271. „Wieloświat” – Anna Sokalska

271. „Wieloświat” – Anna Sokalska

 

 

„Wieloświat”

Autorka: Anna Sokalska
Gatunek: urban fantasy
Cykl: Opowieści z Wieloświata (tom 4)
Wydawnictwo: Lira
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 568
Ocena: 8/10

 

 

Nareszcie! Powraca magiczny cykl „Opowieści z Wieloświata”!

Cykl, dzięki któremu po wielu latach odstawienia fantastyki, na nowo poczułam ekscytację na myśl o przeniesieniu się w zupełnie inną rzeczywistość. A uwierzcie mi, w tym roku potrzebowałam jej jak nigdy.

To Ania Sokalska zapoznała mnie z gatunkiem urban fantasy. Nigdy wcześniej nie sięgałam po podobne pozycje. I przyznam szczerze, że gdyby nie autorka, którą ogromnie cenię, pewnie do dziś nie udałoby się nikomu przekonać mnie do sięgnięcia po książki, których akcja, zamiast w odległych magicznych krainach, rozgrywa się… w ultra nowoczesnych miastach.

Nie, nie, to kłóci się z moim baśniowym podejściem do gatunku. Jednak Ania, przebiegła szachrajka, skusiła mnie czymś, co w opowieściach wprost ubóstwiam – sięgnęła do mitologii słowiańskiej, wierzeń i tradycji, o których czytać mogę bez końca.

I choć cała seria nie jest oparta wyłącznie na wspomnianej słowiańskości, charakteryzującej się głębokim ukłonem w stronę natury, to z całą pewnością od niej wszystko pochodzi i to ona dała podwaliny pod cykl „Opowieści z Wieloświata”.

Nadszedł czas, by przedstawić Wam najnowszy tom – „Wieloświat”.

 

 

***

 

 

FABUŁA

 Rok 2040. Przed nami Nowy Świat.

Podzielony świat, w którym nic już nie będzie takie same.

Po jednej stronie codzienność opanowana przez elektronikę i wszelkiego rodzaju usługi dostępne za pośrednictwem internetu. Po drugiej zaś świat zapomniany: stare słowiańskie wierzenia, gusła, demony kontra anioły.

A w samym środku nowej rzeczywistości Wieloświat, zamieszkany przez śmiertelników: tych zupełnie zwyczajnych, a także tych posiadających magiczne zdolności. Demony przedostające się z Zaświatów poprzez pęknięcia w ochronnym murze Wieloświata, za wszelką cenę pragną go unicestwić, zniszczyć. W jego miejscu zaś powstać ma zjednoczony Nowy Świat.

Dla jednych wybawienie, dla innych potworność.

I oto poznajemy grupę obrońców, którzy podejmują walkę z nadchodzącym nieuchronnie Złem: zamkniętą w sobie, izolującą się studentkę, szamana, gimnastyczkę, katolickiego księdza przechodzącego kryzys wiary i kobietę bez wspomnień.

Czy tej grupce śmiertelników uda się powstrzymać nadciągającą zagładę? Czy przywrócą stary ład?

Przeczytajcie koniecznie.

 

 

DLA KOGO

Podobnie jak przy okazji poprzednich części cyklu „Opowieści z Wieloświata” Ani Sokalskiej, „Wieloświat polecam miłośnikom fantastyki i elementów słowiańskości w mocno miejskim wydaniu.

Jeżeli szukacie powieści nietuzinkowej, powieści z innego świata, gdzie dobro walczy ze złem, gdzie zwykli śmiertelnicy mierzą się z magicznymi mocami nieśmiertelnych, gdzie anioły stają przeciwko demonom, a tło wydarzeń stanowi ultra nowoczesny rok 2040, mogę Wam zdecydowanie polecić „Wieloświat” – uwaga, historię, którą możecie czytać zupełnie odrębnie, niezależnie od poprzednich trzech tomów serii.

 

PODSUMOWANIE

Choć „Wieloświat” nie należy do mojej ulubionej części serii (bezgranicznie zakochana jestem w „Wiedźmie”), to z całą pewnością jest godnym reprezentantem twórczości autorki.

Stanowczo oświadczam, że książka podobała mi się i spędziłam przy niej cudowny czas, nawet włączając w to okrutne choróbsko, które niestety nie pozwalało mi w całości delektować się powieścią. Niemniej, przeczytałam ją od deski do deski, mimo lekkiej niedyspozycji intelektualnej postaci mi się nie mieszały – a jest ich tu całkiem sporo – i wciągnął mnie ten przerażający świat przyszłości 2040 roku. Ciekawe, czy będzie mi dane zobaczyć go na własne oczy i porównać z jego wizją w „Wieloświecie”?

Ania Sokalska udowadnia, że jest w naprawdę dobrej formie. Uwierzycie, że początkowo maszynopis „Wieloświata” – który już w obecnym wydaniu jest niezłą „cegiełką” – wynosił ponad milion znaków ze spacjami?! Ostatecznie został skrócony, jednak autorka zapowiedziała, że wycięty tekst ujrzy światło dzienne! Pozostaje więc przebierać nogami w oczekiwaniu.

Ania pisze wybornie! Jej pomysł na fabułę, a przede wszystkim znajomość tematu (reaserch na najwyższym poziomie), budzą mój podziw. Gdybym jednak musiała do czegoś się przyczepić, szukać usilnie jakichś minusów, przyznałabym, że momentami powieść była dla mnie za długa. W trakcie lektury odpływałam gdzieś myślami, co niesamowicie mnie irytowało. Lecz teraz przypomnijcie sobie, że w czasie zagłębiania się w „Wieloswiat” naprawdę piekielnie cierpiałam, walczyłam z przebiegłym choróbskiem i to na jego karb zrzucam moje roztrzepanie.

Podsumowując: znowu się nie zawiodłam. Bawiłam się doskonale, z ekscytacją pokonywałam kolejne rozdziały i zazdrościłam autorce bezgranicznej wyobraźni.

Czy polecam? Zdecydowanie!

 

„Wieloświat” w promocyjnej cenie kupicie TUTAJ.

 

 

 

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Lira.

Udostępnij:
To moje miejsce w sieci, mój wirtualny dom przepełniony wszystkim, co kocham. Mam nadzieję, że poczujesz się tu jak u siebie, znajdziesz masę inspiracji, odnajdziesz spokój i niepowtarzalny klimat. I zostaniesz ze mną na dłużej. Rozgość się :) Ściskam, M.

Zacznij pisać i kliknij Enter, aby wyszukać

Shopping Cart