#49. „Ona” – Monika Gomółka
Liczba stron: 128
Ale po kolei.
BOHATEROWIE
Wanda – obserwujemy jej ucieczkę ze szpitala, w którym jak się domyślamy, była siłą przetrzymywana.
Łukasz – dziennikarz, partner kobiety, który pomaga jej w tajnej misji.
Z wiadomych względów nie chcę przedstawiać Wam pozostałych bohaterów. Powieść nie jest na tyle rozbudowana, bym przypadkowo nie zdradziła Wam treści, opisując kolejne osoby uwikłane w tajemniczą historię. Nie mogę zepsuć Wam zabawy. Zapewniam jednak: kilku rdzennych szubrawców tutaj znajdziecie!
FABUŁA
Powieść zaczyna się mocnym akcentem. Obserwujemy przerażoną kobietę, która ucieka ze szpitala. Domyślamy się, że przebywała w nim wbrew swojej woli. To ONA, bohaterka otoczona przez medyczny, skorumpowany świat, w którym nie liczy się dobro potrzebujących, a jedyną wartość ma mamona. To świat, w którym nauka wykorzystywana jest na potrzeby zepsutych, obrzydliwie bogatych mafiozów, wyciągających z niej gigantyczne pieniądze. Świat, w którym nie liczy się nikt i nic. Na szczęście znajduje się w tym zepsutym świecie miejsce także dla tych, którzy mają ideały, sumienie i wolę walki. To właśnie odwieczna walka dobra ze złem stanowi 'clue’ przedstawionej w powieści historii.
DLA KOGO
To powieść, która w szczególności zadowoli fanów thrillerów medycznych, klaustrofobicznej, niepokojącej atmosfery osaczenia, niepozwalającej złapać im oddechu. Tu nie ma miejsca na zbędne słowa: jest konkretnie, rzeczowo, choć z dużą dozą tajemnicy i niepewności. Akcja nie ma czasu zwolnić.
PODSUMOWANIE
Monika Gomółka zaserwowała nam minimalistyczną ucztę. Na zaledwie 130 stronach otrzymaliśmy wyjątkowo smakowitą powieść poruszającą ważny i kontrowersyjny temat, jakim jest działalność koncernów farmaceutycznych, a właściwie farmaceutycznej mafii. Ta książka jest w moim odczuciu do bólu realistyczna. Jestem wyczulona na nadmiernie wybujałą fantazję autorów, być może z tego powodu nie mogę się przekonać do gatunku literackiego, jakim jest fantastyka. Cierpię wewnętrzną mękę, kiedy czytam powieści w stylu „zabili go i uciekł” czy choćby przelukrowane love story z oczywistym happy endem. Lubię czuć się nie tylko przypadkowym obserwatorem akcji, który zastanawia się „co ja tu, do licha, robię?” – lubię w niej uczestniczyć, a Monika Gomółka, dzięki realizmowi powieści, pozwoliła mi znaleźć się w samym sercu historii, która, nie ukrywam, wzbudziła we mnie silne emocje i… strach (tak właśnie się dzieje, kiedy w gorączce, sama w ciemnym mieszkaniu, czytasz thriller!).
Wspomniałam z przymrużeniem oka o minusie, jakim jest objętość książki, ponieważ mogłabym ją czytać i czytać, bez końca. Dobra wiadomość jest taka, że podobno autorka planuje kontynuację! Drugim drobnym minusikiem są opisy erotyczne: nie jestem zwolenniczką tak dosłownego przedstawienia akcji, tym bardziej, że cała powieść utrzymana jest w takim zagadkowym stylu. Lubię niedopowiedzenia, lubię sobie wyobrażać. To jednak tylko moje subiektywne odczucie i absolutnie nie ma ono wpływu na odbiór książki, którą jestem zachwycona!
Nie pozostaje mi więc nic innego, jak gorąco polecić, szczególnie fanom gatunku, tę na pierwszy rzut oka niepozorną książeczkę. Oj, jak bardzo chciałabym zobaczyć Waszą reakcję, kiedy wgryziecie się w treść – zapewniam: tego się nie spodziewaliście! 🙂
Wasza Margot
Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Autorce.
Blog LADYMARGOT.PL po raz piąty z rzędu znalazł się w corocznym rankingu 100 NAJPOPULARNIEJSZYCH POLSKICH BLOGÓW, publikowanym przez SEE BLOGGERS

Przez Ciebie dopisuję kolejną książkę do listy Targowych zakupów ? dziewczyno puścisz mnie z torbami ?
Niestety, tej książki nie będzie można kupić na targach, buuu ? Tylko w internecie: bonito, arosie, itd.
Czytam zdecydowanie za mało thrillerów! Tak wiele ich się pojawia na blogach, a ja mam takie braki 🙂 czas to nadrobić!
Pozdrawiam,
bookwormpl.blogspot.com
Chętnie bym przeczytała – czasem lubię takie krótkie powieści tym bardziej jak są konkretne 😀
Ta książka zdecydowanie znajdzie się na moje liście „Kupić i przeczytać” 🙂 pozdrawiam