IMG_0086
Przedstawiam Wam dzisiaj książkę niezwykłą. Książkę, którą przeczytałam w sumie pięć razy. Tak, p-i-ę-ć razy w ciągu dwóch miesięcy. Mało tego! Zaopatrzyłam się w egzemplarz papierowy, (któremu musiałam już kleić grzbiet od częstego otwierania i zamykania) i egzemplarz elektroniczny, żeby mieć go zawsze przy sobie (jest to wersja zdecydowanie trwalsza).
 Lekcje Madame Chic przeczytałam po raz pierwszy w czasie ubiegłorocznego urlopu. Jestem zakochana we Francji i czytam wszystko, co na jej temat napisano. Nie lubię poradników, przyznaję się bez bicia, niemniej takiej tematyce nie mogłam się oprzeć 🙂
Od pierwszej strony wiedziałam już, że intuicja dobrze mi podpowiedziała. Po pierwsze – totalnie pokochałam autorkę, Jennifer L. Scott. Niesamowicie ciepła i pozytywna postać. Przypominała mi mnie, podczas pierwszej podróży do Francji. Zachłysnęłam się aurą i kulturą Paryża, tak samo jak ona. Jennifer kilka lat temu założyła blog lifestylowy The Daily Connoisseur, na którym opisywała, zainspirowana rocznym pobytem w światowej stolicy mody, w jaki sposób celebruje każdy dzień, jak udaje jej się zachować klasę (nawet podczas porannego, alarmowego spaceru z psem!). Za namową czytelniczek (i czytelników) postanowiła pójść o krok dalej i napisać książkę o tym, „jak z szarej myszki, stała się ikoną stylu”. Chociaż zastanawiam się, czy użycie określenia „ikona stylu” do autorki pasuje. Chyba nie do końca. Jak przystało na Paryżankę, Jennifer ma zdrowe podejście do mody, która ma być przede wszystkim klasyczna i praktyczna. Jest stanowczą przeciwniczką rozrzutności i promuje 10-częściową garderobę. Nie, nie przerażajcie się 🙂 Nie chodzi oczywiście o to, byście w szafie miały dokładnie odliczone 2 spódnice, 2 t-shirty, 1 parę skarpetek (czy 1 para liczona jest jako 2 osobne skarpetki? Hmm…), 2 swetry, 1 koszulę, 1 płaszcz i piżamę. Chodzi o to, by w szafie znalazły się rzeczy uniwersalne, które będzie można łączyć w różnych konfiguracjach, z różnymi dodatkami, które niejednokrotnie potrafią nadać strojowi zupełnie inny styl.
Nie jestem wielką fanką mody, dlatego największą frajdę sprawiało mi czytanie tych fragmentów o zmaganiu się Jennifer z paryską codziennością, mieszkaniu z arystokratyczną rodziną Chic. Momentami (a tych jest naprawdę sporo) dosłownie pękałam ze śmiechu!
W książce mnóstwo jest prawdziwych „złotych myśli”. Miałam ochotę czytać ją z kartką, ołówkiem i wszystko skrupulatnie notować.
„Nauczyłam sie w Paryżu wielu różnych rzeczy, ale najważniejsza lekcja dotyczyła tego, by prowadzić życie pełne pasji. Każdy drobiazg może stać się czymś wyjątkowym, jeśli tylko na to pozwolisz. Życie wypełnione śmiechem, przyjaźnią, sztuką…, intelektualnymi przygodami i radością może być nadzwyczajne. Pozwalaj sobie codziennie na wzruszenia i zachwyty. Kiedy wstajesz rano z łóżka, masz wybór: albo mechanicznie wykonywać wszystkie czynności i tylko egzystować, albo oddawać się swoim zajęciom z pasją, koncentrować się na tu i teraz, znaleźć coś wartościowego w każdej sytuacji – dobrej czy złej”.
Nie brakuje również porad związanych z codzienną dietą Paryżanek.
„Nigdy nie odżywiałam się lepiej ani nie czerpałam większej przyjemności z jedzenia niż wtedy, kiedy mieszkałam w Paryżu z ‚famille’ Chic. Była to rodzina, która pod względem kulinarnym prowadziła życie godne pozazdroszczenia.
Na śniadanie …
jadało się – między innymi – grzanki z prawdziwym masłem i dżemem domowej roboty. Lunch spożywało się poza domem, a jeśli w domu, to często wykorzystywało się do jego przygotowania resztki z poprzedniego wieczoru. Od czasu do czasu Madame Chic zapraszała na lunch swoje przyjaciółki, a wtedy przyrządzała coś lekkiego, na przykład rybę i warzywa gotowane na parze z delikatnym sosem albo kisz i sałatkę. Obiad składał się zawsze z co najmniej trzech dań. Typowy obiad w środku tygodnia mógł wyglądać tak: zupa porowa, następnie kurczak pieczony z duszoną endywią i młodymi ziemniakami, sałatka, dalej tarta gruskawkowa, a na koniec deska serów. Posiłek miał mieć typowo francuski charakter – Madame Chic nie eksperymentowała z kuchniami świata. Zawsze bogaty w białko (na ogół w postaci kurczaka, jaj ryb lub wołowiny), warzywa i gęste, pożywne sosy. Obowiązkowym punktem wieczoru był ser – a także deser!”.
Zastanawiałyście się kiedykolwiek, jak możliwe jest to, że w kraju słynącym ze wspaniałej kuchni, gdzie dziennie zjada się pięć posiłków poprzedzonych najwymyślniejszymi zakąskami, zwieńczonymi z kolei deserami, mieszkają najszczuplejsze kobiety w Europie? Ha! W tej książce poznamy odpowiedź tłumaczącą ten fenomen 🙂
Lekcje Madame Chic polecam przede wszystkim osobom poszukującym czegoś więcej 🙂 Osobom tęskniącym za jakością, nie tylko w modzie, ale i w codziennym życiu. I oczywiście miłośniczkom kultury francuskiej – będziecie zachwycone!
Na koniec bezcenna porada.Wyjeżdżając do Paryża, koniecznie pamiętajcie o zasłanianiu okiem podczas toalety! Dlaczego? Tego dowiecie się już od Jennifer 🙂
Ocena: 5/6

Autor: Jennifer L. Scott
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie, lipiec 2013