„Medea z Wyspy Ognia” – Magda Knedler

„Medea z Wyspy Ognia” – Magda Knedler

 

 

„Medea z Wyspy Ognia”

 

Autorka: Magda Knedler
Gatunek: powieść obyczajowa
Cykl: Medea Steinbart (tom 2)
Wydawnictwo: Zwierciadło
Okładka: twarda
Liczba stron: 320
Cena rynkowa: 49,90 zł
PREMIERA: 19.06.2024 r.

Ocena: 8/10

 

 

 

Pokochałam „Medeę z Wyspy Wisielców”.

Książka ta była dla mnie niczym objawienie.

Tak dawno nie czytałam czegoś tak magicznego, tajemniczego, pasjonującego.

Kiedy więc dowiedziałam się, że zaledwie kilka miesięcy później „Medea” będzie mieć swoją kontynuację, straciłam głowę. Wyczekiwałam już jedynie tej powieści.

Teraz, kiedy jestem tuż po lekturze „Medei z Wyspy Ognia”, pędzę do Was ze świeżymi jeszcze emocjami.

Czy jest to kontynuacja godna pierwszego tomu?

Zapraszam na recenzję.

 

 

* * *

 

 

POSTACI

 Medea Steinbart – doświadczona życiowo dwudziestokilkulatka, która pragnie zapomnieć o dramatycznej przeszłości i szuka spokoju w Breslau, mieście, które okazuje się twierdzą. Dopada ją wojenna rzeczywistość.

Horst Achilles Lange – narzeczony Mady, który znika nagle w tajemniczych okolicznościach.

Teresa – służąca Mady, wynajęta przez jej teściów, następnie zaś jej najlepsza przyjaciółka.

Adam Traube – krawiec, socjalista, który nieoczekiwanie pojawia się w życiu Mady.

Johann Westhoff – były mąż Medei, który pojawia się nagle i oczekuje od kobiety rzeczy nie do zaakceptowania.

 

FABUŁA

Tom drugi serii o Medei Steinbart.

Miłość i zdrada w cieniu okrutnej wojny.

Breslau lata 1914–1918

Po tragicznych wydarzeniach w pałacu Falkenberg i konflikcie z Johannem Medea przenosi się do Breslau. Mieszka tam wygodnie, ale nie jest szczęśliwa. W trudnych chwilach pomaga jej psychiatra Horst Achilles Lange. Między nimi rodzi się uczucie i oboje planują wspólną przyszłość.

Tuż przed wybuchem pierwszej wojny światowej Horst dostaje list od przyjaciela, któremu postanawia pomóc. Medea zostaje sama w Breslau. Ukochany wyrusza w kierunku frontu wschodniego i słuch o nim ginie. Nikt nie wie, co się z nim stało, a on sam nie ma pojęcia, że zostawił w mieście, przekształconym teraz w twierdzę, nie tylko narzeczoną. Bohaterka czeka na niego tak długo, jak może, ale w końcu jest zmuszona do radykalnych działań i musi zupełnie zmienić swoje życie. Ostatecznie to rok 1914 i kobieta wciąż ma niewielkie możliwości.

Czy Medea odnajdzie szczęście? Czy dowie się, co spotkało Horsta? I czy jej były mąż, Johann Westhoff, na pewno o niej zapomniał?

(opis wydawcy)

 

DLA KOGO

To nie tylko pozycja obowiązkowa dla tych, którzy pokochali „Medeę z Wyspy Wisielców”, ale także konieczna lektura dla tych z Was, którzy mają dość wtórności, wszechobecnego banału i pragną przeczytać powieść piękną i pasjonującą – kawał świetnej literatury.

Ostrzegam od razu, iż jest to historia diametralnie różniąca się od tej, którą pamiętamy z tomu pierwszego, jednak nie mniej ciekawa i równie wspaniale napisana.

Warto o tym wiedzieć, by nie zepsuć sobie przyjemności z czytania.

Znakomita kontynuacja, świetna proza.

 

PODSUMOWANIE

Gdybym mogła czytać tylko takie powieści…

Zachwyciła mnie „Medea z Wyspy Wisielców”.

Byłam pod ogromnym wrażeniem historii, na pomysł której wpadła Magda Knedler, urzeczona poetyckością tej książki, magią, aurą tajemniczości, która ją okrywała. 

Możecie więc wyobrazić sobie, jak wyczekiwałam jej kontynuacji. Nie było miesiąca, bym nie sprawdzała, czy Wydawnictwo Zwierciadło coś napomknęło o nowym tomie.

Teraz, kiedy jestem już po lekturze „Medei z Wyspy Ognia”, mogę odpowiedzieć na pytanie, które prawdopodobnie najbardziej Was interesuje: czy to kontynuacja godna pierwszego tomu?

Sytuacja wygląda następująco: to bardzo, BARDZO DOBRA powieść. Czytało mi się ją wyśmienicie. Nie mogę jej wiele zarzucić: jest świetnie napisana, historia ponownie przykuwa do fotela – nie sposób przestać jej poznawać, czekać na to, co dalej. Znakomicie oddany został niespokojny klimat przedwojnia i samej wojny. Bohaterowie – genialni. Albo ich kochasz albo nienawidzisz, zbudowani z silnych emocji. Jedyne, czego mi zabrakło i co sprawiło, że jednak odrobinę gorzej oceniam tę część w stosunku do pierwszego tomu, to ta wspomniana już na wstępie magia, ta aura tajemniczości, pewnej baśniowości nawet. Podkreślam: nie oznacza to, że „Medea z Wyspy Ognia” jest zła. Przeciwnie! Ponownie jestem pod ogromnym wrażeniem i staram się sobie wytłumaczyć, że ze względu na to, iż fabuła jest tu diametralnie inna, że toczy się w dużej mierze wokół brutalności wojennej, to ten klimat rodem z powieści sióstr Brontë, może nie do końca byłby w tym przypadku akuratny.

„Medea z Wyspy Ognia” to kawał świetnej literatury, pozycja absolutnie godna uwagi. Już samo wydanie zachwyca. Natomiast czytelnikom, którzy są dopiero przed lekturą, chciałabym poradzić jedno: nie porównujcie drugiego tomu z pierwszym. To inna opowieść, inne tło fabularne, inne warunki, w których przyszło odnaleźć się bohaterom. Traktujcie go jak nową przygodę, a nie będziecie zawiedzeni.

Oczywiście polecam z całego serca! 

 

***

 

„Medeę z Wyspy Ognia” w cenie promocyjnej, kupicie TUTAJ.

 

 

 

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Zwierciadło.

Udostępnij:
To moje miejsce w sieci, mój wirtualny dom przepełniony wszystkim, co kocham. Mam nadzieję, że poczujesz się tu jak u siebie, znajdziesz masę inspiracji, odnajdziesz spokój i niepowtarzalny klimat. I zostaniesz ze mną na dłużej.Rozgość się :)Ściskam, M.

Zacznij pisać i kliknij Enter, aby wyszukać

Shopping Cart