19441547_1613331285373234_581281958_n

 

Ocena: 7/10
Autor: Robyn Schneider
Wydawnictwo: Moondrive (Otwarte)
Oprawa: miękka
 Liczba stron: 317
Rok wydania: 2017
 
 

 

Dziś będzie nietypowo. Niezwykłe rzadko czytuję młodzieżówki i przeważnie dzieje się tak, że kiedy jakaś pozycja z tego gatunku trafi jakimś cudem w moje ręce, kończy się to nie najlepiej. I dla mnie, i dla niej. Jednak tak często pytacie mnie o dobre pozycje z tego gatunku, a ja za każdym razem mam ogromny problem z ich poleceniem… Dlatego też, kiedy wydawnictwo Moondrive zwróciło się do mnie z propozycją zrecenzowania dla nich młodzieżówki właśnie, postanowiłam zaryzykować. Po pierwsze: to niezłe wydawnictwo i łudziłam się, że nie zdecydowało się na wydanie jakiegoś koszmarku. Po drugie: ta cudnie nastrojowa okładka (tak, pamiętam: nie oceniaj książki po okładce). Po trzecie: fabuła – naprawdę mnie zainteresowała.
I takim oto sposobem w mojej biblioteczce znalazł się „Początek wszystkiego” autorstwa Robyn Schneider, o której to pozycji troszkę Wam opowiem 🙂

 

 

BOHATEROWIE

Jako, że jest to książka dla młodzieży, to właśnie oni są bohaterami tej powieści. Mamy tutaj siedemnastoletniego Ezrę Faulknera, szkolnego księcia. Przystojniaka grającego w szkolnej reprezentacji tenisa (gry dla inteligentów, nie spoconych osiłków), zmieniającego dziewczyny jak rękawiczki. Co ujęło mnie w tym chłopaku, to jego inteligencja, a przede wszystkim wrażliwość, która widoczna jest praktycznie od pierwszej strony powieści. Teoretycznie ten rodzaj bohatera powinien mnie irytować. W tym przypadku jednak od początku poczułam do niego wyjątkową sympatię.
Jest też i miejsce na postać zgoła inną, a jest nią bez wątpienia Cassidy Thorpe, rówieśnica Ezry, która pewnego dnia niespodziewanie pojawia się w szkole. Dziewczyna zakochana w książkach, życiu, podróżująca po świecie i… grająca na gitarze. Outsiderka o nieprzeciętnej inteligencji i niebanalnym charakterze. Między tą dwójką po prostu musiało zaiskrzyć.

FABUŁA

Jest to historia miłosna dwójki nastolatków, niech Was jednak nie zwiedzie ten opis. Nie ma w niej bowiem nic typowego i banalnego. To historia trudnej relacji, historia dojrzewania, przemiany, poszukiwania siebie, zmierzania się z własnymi słabościami. To także lekcja godzenia się z bólem po utracie kogoś niezwykle bliskiego.
Kiedy pewnego dnia na drodze Ezry staje Cassidy, czujemy, że ich początkowa wzajemna niechęć jest początkiem fascynującej relacji. Nie zawiedziemy się. Dziewczyna staje się bowiem zapalnikiem do zmian, jakie zajdą w szkolnym Casanovie, buntującym się przeciwko sytuacji, środowisku, które go ograniczają: paczka znajomych, szkolnych gwiazd, do których wbrew sobie „przyrósł”, małe, nieciekawe miasteczko, aż w końcu kalectwo, które sprawia, iż z dnia na dzień zostaje zdegradowany ze statusu gwiazdy, do outsidera. Wreszcie sama Cassidy, pozornie radosna nastolatka, w rzeczywistości borykająca się z bólem po utracie, z którym nie potrafi sobie poradzić. Uwierzcie, w tej historii nie ma nic z wydumanych nastoletnich problemów, o których czytamy w większości młodzieżówek.

PODSUMOWANIE

Po początkowym sceptycyzmie niewiele zostało już w momencie przeczytania pierwszego rozdziału. Dalej było jeszcze lepiej. Przyznam się Wam nawet do tego, że przy zakończeniu uroniłam łzę. Czytając młodzieżówkę! Nie do wiary. Stąd moja wysoka ocena. Jestem po trzydziestce, a tę powieść praktycznie „połknęłam”.
Teraz, kiedy jestem świeżo po jej lekturze, mogę szczerze napisać: jestem pod wrażeniem. Gdybym miała nastoletnie dziecko, chciałabym, by czytało właśnie tego typu książki  (oczywiście, kiedy tylko skończy czytać klasycznych autorów :D). Po prostu mądre i wartościowe. Dziś z zachwytem odkryłam, że istnieją i takie, za co gorąco dziękuję Robyn Schneider.

 

W życiu wszystko ma swój cel. Czasem tragiczne zdarzenie uświadamia nam, jak kruche jest życie. Czasem zdarzenie to staje się początkiem nowej historii. Początkiem wszystkiego…
Ogromnie Wam polecam tę pozycję.

 

Wasza Margot
Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Moondrive.