podkochuje się w Julii od lat dziecięcych.

Filip – okulista, który ratuje Julię z opresji. A być może ktoś znacznie więcej…

 

FABUŁA

Julia to zbliżająca się do trzydziestki singielka, której największym marzeniem jest posiadanie dziecka. A najlepiej całej gromadki. Marzy o tym od kiedy tylko sięga pamięcią. Już w dzieciństwie woziła lalkę z wózeczku, wyobrażając sobie, że jest mamą. Nieoczekiwanie w trakcie kontrolnej wizyty u lekarza, spada na nią wiadomość, która wręcz nokautuje. Okazuje nie, że kobiecie na macierzyństwo zostało niewiele czasu. To ostatni dzwonek na zajście w ciążę.

Co ma począć, kiedy na horyzoncie nawet nie widać odpowiedniego kandydata na ojca? Najpewniej wpaść w dziką rozpacz.

Tymczasem Maks, młodszy brat najlepszej przyjaciółki Julii, skrycie podkochuje się w dziewczynie od lat. Daje jej to do zrozumienia w dość nieoczywisty sposób: łamie niewieście serca na potęgę. Jedno za drugim. Kiedy więc ten samozwańczy Casanova proponuje Julii lekcje randkowania, ma w tym swój interes. Czy wspólne lekcje zbliżą ich do siebie, na co liczy Maks? I co z tym wszystkim wspólnego będzie mieć czerwona sukienka i… przystojny doktor Filip?

Musicie przeczytać.

 

 

DLA KOGO

Powieści Agaty Przybyłek to historie, które pokocha każda kobieta. Ciepłe, romantyczne, niezwykle klimatyczne. Podobnie jest w przypadku „Recepty na szczęście”. Nie sposób nie kibicować Julii w spełnieniu jej największego marzenia.

To właśnie powód, dla którego powieści autorki tak licznie pokochały Polki: emocje, emocje i jeszcze raz emocje. Od pierwszej do ostatniej strony. Jeśli więc to emocje są tym, czego szukacie w książce, jeśli cenicie sobie mądre historie, które mogły przydarzyć się w zasadzie każdej z nas, „Recepta na szczęście”, jak i poprzedni tom serii, „Tak smakuje miłość”, są dla Was.

I koniecznie przygotujcie sobie przed lekturą pyszne latte i dorodny kawał sernika 🙂 Szybko zrozumiecie, dlaczego to takie ważne.

 

PODSUMOWANIE

I oto za mną kolejna, przecudowna powieść ulubionej autorki.

Wśród całej palety zalet, książki Agaty mają jedną zdecydowaną wadę: zbyt szybko się je czyta 🙂 Wciągają, uzależniają i angażują, a wszystko to sprawia, że nie jestem w stanie zorientować się, kiedy przewracam ostatnią stronę. I myślę, że jeśli w jakikolwiek sposób miałabym Was zachęcić do sięgnięcia po książki Agaty, to właśnie podstawowym argumentem byłaby ta niezwykle angażująca fabuła, która pochłania całkowicie. Bohaterowie są prawdziwi – to nie odrealnione postaci, które żyją w bańce mydlanej. To kobiety, mężczyźni nam podobni. Oczywiście, nie brakuje postaci nieco ekscentrycznych: wkurzającej, upiornej mamuśki, czy wiecznie pijanej szefowej, która przy pomocy swojego podwładnego, chce się zemścić na niewiernym mężu. Jednak czytając te historie, jestem skłonna uwierzyć, że tacy ludzie istnieją 😀 Bezszelestnie wpasowują się w fabułę.

Cóż mogę powiedzieć? To kolejna cudowna, idealnie nadająca się na ten trudny czas, powieść Agaty Przybyłek. Czy jednak oznacza to, że jest lekka, łatwa i przyjemna? Zapomnijcie. Autorka zawsze stara się przemycić pod postacią z pozoru lekkiej fabuły, temat niezwykle trudny. W przypadku „Recepty na szczęście” jest to problem z zajściem w ciążę, który, jak donosi Główny Urząd Statystyczny, dotyczy obecnie półtora miliona polskich par. Nie ulega wątpliwości, że jako społeczeństwo mamy duży problem z bezdzietnością.

Kłaniam się autorce nisko za niezwykłą empatię i niepozostawanie obojętną.

Z całego serca polecam Wam tę powieść.

 

„Receptę na szczęście” kupicie TUTAJ.

 

 

 

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Czwarta Strona.

Udostępnij:
To moje miejsce w sieci, mój wirtualny dom przepełniony wszystkim, co kocham. Mam nadzieję, że poczujesz się tu jak u siebie, znajdziesz masę inspiracji, odnajdziesz spokój i niepowtarzalny klimat. I zostaniesz ze mną na dłużej. Rozgość się :) Ściskam, M.

Zacznij pisać i kliknij Enter, aby wyszukać

Shopping Cart