Processed with VSCO with c3 preset
Ocena: 9/10
Autor: Guzel Jachina
Wydawnictwo: Oficyna Literacka Noir Sur Blanc
Oprawa: miękka
 Liczba stron: 464
Często wspominam Wam o tym jak wyjątkowy mam okres pod względem recenzenckich egzemplarzy. Doszło wręcz do tego, że ostatnie współprace wyciągnęły mnie z czytelniczej niemocy, która trwała kilka miesięcy. Jak pewnie się domyślacie, była ona rezultatem bardzo dużej ilości książek, które otrzymywałam od wydawnictw i które okazywały się w trakcie czytania po prostu dramatycznie kiepskie. Aż w końcu nie mogłam na książki patrzeć. Z tego również powodu w chwili obecnej współpracuję tylko z wybranymi wydawnictwami i tylko od czasu do czasu, kiedy mam przeczucie, że proponowana pozycja recenzencka może być czymś naprawdę dobrym.
Tak też było w przypadku książki, którą otrzymałam od Oficyny Literackiej Noir Sur Blanc. „Zulejka otwiera oczy” niesamowicie mnie zaintrygowała. Muszę przyznać, że w przypadku wyboru lektur instynkt rzadko mnie zawodzi i w tym przypadku też tak się stało. Jednak powiedzieć, że pozycja ta mnie nie zawiodła, to jak nie powiedzieć nic. To z całą pewnością jedna z najwybitniejszych powieści, z jakimi miałam od dłuższego czasu do czynienia i ogromnie chciałabym, by premiera tej książki nie przeszła bez echa. Ale po kolei.
BOHATEROWIE

Zulejka – najważniejsza postać powieści, chłopka, muzułmanka, początkowo zahukana, podporządkowana mężowi,  religii, „zaprogramowana” do wykonywania poleceń, życia w tradycji, które stanowi podstawę jej jestestwa. Bohaterka niezwykła, której wewnętrzna przemiana, do której  niejako została zmuszona po śmierci męża, stanowi jeden z najważniejszych filarów książki.Iwan Ignatow –  kolejny niezwykle ważny bohater, momentami zaś jego historia wciągała mnie nawet bardziej, niż główniej bohaterki! Patriota, ojczyzna jest jego największą miłością, jest więc święcie przekonany, że cokolwiek dla niej robi, jest to sprawa słuszna. Ofiara systemu panującego w Związku Radzieckim.

Wolf Karłowicz Liebe – bohater niezwykle „głęboki”, nieszkodliwy wariat, zamknięty w sobie, przechodzi przeobrażenie odbierając poród Zulejki, co jest zresztą jedną z moich ulubionych scen w książce. Musicie przeczytać!

FABUŁA

Życie tytułowej Zulejki jest do bólu proste. Wypełnia je tradycja, usługiwanie silnemu mężowi, który bije ją tylko od czasu do czasu i niezbyt mocno (chwała mu!), opieka nad nienawidzącą ją teściową, zwaną Wiedźmą, a także religijne obrządki, którym oddaje się, by nie czuć tak przytłaczającej ją samotności. Zulejka nie rozmyśla, nie analizuje, nie zastanawia się, wykonuje po prostu polecenia, które dają jej poczucie stabilności. Wielbi męża, który nie widzi zaś świata poza swoją matką. Wszystko pozornie się „kręci” do momentu, w którym mąż niespodziewanie zostaje zamordowany, oprawca zaś nakazuje Zulejce wyruszenie z nim w drogę w głąb Związku Radzieckiego. Od tego momentu Zulejka zaczyna otwierać oczy…

 

DLA KOGO

To nie jest książka łatwa, więc jeśli liczycie na lekką weekendową lekturę – zapomnijcie. To wybitna powieść przeznaczona dla wymagającego Czytelnika, ciekawego świata, lubiącego odkrywać skomplikowaną ludzką naturę, obserwować wewnętrzną przemianę bohatera, zderzenie kultur: w tym przypadku rosyjskiej i tatarskiej. To także opowieść o wyniszczającym, brutalnym systemie. Początkowo wydawać by się mogło, iż jest to pozycja dla kobiet, ponieważ została napisana przez kobietę właśnie i bierze na warsztat kobiecą wrażliwość, uczucia. Nie ulegajcie jednak pierwszemu wrażeniu. To powieść dla kobiet i mężczyzn – zachwyci Was bez względu na płeć.
 
PODSUMOWANIE

„Zulejka otwiera oczy” autorstwa Guzel Jachiny wbiła mnie w fotel. Zasiadając do lektury, jak już wspomniałam, liczyłam wprawdzie na kawał dobrej lektury, jednak nie przypuszczałam, że wywrze ona na mnie tak ogromne wrażenie. Po zamknięciu książki jeszcze przez długi czas nie byłam w stanie do siebie dojść. Nie wiem czy to historia rozgrywająca się na kartach tej powieści, czy niezwykle plastyczne opisy autorki, fakt jest jednak taki, że miałam wrażenie brania czynnego udziału w losach Zulejki. Miałam wrażenie, że dosłownie stoję obok niej.

TO POWIEŚĆ ABSOLUTNIE WYBITNA.
Nie może jej zabraknąć w biblioteczce żadnego szanującego się, ambitnego Czytelnika 🙂 Polecam ją z całego serca. I jeśli tak wygląda debiut Guzel Jachiny, to doprawdy nie jestem wyobrazić sobie, w jaki sposób zaskoczy mnie następnym razem 🙂
Wasza Margot
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Oficynie Literackiej Noir Sur Blanc.