Processed with VSCO with a5 preset

#95. „POKÓJ SŁUŻĄCEJ” – Fiona Mitchell

 

Ocena: 8/10
Autor: Fiona Mitchell
Tytuł oryginalny: The Maid’s Room
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Liczba stron: 320
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Cena rynkowa: 39,90 zł

 

PREMIERA: 4 lipca 2018 r.

 

Zapewne już wiecie, że jestem ogromną fanką, zarówno filmu, jak i powieści „Służące”, autorstwa Kathryn Stockett. To książka, która głęboko wyryła się w mojej pamięci, którą sprezentowałam bliskim mi kobietom i tak jak przypuszczałam, również się w niej zakochały. Kiedy przeczytałam opis „Pokoju służącej” na myśl przyszła mi właśnie pozycja Stockett. Wiedziałam, że ogromnie będę chciała przeczytać tę powieść, przeczuwałam bowiem, że może to być współczesna odpowiedź na rozgrywające się w latach 50. „Służące”. Nie pomyliłam się. Intuicja i tym razem mnie nie zawiodła. Czy jednak równie mocno przeżyłam tę historię, czy pokochałam jej bohaterki i w końcu, czy polecam Wam jej lekturę? Odpowiedź za momencik. Po kolei.

 

***

 

POSTACI

Tala i Dolly – siostry, emigrantki z Filipin, które pracują w Singapurze jako służące przy bogatych rodzinach. To ich historie składają się na fabułę powieści. Jedna z nich założy bloga, który będzie odpowiedzią na „bloga Vandy”, szkalującego służące – emigrantki.

 

FABUŁA

Dwie siostry z Filipin, Dolly i Talla, pracują u brytyjskich imigrantów w Singapurze. Mieszkają w schronach bez okien, bez klimatyzacji (a trzeba Wam wiedzieć, że w Singapurze temperatury sięgają zenitu, panuje też duża wilgotność), w których ledwo mogą się wyciągnąć na materacach służących za łóżka. Mają zakaz korzystania ze wspólnej toalety, łazienki rodziny. Podlegają restrykcyjnym ograniczeniom, są szpiegowane, traktowane jak intruzi, gorszy sort, mimo że wychowują cudze dzieci, które kochają jak własne, gotują, sprzątają, służą rodzinom Brytyjczyków przez całe długie lata. Na dodatek w internecie rekordy popularności bije blog tajemniczej kobiety o pseudonimie „Vanda”, obrażający służące cudzoziemki, a wręcz prowadzący do tego, że tracą one pracę i zostają deportowane do swoich krajów, co jest jednoznaczne z bezdomnością i skrajnym ubóstwem. Niepokorna starsza siostra, Tala, nie godzi się na taki stan rzeczy. Postanawia zdemaskować Vandę, a także zakłada własny blog o nazwie „Wymiataczka”, na którym „wymiata” spod dywanu ukrywane przez pracodawców karygodne traktowanie służących. Również łagodna i spokojniejsza od siostry, Dolly, ma swoje sekrety, których wyjawienie może spowodować, iż dziewczyna zostanie wydalona z pracy.

Dwie dzielne siostry toczą nierówną walkę o lepszy byt dla swoich rodzin. Czy ich historie otrzymają szczęśliwe zakończenie? Czy kiedykolwiek zobaczą jeszcze swoje rodziny, dzieci? Musicie koniecznie przeczytać historię tych niezwykłych kobiet…, która wydarzyła się naprawdę!

 

 

DLA KOGO

Tak jak wspomniałam na samym początku, „Pokój służącej” przypadnie do gustu każdemu, kto czytał i zapamiętał na dłużej sławne „Służące”. To powieść obyczajowa dla ludzi ciekawych świata, mających świadomość, jak wiele niesprawiedliwości ma na nim miejsce. To historia dla miłośników pozycji z głębszym przesłaniem. Nie zmienia to faktu, że momentami jest to książka przezabawna i wzruszająca, którą przeogromnie pokochałam. Książka o niezwykle dzielnych kobietach.

 

PODSUMOWANIE

„Pokój służącej” autorstwa Fiony Mitchell to historia oparta na faktach. Te wydarzenia naprawdę miały miejsce, co jest chyba najbardziej zatrważające i szokujące. O ile jesteśmy w stanie zaakceptować fikcję literacką, o tyle, kiedy dowiadujemy się, że wydarzenia, o których czytamy, tym bardziej te wstrząsające, działy się w realnym świecie, uwierzyć w nie jest trudniej. Jednak powieść Mitchell to także obraz nadziei, walki z niesprawiedliwością. W trakcie lektury wielokrotnie uśmiechałam się z czułością, wzruszałam. Myślę, że ta książką pozostanie w Was na dłużej. Wiem także, że z całej siły kibicować będziecie jej głównym bohaterkom, tak różnym, a tak cudownym.

Polecam z głębi serducha.

 

Wasza Margot

 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Literackie.

  • „Służące” K. Stockett kocham całym sercem! Podobnie jak film, który w mojej opinii jest świetną ekranizacją.
    Po Twojej rekomendacji sięgnę na pewno po „Pokój służącej” <3
    I jeszcze autorka ma tak samo na nazwisko jak autorka mojego ukochanego "Przeminęło z wiatrem". To musi być znak!

    0

  • Marta Koralewska

    Brzmi bardzo ciekawie, nie pozostaje nic innego jak zamówic i sprawdzić na wlasne oczy 🙂

    0