Processed with VSCO with al3 preset

#136. „W CZEPKU URODZONE. O NIEWIDZIALNYCH BOHATERKACH SZPITALNYCH KORYTARZY” – Weronika Nawara

 

Ocena: 7/10
Gatunek: reportaż
Autor: Weronika Nawara
Tytuł: W czepku urodzone
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 336
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Cena rynkowa: 39,99 zł

PREMIERA: 13.02.2019 r.

 

 

Mam wrażenie, że rok 2019 będzie należał do publikacji medycznych poświęconych pracy pielęgniarek. Szykuje się kilka premier książkowych dotyczących tego trudnego i niedocenianego zawodu, a pierwsza z nich już w lutym i to o niej właśnie dzisiaj Wam opowiem 🙂

Podczas moich kilku pobytów w szpitalu, to właśnie pielęgniarki sprawiały, że stres, samotność nie doskwierały mi aż tak bardzo. I choć różne panują na ich temat opinie, każdy ma swoją historię, to ja, mimo wszystko, zawsze będę o nich myślała z szacunkiem. Mam przynajmniej taką nadzieję.

A teraz czas na wspomnianą książkę.

 

***

 

POSTACI

Bohaterkami tej pozycji są wspomniane pielęgniarki i pielęgniarze, bo przecież także mężczyźni wykonują ten zawód. Przeczytamy ich wspomnienia, ich historie, radości, dramaty. Jest to zbiór rozmaitych wypowiedzi na temat ciężkiego kawałka chleba, jakim jest zajęcie, któremu się poświęcają.

 

FABUŁA

Na fabułę książki młodej autorki, Weroniki Nawary, która wkracza dopiero w ten medyczny świat, co nie zmienia faktu, że posiada do swojej pracy ogromne serce i poczucie misji, którą niewątpliwie ona jest, składają się wywiady i rozmowy z pielęgniarkami. W społeczeństwie nadal panuje przekonanie, iż pielęgniarka na zawodowym szczeblu plasuje się dosyć nisko. Praca ta kojarzona jest głównie z przynoszeniem nocnika, robieniem zastrzyków i szeregiem mało chlubnych zajęć. Ma też, co by tu nie mówić, kiepską renomę. Pielęgniarki się demonizuje, przyszywa im łatkę bezdusznych nierobów, które wciąż żądają podwyżek. Nareszcie, w zalewie pozycji poświęconych pracy lekarzy, ktoś dał głos pielęgniarkom, by w końcu mogły opowiedzieć, jak to naprawdę jest. Ale czy to oznacza, że mówią o swoich koleżankach wyłącznie w samych superlatywach?  Pozwólcie, że przytoczę kilka cytatów.

 

„Dziewczyny biegają z dyżuru na dyżur, dlatego pomagamy sobie nawzajem. Jeśli wiem, że koleżanka kopie dwudziestoczterogodzinny dyżur, to staram się ją uzupełniać. One i tak są silne. I to mówienie, że pielęgniarki śpią… Ja przez te ponad czterdzieści lat się z tym nie spotkałam. Jeżeli słyszę, że pacjenci opowiadają, jak pielęgniarki chrapią, to mnie szlag trafia. Zresztą, o pielęgniarkach już słyszałam wszystko: że biorą łapówki. okradają pacjentów, wyrzucają kroplówki do śmieci, nie podają leków”. 

 

Za chwilę znowu czytamy coś, co sprawia, że włos nam się jeży na głowie.

 

„Widziałam raz jak pielęgniarka poszarpała pacjenta. Słyszałam, jak odezwała się słowami: ‚Zamknij się, kurwa!’. Możesz ją tłumaczyć wypaleniem, ale może jednak chodzi o charakter? Koniec końców zawsze sobie wytłumaczy, że to nie jej wina, bo pacjent ją sprowokował. I wszystko jest okej”.

„Ja pierdolę, wiercisz się tak na tym łóżku, tysięczny raz cię dzisiaj podnoszę!” – takie słowa usłyszałam kiedyś podczas praktyk od jednej starszej pielęgniarki wypowiedziane do pacjenta”.

 

Po lekturze „W czepku urodzone” jestem pewna jednego: nic nie jest zero-jedynkowe. I choć czytałam tu o historiach, które mocno mnie zniesmaczały, to zdecydowanie utwierdziłam się w tym, jak trudny jest to zawód i jak wiele dobrych serc znajdziemy wśród medycznego personelu.

 

 

DLA KOGO

To pozycja dla wielbicieli reportażu i tematyki medycznej, a także dla pacjentów, osób, które kiedykolwiek znalazły się w szpitalu. Dobrze wiedzieć, jak jest po tej „drugiej” stronie, wiadomo bowiem nie od dziś, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Usiądźmy więc przez chwilę na miejscu pielęgniarki. Gwarantuję, że nigdy więcej nie popatrzycie na ten zawód jak do tej pory. Bez względu na to, jakie mieliście o nim zdanie.

 

PODSUMOWANIE

Zaczynając „W czepku urodzone” nie wiedziałam jeszcze, co mnie czeka. Myślałam, że mam raczej wyrobione zdanie na temat pracy pielęgniarki i że jest ono obiektywne – przecież miałam okazję przyjrzeć jej się na własne oczy. Jak bardzo się myliłam! Nie wiedziałam nic. Czy nadal szanuję ten zawód? Tak, ogromnie. Czy nadal uważam, że pielęgniarstwo jest misją? Zdecydowanie nie, nie dla wszystkich. Dlatego w tej chwili kłaniam się w pas tym cudownym dobrym duchom, z którymi ja osobiście miałam do czynienia.

Ogromnie polecam.

 

 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Otwarte.

  • Kasia

    Moja mama jest pielęgniarką. Nie w szpitalu a ośrodku zdrowia. Ona i lekarz. Często narzekała na ludzi, na ogrom pracy. Podpowiadałam jej aby zmieniła pracę, zeby poszła do innego ośrodka, szpitala. Nie. Nie rozumialam jej kompletnie. Jak moze sie godzić na takie wyzyskiwanie. Aż dojrzałam i po prostu zapytałam „Mamo, a Ty lubisz swoją pracę?” „Tak” odpowiedziała, a ja żuważyłam, że to najszczersza odpowiedź jaką mogła mnie uraczyć. Że ta praca to jej zawód, który sama wybrała, który zglębia, którego uczy sie caly czas. Nigdy więcej o to nie zapytałam, a ona nadal narzeka, ale teraz wiem, że tak ma być. Bo naprawdę kocha to co robi.

    0

    • Tak przepięknie napisałaś 🙂 Myślę, że to kwintesencja tego, co autorka chciała przekazać swoją książką 🙂

      0

  • Agaa W

    Myślę że, po książkę na pewno sięgnę, ponieważ lubię poczytać o tematach medycznych 😉 Od zawsze uważałam że praca pielęgniarki nie jest łatwa i że nie każdy powinien pracować w tym zawodzie.

    0

    • Zgadzam się. To niesamowicie trudna praca i zdecydowanie nie dla każdego. Połkniesz tę książkę 🙂

      0