5D1D5F1A-EE8B-4ABF-83A9-E152719FF359 (1)

#139. PODSUMOWANIE STYCZNIA (nie tylko czytelnicze)

 

Spodobały mi się te comiesięczne podsumowania i cieszę się, że mogę dzielić się z Wami tym, co w minionym miesiącach zrobiło na mnie największe wrażenie 🙂 Odtąd podsumowania stają się tradycją. Tak więc, aby nie przydłużać, życzę Wam udanej lektury i liczę na to, że uda mi się zainteresować kogoś choć jedną pozycją z listy. Za wszystko, co tu wymieniłam, ręczę głową!

 

***

 

SERIAL STYCZNIA: „MARCELLA” 

 

 

źródło: imdb.com

 

Każdy kto, podobnie jak ja, przepada za kryminalnymi seriami, po prostu musi obejrzeć „Marcellę” od Netflix. Do oglądnięcia tego serialu od dawna przekonywał mnie narzeczony, jednak zawsze był inny, ważniejszy, do szybkiego zobaczenia i w rezultacie ten tytuł chodził za mną już od ponad roku. Nie lubię, kiedy wciągający serial kończy się szybko po pierwszym sezonie, więc w sumie dobrze się stało, że czekałam na ten konkretny tak długo, ponieważ od razu otrzymałam w pakiecie i drugi sezon.

Po 12 latach przerwy, wielu życiowych dramatach, w tym jednym, najświeższym z którym Marcella właśnie usiłuje sobie poradzić, nasza bohaterka, detektyw londyńskiej policji, wraca do pracy. Tu zaś czeka na nią bezwzględny morderca. Giną kolejne osoby, a czas ucieka. Tik, tak. Tik, tak…

 

 

 

KSIĄŻKA STYCZNIA: „NIE MA” – MARIUSZ SZCZYGIEŁ

 

 

Nie wiem, czy uda mi się przeczytać równie dobrą pozycję w tym roku. Nie jest to miejsce na długie recenzje, a jedynie szybkie polecajki, ale obiecuję Wam, że ta książka otrzyma należy jej osobny wpis. „Nie ma” autorstwa absolutnie wspaniałego, niesamowicie utalentowanego Mariusza Szczygła, to fenomen. To książka idealna, totalna. Zbiór historii o końcu, o śmierci, o znikaniu. Czegoś tak pięknego nie czytałam już dawno. Mimo że minął miesiąc odkąd odłożyłam tę pozycję na półkę, nie jestem w stanie przestać o niej myśleć. Nie ma wręcz dnia, w bym nie przypomniałabym sobie o którejś z opisanych tu historii.

Tak bardzo Was proszę, kupcie tę książkę. Nawet, jeśli to nie jest Wasz gatunek. Człowiek musi obcować z pięknem, a to jest piękno w najczystszej postaci. Coś, czego nie zapomnicie.

 

 

KOSMETYK STYCZNIA – SERIA EXCLUSIVE od SKINCODE

 

 

O tych kremach już wspominałam Wam na Instagramie, (dokładnie tutaj) i byłyście nimi ogromnie zainteresowane. Rozgorzała nawet niezwykle inspirująca dyskusja na temat sensu wizyt w gabinetach kosmetycznych, a nawet o zabiegach u lekarzy medycyny estetycznej. Przyznałam się Wam do tego, że ja jeszcze z zabiegów u kosmetyczki nie korzystałam. Mam ogromną ochotę, ale przede wszystkim, przy ogromnie oferowanych usług, nie wiem, na które się zdecydować, kogo wybrać, a poza tym, po moich przejściach z leczeniem problematycznej, niesamowicie wrażliwej cery, potwornie boję się powtórki z rozrywki. Moją cerę uratowały dermokosmetyki kupowane w aptekach. W przeciwieństwie do dermatologa (tak, tak, nie miałam szczęścia) wyleczyły moje wszelkie problemy: od pękających naczynek, rumienia, po trądzik różowaty (nie jest to typowy trądzik, a coś na kształt rumienia z drobnymi krostkami) – bolesny i dający w kość. Na dermokosmetykach nie oszczędzam i kupuję te najlepsze, ponieważ przekonałam się, że naprawdę warto.

W styczniu trafiłam na szwajcarską markę, która w wielkim stylu, po latach nieobecności, wraca do Polski. Marka SKINCODE (ogromnie Wam polecam pobuszowanie po stronie marki) to specjaliści od zdrowej skóry. Mam 36 lat i potrzebuję już kremów odmładzających (im szybciej zadba się o stan skóry, tym dłużej utrzyma ona świeży, młody wygląd). I dla takich kobiet właśnie przeznaczona jest linia EXCLUSIVE, której używam. Ja osobiście posiadam:

 – SKINCODE EXCLUSIVE Cellular Anti – Aging Cream – odmładzający krem do twarzy,
– SKINCODE EXCLUSIVE Serum Cellular Wrinkle Prohibiting Eye Serum – serum pod oczy.

O kosmetykach zawsze staram się pisać wyczerpująco, ponieważ kwestia doboru odpowiednich kremów do naszej skóry, to nie żarty. Ja właśnie takich rzetelnych wpisów oczekuję od innych. Tak więc szybciutko, o właściwościach wspomnianych kremów:

– wszystkie produkty zawierają kompleks ACR,  który składa się z aktywnych biologicznie peptydów oraz fito
estrogenów. Ma na celu odbudowę połączeń skórno-naskórkowego oraz wzmocnienia funkcji skóry, które z
wiekiem ulegają spowolnieniu.
Kompleks ACR zapewnia:

* widoczną redukcję płytkich i głębokich zmarszczek,
* widoczne ujędrnienie naskórka i blask skóry,
* silne nawilżenie głębokich warstw skóry,
*poprawę elastyczności skóry,
* intensywne pobudzenie procesów kluczowych dla regeneracji komórek,

– produkty z linii Skincode Exclusive nie zawierają parabenów, zawierają substancję zapachową pozbawioną
alergenów, wszystkie produkty są przebadane dermatologicznie i okulistycznie (in-vivo).

Uff, mam nadzieję, że już wszystko wiecie 🙂 Bardzo, bardzo polecam tę markę.

 

 

PIOSENKA STYCZNIA: „SHALLOW” – LADY GAGA & BRADLEY COOPER

 

 

O, tak… Mogłabym słuchać tego kawałka bez ustanku. Nie jestem fanką Lady Gagi, ale to, co muzycznie zaprezentowała wspólnie z Bradley’em Cooperem w filmie „Narodziny gwiazdy”, to majstersztyk. „Shallow” wywołuje we mnie ciarki i głównie dla tej piosenki kupiłam ścieżkę dźwiękową do wspomnianego obrazu. Piosenka została zresztą, jak i jej wykonawczyni, nominowana do Oscara. Jestem ogromnie ciekawa wyniku i bardzo kibicuję temu utworowi, ponieważ od czasu Adele i jej „Skyfall”, żadna „oscarowa” muzyczna nominacja, nie wzbudziła we mnie większego entuzjazmu. A teraz posłuchajcie 🙂

 

***

 

Luty, pomimo tego, że w zasadzie dopiero się rozpoczął, zapowiada się wyśmienicie i pod koniec miesiąca będę miała o czym opowiadać. Już teraz mogłabym wymienić kilka rzeczy, zdarzeń, które mnie zachwyciły. Tymczasem ciii… Dajcie znać, czy któraś ze styczniowych „polecajek” i Was urzekła 🙂

 

 

 

 

  • Agaa W

    Takie podsumowanie miesiąca to świetny pomysł 😊 Na pewno zaciekawił mnie serial 😉 W ostatnim czasie na Netflixie oglądam tylko serial ,,Riverdale” tylko że nowe odcinki są co tydzień, więc muszę na nie czekać. Z chęcią zapoznam się z tą produkcją. Jeszcze nie oglądałam filmu ,,Narodziny Gwiazdy”. Ale piosenkę słyszałam i bardzo mi się spodobała 🙂 Nie słyszałam jeszcze o tej marce kosmetycznej. Jakoś po książkę nie planowałam sięgać. ☺️

    0

    • Mnie też się tak wydawało, ale urzekła mnie od pierwszych stron 😍 Spróbuj ♥️

      0

  • Kamka23

    Mam tak samo w przypadku Shallow 😊

    0