230. „Gruzińskie wino” – Anna Pilip

230. „Gruzińskie wino” – Anna Pilip

 

 

„Gruzińskie wino”

Autor: Anna Pilip
Gatunek: powieść obyczajowa/romans
Wydawnictwo: Lira
Okładka: miękka
Liczba stron: 368
Cena rynkowa: 36,99 zł

Ocena: 7/10

 

 

Kiedy zobaczyłam książkę „Gruzińskie wino” w zapowiedziach Wydawnictwa Lira, której akcja rozgrywa się w dużej mierze w Gruzji, wiedziałam z miejsca, że oto powieść, która przyda się nam wszystkim. Po prawie dwumiesięcznej izolacji nie myślimy o niczym innym, niż o spakowaniu bagaży i wyruszeniem przed siebie. Nawet jeśli nie do klimatycznej Gruzji, to chociaż w nasze polskie góry, czy nad morze.

Polacy kochają Gruzinów. A Gruzini kochają Polaków (szczególnie Polki). Nie wyobrażam więc sobie lepszej lektury na wiosenne, letnie wieczory, niż ta z Gruzją w tle. I choć historia momentami jest leciutko naiwna, to właśnie takich odrobinę odrealnionych opowieści nam trzeba, takich, które pozwolą nam oderwać się od monotonnej codzienności.

Rzadko mam okazję przeczytać tak aromatyczną, pachnącą i klimatyczną pozycję, dlatego z przyjemnością opowiem Wam o niej nieco więcej, licząc, że i Wy się na nią skusicie.

 

 

* * *

 

 

POSTACI

Ana – samotna matka dwóch córek: Niny i Helenki, pracująca w koncernie farmaceutycznym, zakochana w Gruzji.

Timar – lekarz, siostrzeniec gruzińskiej przyjaciółki Any, Belli, prześladowany przez trudną przeszłość.

Giorgi – także lekarz, przełożony Timara, mężczyzna skrywający wielką, bolesną tajemnicę.

 

FABUŁA

Trzydziestoletnia Ana, rozwódka z dwoma uroczymi córeczkami, pracuje dla dużego koncernu farmaceutycznego. Nieoczekiwanie otrzymuje polecenie zawodowego wyjazdu do Gruzji, „wizyty handlowej połączonej z misja gospodarczą”. Ana kocha Gruzję. To jej miejsce na ziemi, miejsce, w którym odpoczywa, ładuje „akumulatory. Z tego też względu niechętnie zgadza się na łączenie życia prywatnego z zawodowym. Ale skoro nie można inaczej…

Kobieta nie przypuszcza nawet, jak bardzo nadchodzący wyjazd wywróci jej życie do góry nogami.

W wyniku umizgów pewnego ministra i wątpliwych jego zamiarów w stosunku do Any, trafia ona do szpitala, w którym jej serce przeżywa prawdziwy rollercoaster. Bynajmniej nie z powodów medycznych. Chociaż… Kiedy jej na drodze stają dwaj przystojni lekarze, Ana musi podjąć jeden najtrudniejszych życiowych wyborów.

Obaj doświadczeni życiowo, obaj zmagają się z demonami z przeszłości.

Czy Ana dokona słusznego wyboru? Musicie poznać tę historię.

 

 

DLA KOGO

„Gruzińskie wino” to pozycja obowiązkowa dla czytelniczek lubujących się w  romansach, ale romansach z absorbującą fabułą i niezwykle klimatycznym tłem opowiadanej historii. Czy możecie wyobrazić sobie bardziej romantyczne miejsce na miłość, niż przepełniona smakami i zapachami Gruzja z jej nastrojowymi miasteczkami czy kosmopolitycznym Tbilisi i nadmorskim Batumi? Ja też nie.

To powieść, która jak żadna inna zaspokaja naszą potrzebę podróży w jakieś oszałamiające urodą egzotyczne miejsce.

Po miesiącach stagnacji taka lektura po prostu nam nie należy.

 

PODSUMOWANIE

„Gruzińskie wino” to debiut literacki Anny Pilip. Debiut bardzo, bardzo udany. Udany do tego stopnia, że ja, nieprzepadająca za romansami, którą miłosne dylematy książkowych bohaterek doprowadzają niejednokrotnie do szewskiej pasji, przepadłam w historii Any. Z wypiekami na twarzy śledziłam jej losy, jej wybory, a przede wszystkim jej Gruzję. Nigdy nie czytałam pozycji napisanej z tak ogromną miłością. A już na pewno nie miłością do kraju.

Przyznaję, Gruzja nie była moim wyśnionym miejscem na mapie. Marzyłam o Azji, kocham kulturę europejską, Francję, Włochy, Hiszpanię. I choć wiedziałam, że Gruzja porwała i uzależniła od siebie rzeszę Polaków, w tym moich znajomych, sama nigdy nie odczuwałam pokusy poznania tego kraju. Wychodzi ze mnie ignorancja, której się wstydzę.

Ten stan rzeczy zmienił się po lekturze „Gruzińskiego wina”. Przysięgam. Kiedy tylko na kartach powieści pojawiała się nazwa miasta, miasteczka, wioski, zabytku, od razu uruchamiałam w telefonie wyszukiwarkę Google i przeglądałam zdjęcia tych cudów. Dzięki tej metodzie czułam się „namacalnie” obecna u boku Any. Jeśli będziecie czytać tę książkę, a mam ogromną nadzieję, że tak się stanie, spróbujcie, proszę, czytać ją właśnie w taki sposób. Zapewniam, że będzie to zupełnie inna jakość przeżywania całej historii.

Ogromnie też przydał mi do gustu styl autorki, a także zabieg opisywania uczuć głównych męskich bohaterów w postaci przerywników między rozdziałami. To sprawiło, że stali się oni dla mnie bardzo ludzcy, tacy z krwi i kości. Świetne posunięcie, rzadko spotykane w książkach. A szkoda.

Podsumowując: jeśli marzycie o dalekich podróżach, jeśli pragniecie poczuć na języku aromat gruzińskiego wina, niepowtarzalny smak chaczapuri, odurzający zapach kolendry, a dodatkowo przeżyć ognisty romans z pewnym gruzińskim lekarzem, przeczytajcie „Gruzińskie wino”. Ta powieść jest jak wakacje w najlepszym kurorcie. I nawet, jeśli cała historia jest odrobinę naiwna, to w najlepszym stylu. Jak piękna bajka dla dorosłych.

 

„Gruzińskie wino” możecie kupić TUTAJ.

 

 

 

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Lira.

Udostępnij:
To moje miejsce w sieci, mój wirtualny dom przepełniony wszystkim, co kocham. Mam nadzieję, że poczujesz się tu jak u siebie, znajdziesz masę inspiracji, odnajdziesz spokój i niepowtarzalny klimat. I zostaniesz ze mną na dłużej. Rozgość się :) Ściskam, M.

Zacznij pisać i kliknij Enter, aby wyszukać

Shopping Cart