306. „Gra o marzenia” – Daniel Muniowski

306. „Gra o marzenia” – Daniel Muniowski

 

 

„Gra o marzenia”

 

Autor: Daniel Muniowski
Gatunek: romans
Wydawnictwo: Luna
Liczba stron: 352
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Cena rynkowa: 39,90 zł
PREMIERA: 29.09.2021

Ocena: 7/10

 

 

Kiedy dowiaduję się, że osoby z blogowego światka związanego z promowaniem literatury, czyli jakby nie było, moi koledzy po fachu, wydają swoją własną książkę, zawsze mocno im kibicuję i trzymam kciuki.

To spełnienie najskrytszych marzeń chyba każdego, kto ma na co dzień z książkami do czynienia.

I zawsze, ale to zawsze, takiej pozycji się przyglądam. Przeczytałam chyba wszystkie debiuty moich blogowych znajomych i muszę przyznać, że jeszcze mnie nie rozczarowali. Wygląda na to, że jeśli umie się pisać, opowiadać o książkach, potrafi się także o nich pisać.

Kiedy więc otrzymałam propozycję objęcia patronatem romantycznej historii, która wyszła spod pióra Daniela Muniowskiego, znanego szerzej z vloga Strefa Czytacza, z przyjemnością i ogromną ciekawością zabrałam się za lekturę „Gry o marzenia”.

A później przygarnęłam ją pod moje patronacie skrzydła.

Dlaczego? Co sprawiło, że pozycja ta skradła mi serce do tego stopnia, że podpisałam się pod nią?

O tym przeczytacie poniżej.

 

 

* * *

 

 

POSTACI

Maciek – weterynarz, chłopak twardo stąpający po ziemi. Do czasu aż pewna nietuzinkowa kobieta (a w zasadzie tajemnicza przesyłka) nie wywróci jego życia do góry nogami.

Aneta – przepełniona radością życia dziewczyna, z pasją realizująca swoje marzenia.

Miłka – niepokorna młodsza siostra Maćka, miłośniczka gier komputerowych, a szczególnie pewnego vlogera gamingowego.

 

FABUŁA

Życie Maćka nie należy porywających: skończył studia, które zapewniają mu teraz dobrze płatną pracę… za którą niestety, delikatnie mówiąc, nie przepada. Żyje z dnia na dzień, bez większych uniesień i ambicji.

Aneta to przeciwieństwo Maćka. Pełna pasji dziewczyna, która nie waha się sięgać po marzenia, choć ze względu na płeć, boryka się z pewnymi przeciwnościami.

Za sprawą nietypowej metalowej skrzynki, omyłkowo dostarczonej Maćkowi przez kuriera, los łączy tę dwójkę. A na dokładkę zapewnia im towarzystwo niepokornej młodszej siostry chłopaka, która odkrywa skrzętnie skrywaną przed oczami obcych, tajemnicę Anety…

 

 

DLA KOGO

„Gra o miłość” to lekka historia miłosna opowiedziana z punktu widzenia mężczyzny i kobiety, i (niespodzianka!) napisana przez… mężczyznę, a konkretnie Daniela Muniowskiego, znanego Wam już zapewne z vloga Strefa Czytacza.

To idealna weekendowo-jesienna lektura, kiedy to szukamy pozycji, które odgonią ciemne chmury za oknem, a często i te w serduchu. To smakowita propozycja na czas, gdy pragniemy zaszyć się w wygodnym fotelu i nie myśleć o otaczającej rzeczywistości, wyłączyć się i żyć życiem książkowych bohaterów.

A wisienką na torcie jest przesłanie tej pozycji, bardzo mi bliskie i myślę, że bardzo, ale to bardzo potrzebne.

Jakie? Tego musicie dowiedzieć się już sami. Na mnie nie liczcie, o nie.

 

PODSUMOWANIE

Lubię powieści, które oprócz faktu, że stanowią świetną rozrywkę, przemycają między wierszami ważkie tematy. Nie musi to być tematyka o wielkim kalibrze, ale coś, co sprawi, że zastanowimy się nad tym, co czytamy.

Powinnością literatury, moim skromnym zdaniem, jest wnoszenie do życia czytelnika jakiejś wartości. Autor, zanim napisze to pierwsze, kluczowe zdanie, powinien zastanowić się nad tym, co chce przekazać za pomocą słów. Co będzie sednem i wartością fabuły. Jeśli historia jest niczym więcej niż laniem przysłowiowej wody, grzecznie odkładam pozycję na półkę. Nie, dziękuję.

Daniel Muniowski, vloger, którego możecie kojarzyć z kanału Strefa Czytacza, nie tylko napisał romantyczną historię – co zważając na fakt, że jest mężczyzną, mocno mnie zaintrygowało – ale przede wszystkim w swojej „Grze o marzenia” bezpardonowo zrywa ze stereotypami dotyczącymi płci (a ja przed sekundą, dałam się „wkręcić” w stereotyp, że mężczyzna nie pisze romansów – brawo ja!).

Jak ważny jest to temat! Świetnie zobrazował to właśnie na przykładzie branży gamingowej, ale ciii… więcej Wam nie zdradzę.

I za to należą mu się wielkie brawa.

A co z samą „Grą o marzenia”? Jak odbieram debiut literacki kolegi po fachu?
Bardzo pozytywnie.

Niezmiernie przypadło mi do gustu poczucie humoru autora i fakt, że nie przebiera w słowach, gdy chce dosadnie zaznaczyć daną kwestię. Uwielbiam to.

Sama historia jest lekka, zabawna, zręcznie prowadzona i przyznaję, że świetnie się przy niej bawiłam.

Nie oczekiwałam od tej powieści, że zmieni moje życie. Oczekiwałam, że zapewni mi dobrą rozrywkę.

Nie zawiodłam się.

 

***

 

„Grę o marzenia”, w świetnej cenie promocyjnej, kupicie TUTAJ.

 

 

 

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorowi oraz Wydawnictwu Luna.

Udostępnij:
To moje miejsce w sieci, mój wirtualny dom przepełniony wszystkim, co kocham. Mam nadzieję, że poczujesz się tu jak u siebie, znajdziesz masę inspiracji, odnajdziesz spokój i niepowtarzalny klimat. I zostaniesz ze mną na dłużej.Rozgość się :)Ściskam, M.

Zacznij pisać i kliknij Enter, aby wyszukać

Shopping Cart