„Medea z Wyspy Wisielców” – Magda Knedler

„Medea z Wyspy Wisielców” – Magda Knedler

 

„Medea z Wyspy Wisielców”

 

Autorka: Magda Knedler
Gatunek: literatura obyczajowa
Wydawnictwo: Zwierciadło
Okładka: twarda (barwione brzegi)
Liczba stron: 272
Cena rynkowa: 49,90 zł
PREMIERA: 24.01.2024 r.

Ocena: 9/10

 

 

Moi Drodzy,

to wyjątkowy wpis, ponieważ dotyczy powieści absolutnie niezwykłej.
Wyjątkowej.
Powieści, której premiera przypadła na pierwszy miesiąc nowego roku i od razu stała się jedną z najlepszych książek, jakie dane mi będzie w roku 2024 przeczytać.

Dlaczego?

Co takiego nietuzinkowego jest w tej historii?

Na te pytania, z ogromną przyjemnością, odpowiadam poniżej.

 

 

* * *

 

 

POSTACI

Medea (Mada) – młoda kobieta z nizin społecznych, która jako jedyna ocalała z wymordowanego przez ojca rodzeństwa.

Johann – ogrodnik w posiadłości pracodawców Mady.

Andreas – syn właściciela domu na wyspie Jeziora Sławskiego.

Fritz – jedyny syn hrabiostwa von Julich-Kleve-Berg.

Hrabina von Julich-Kleve-Berg – kobieta, do majątku której wprowadziła się Mada, nieświadoma tego, że chce ona zniszczyć jej życie…

 

FABUŁA

Trudne wybory, walka o przetrwanie i poszukiwanie miłości w skomplikowanej atmosferze Dolnego Śląska na początku XX wieku.

Mada w swoim krótkim życiu widziała już wiele zła, zaznała głodu i nędzy. Pomiatano nią, kiedy pracowała jako służąca, a później psuła wzrok w podrzędnym zakładzie krawieckim. Wybawieniem dla niej zdaje się być propozycja zamożnego Andreasa Schwietza.

Dziewczyna rozpoczyna służbę w jego domu, zbudowanym na jednej z wysp Jeziora Sławskiego. Odcięta od świata całymi dniami sprząta, gotuje i znosi dokuczliwe zainteresowanie pracodawcy. Uświadamia sobie, że została sam na sam z człowiekiem, który nie ma wobec niej dobrych zamiarów.

Pewnego dnia na wyspę przybywa nowy ogrodnik, Johann. Andreas jest zazdrosny i jego obsesja na tle Mady zaczyna się pogłębiać. Tragedia wisi w powietrzu. Czy da się jej uniknąć? Czy Madzie uda się uciec z ponurej wyspy? Czy Johann będzie jej oparciem w walce z przeciwnościami losu? Czy w trudnym życiu dziewczyny jest w ogóle miejsce na miłość?

 ”Medea z Wyspy Wisielców” to opowieść, w której grecki mit o Medei ożywa na nowo.

 

 

DLA KOGO

Nie ma słów, żeby opisać mój zachwyt nad tą powieścią.

Dlatego też polecam ją absolutnie każdemu, bez względu na jego zamiłowania gatunkowe, ponieważ znajdzie tu połączenie niemal każdego z nich. Jest i kryminał, i romans, i groza, a nawet historia, ze szczególnym uwzględnieniem ciągle nieodkrytego, tajemniczego Dolnego Śląska.

Jeśli kochacie wartościowe, nieodkładane, porywające powieści, „Medea z Wyspy Wisielców” z całą pewnością musi dołączyć do Waszej biblioteczki.

 

PODSUMOWANIE

MISTRZOSTWO!

COŚ ABSOLUTNIE WSPANIAŁEGO!

Czy to nie wstyd odrobinę, że ledwie połowa lutego, początek roku, a ja bez przerwy zachwycam się tegorocznymi lekturami?

Czy to nie sprawia, że można by pomyśleć o mnie „mało wiarygodna”?

Ludzie drodzy, co ja poradzę na to, że nigdy dotąd tak pięknie, pod względem literackim, nie weszłam w nowy rok? Co poradzę na to, że Magda Knedler popełniła coś tak wspaniałego, jak „Medeę z Wyspy Wisielców” i sprawiła tym samym, że bardzo wysoko postawiłam poprzeczkę kolejnym pozycjom, które wybiorę do recenzji. Styczeń rozpieścił mnie bezwstydnie podsuwając coraz lepsze książki, sprawiając tym samym, że nie wybaczę teraz przeciętności i bylejakości, na szczęście rzadko mnie nękające.

Wróćmy jednak do bohaterki dzisiejszej recenzji, w zasadzie gwiazdy minionego miesiąca, ale i z całą pewnością tego roku.

„Medea z Wyspy Wisielców”, jak sugeruje tytuł, jest luźną interpretacją, fikcyjną opowieścią inspirowaną greckim mitem o Medei z Kolchidy. Już sam ten fakt sprawia, że zaintrygowani, w zadumie pochylamy się nad powieścią. Bez wątpienia przyciąga nas również zachwycające wydanie w twardej oprawie, z barwionymi brzegami – jest piękne, prawda? Uwierzcie mi – to jedynie preludium do tego, co sama książka w sobie skrywa. A jest to historia porywająca. Historia kobiety przeklętej, czarownicy, Cyganki, mieszańca, może Greczynki – któż wie, co to za jedna. Historia kobiety walczącej o przetrwanie, o akceptację, o miłość.

A wszystko to na tle burzliwych dziejów Dolnego Śląska z 1913 i 1914 roku.

Pokochałam Medeę, tę wyjątkową młodą dziewczynę, jedyną, która ocalała, kiedy to ojciec postanowił zamordować swoje dzieci. To wydarzenie naznaczyło ją na całe życie. Pokochałam tę kobietę, pragnącą miłości, która w rezultacie zrujnowała ją. Pokochałam tę waleczną, niczym barbarzyńska grecka Medea, niewiastę, która zbyt wcześnie dowiedziała się, czym jest ciemna strona bytu.

Zauroczył mnie klimat powieści, momentami wręcz gotycki, a to za sprawą zamczyska należącego do rodu Julich-Kleve-Berg oraz Breslau z 1913 roku i jego okolic, w tym Wyspy Wisielców znajdującej się na Jeziorze Sławskim.

Magda Knedler mnie oczarowała. Porwała w wir tragicznej historii Mady, historii Dolnego Śląska, a ja bez słowa sprzeciwu pozwoliłam nieść się jego prądowi.

W s p a n i a ł a , zapierająca dech w piersi książka. Moim skromnym zdaniem, najlepsza, jaka wyszła spod pióra autorki. Niemożliwa do odłożenia, uzależniająca, pasjonująca i głęboko emocjonalna. Bez wątpienia trafi do czołówki tegorocznej topki. 

Niezapomniana…

 

***

 

„Medeę z Wyspy Wisielców”, w świetnej promocji, kupicie TUTAJ.

 

 

 

 

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Zwierciadło.

Udostępnij:
To moje miejsce w sieci, mój wirtualny dom przepełniony wszystkim, co kocham. Mam nadzieję, że poczujesz się tu jak u siebie, znajdziesz masę inspiracji, odnajdziesz spokój i niepowtarzalny klimat. I zostaniesz ze mną na dłużej.Rozgość się :)Ściskam, M.

Zacznij pisać i kliknij Enter, aby wyszukać

Shopping Cart