#156. „Moja żona tramwajarka. Opowieść o Henryce Krzywonos-Strycharskiej” – Krzysztof Strycharski

 

Moja żona tramwajarka. Opowieść o Henryce Krzywonos – Strycharskiej

Gatunek: biografia
Autor: Krzysztof Strycharski
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 360
Okładka: twarda
Cena rynkowa: 44,99 zł
Ocena: 7/10

 

 

Przyznam się teraz do jednej rzeczy. Mimo że przez długie, długie lata szalenie pasjonowała mnie polityka, stosunki międzynarodowe, a moim żywiołem były polityczne debaty, podczas których zapalałam się i z wypiekami na twarzy broniłam swoich poglądów, w tej chwili od polityki praktycznie się odcięłam. Zmęczyła mnie straszliwie. Chodzę na wybory, nadal zależy mi ogromnie na losach kraju, jednak nie daję się już wmanewrowywać w polityczne przepychanki rządzących, tych czy innych. Za dużo nerwów traciłam na kwestie, na których wpływ miałam znikomy. Potrzeba spokoju, życia w zgodzie ze swoimi wartościami, napędzanie się pozytywnymi myślami są dla mnie priorytetem. Dlatego też z dużą rezerwą podchodziłam do poniższej pozycji, ponieważ Henryka Krzywonos, choć znałam jej godne podziwu osiągnięcia, kojarzyła mi się mocno właśnie z polską sceną polityczną. A tej miałam powyżej dziurek w nosie. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że tło polityczne jest tu jedynie lekko zaznaczone, autor zaś skupił się przede wszystkim na ukazaniu niezwykłości kobiety. Niezwykłości Henryki Krzywonos. Niezwykłości swojej żony.

Pozwólcie, że opowiem Wam teraz o najnowszej pozycji Wydawnictwa Agora: „Moja żona tramwajarka. Opowieść o Henryce Krzywonos-Strycharskiej” 🙂

 

***

 

POSTACI

Jak już wspominałam i o czym świadczy tytuł książki, to pozycja poświęcona życiu Henryki Krzywonos – Strycharskiej. Opowieść snuje mąż bohaterki, Krzysztof Strycharski, jednak oprócz historii ich wyjątkowej relacji, odnajdziemy tu masę nazwisk z pierwszych stron gazet: od głośnych postaci polskiej polityki, przez gwiazdy estrady, po przedstawicieli kultury.

 

O KSIĄŻCE

27 marca. To data nieprzypadkowa. To w tym dniu premierę miała wspominana tu pozycja. To na ten dzień przypadły 66. urodziny jej bohaterki. I to właśnie w tym dniu Henryka KrzywonosKrzysztof Strycharski obchodzili 31. rocznicę ślubu.

Byli tak różni, jak tylko to możliwe. Poznali się, kiedy Henryka była już znaną działaczką, sygnatariuszką Porozumień Sierpniowych (dla niewtajemniczonych: porozumień ówczesnego rządu PRL z komitetem strajkującym – 1980 rok. Porozumienia zapoczątkowały powstanie NSZZ „Solidarność”). Miała 34 lata. Krzysztof był byłym zomowcem (ZOMO – Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej), właścicielem warzywniaka. Lat 23. Miał tylko pomóc jej przy przewiezieniu mebli. Skończyło się ślubem i… domem dla dwunastki porzuconych dzieci.

Byłam przekonana, że książka o Henryce, napisana przez jej schowanego w cieniu męża, będzie peanem na jej cześć i z obiektywizmem nie będzie miała zbyt wiele wspólnego. Niezupełnie. Mamy tu bowiem ciepłą, miejscami niesamowicie zabawną pozycję, w której czuć, że powstała z miłości i miała być swego rodzaju pomnikiem dla ukochanej osoby, jednak wielokrotnie możemy przyjrzeć się Henryce Krzywonos z dystansu, zobaczyć jej słabości, rozterki, jej wolę walki, jej siłę, zaangażowanie w ważne dla niej kwestie. Najważniejsze. Dla nich była gotowa na wszystko. To opowieść o walecznej, niezwykle inspirującej kobiecie i jestem pewna, że bez względu na to, po której stronie stoicie, zgodzicie się ze mną: Henryka Krzywonos to siłaczka.

 

 

 

DLA KOGO

„Moja żona tramwajarka. Opowieść o Henryce Krzywonos – Strycharskiej to pozycja przeznaczona dla miłośników biografii, dla czytelników poszukujących inspiracji w ludziach prawdziwych, takich z krwi i kości. To wreszcie książka dla żyjących w czasach PRL-u, dla tych, którzy żywo w pamięci mają przełomowy rok 1989, lata, w których w Polsce dochodziło do największych przemian. Jednak przede wszystkim jest to pasjonująca historia niezwykłej relacji dwójki osób, która wspólnie rozsiewała wokół siebie tak wiele dobra, że musieli podzielić się nim z dwunastką samotnych dzieciaków 🙂

 

PODSUMOWANIE

Czy warto dołączyć tę pozycję do swojej biblioteczki? Myślę, że warto. Nie jest to książka, która zapiera dech walorami artystycznymi, nie znajdziecie tu malowniczego języka, treści, która wyryje się głęboko w Waszym sercu. Odkryjecie jednak cudownie prawdziwą postać, ze wszystkimi jej zaletami i wadami, udowadniającą, że każdy z nas może kogoś uszczęśliwić. Mało tego! Powinniśmy wręcz dążyć do tego, by czynić jak najwięcej dobra, by wyciągać dłoń do potrzebujących, nawet jeśli sami niewiele mamy. Czyste, dobre serce posiada każdy z nas. Słuchajmy go i jak najczęściej kierujmy się nim w życiu, a będzie maksymalnie wartościowe, co udowadnia bohaterka pozycji, o której dziś Wam opowiadałam 🙂

Polecam!

 

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Agora.

Udostępnij:
To moje miejsce w sieci, mój wirtualny dom przepełniony wszystkim, co kocham. Mam nadzieję, że poczujesz się tu jak u siebie, znajdziesz masę inspiracji, odnajdziesz spokój i niepowtarzalny klimat. I zostaniesz ze mną na dłużej. Rozgość się :) Ściskam, M.

Zacznij pisać i kliknij Enter, aby wyszukać

Shopping Cart