258. Łosie w kaczeńcach. O czym milczy Biebrza” – Magdalena Sarat, Łukasz Łukasik

258. Łosie w kaczeńcach. O czym milczy Biebrza” – Magdalena Sarat, Łukasz Łukasik

 

 

„Łosie w kaczeńcach. O czym milczy Biebrza”

Autorzy: Magdalena Sarat, Łukasz Łukasik
Gatunek: literatura faktu, reportaż
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
Liczba stron: 448
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Cena rynkowa: 39,90 zł

Ocena: 8/10

 

 

 

Każda pozycja, którą obejmuję patronatem jest wyjątkową, wyróżnia się niebanalnością, przekazuje wartościowe treści. Nieważne czy jest to powieść obyczajowa, kryminalna, czy reportaż.

I właśnie taką książkę dziś Wam przestawię. Absolutnie wyjątkową nie tylko formą, ale przede wszystkim treścią. Nieczęsto zdarza mi się zatracić w reportażu tak, bym wstrzymywała wyjście do toalety, czy załatwienie ważnych spraw. W przypadku przepięknej historii o biebrzańskiej przyrodzie autorstwa fotograficznego duetu Magdalena Sarat, Łukasz Łukasik, „Łosie w kaczeńcach. O czym milczy Biebrza” tak sprawa się miała.

Kiedy tylko skończyłam lekturę, wiedziałam, że mam w dłoniach coś wyjątkowego, o czym warto opowiedzieć.

Zakochałam się w wizji biebrzańskich dzikich mieszkańców, jaką odmalowali przede mną autorzy. Zachwycałam się ich zwyczajami, rytuałami, dałam porwać przygodom. I wraz z zagłębianiem się w treść, moje uwielbienie do nich tylko wzrastało.

I te zdjęcia. O, mój Boże, co za zdjęcia! Wisienka na torcie.

Jeśli mimo mojego entuzjazmu, który pojawił się już na samym wstępie, jeszcze wahacie się nad lekturą, pozwólcie, że poniżej rozwieję Wasze wątpliwości.

A wcześniej, poprzez obrazy, dajcie przemówić autorom i odwiedźcie ich instagramowy profil.

 

 

* * *

 

 

O KSIĄŻCE

„Łosie w kaczeńcach. O czym milczy Biebrza” to swoista wycieczka po nadbiebrzańskich terenach.

Jeśli jednak nastawiacie się na przydługie, nudne opisy zwierzęcych zwyczajów – wybijcie to sobie z głów! Przed Wami absolutnie pasjonująca przygoda: wędrowanie po śladach, pobudki skoro świt, nocne drzemki w wychłodzonym samochodzie, wielogodzinne leżenie w nieruchomej pozycji, w absolutnej ciszy, by móc spotkać pewnego dzikiego jegomościa.

Jednak wszystkie te niedogodności rekompensują spektakle, których świadkami byli autorzy, i których Wy, za pośrednictwem ich opowieści i najpiękniejszych zdjęć przyrody, jakie kiedykolwiek widziałam, możecie również doświadczyć.

Zachwycające ciekawostki, anegdoty, cudowne poczucie humoru autorów i zdjęcia zapierające dech – oto, dlaczego „Łosie w kaczeńcach. O czym milczy Biebrza” powinna trafić w Wasze ręce.

To prawdziwy wydawniczy skarb.

 

 

DLA KOGO

„Łosie w kaczeńcach. O czym milczy Biebrza” to pozycja, którą „zaaplikować” powinien sobie każdy z nas.

Któż nie marzy, szczególnie teraz, gdy nawiedziła nas chłodna jesień, koronawirus daje do wiwatu, o spacerach po leśnych polanach, o śpiewie ptaków, zapachu świeżej trawy? A jeśli w wycieczce tej towarzyszyć nam będą sarny, jelenie i cała gromada biebrzańskich mieszkańców, trudno wyobrazić sobie cudowniej spędzony czas.

To książka, która tak wspaniale relaksuje, a równocześnie tak ogromnie angażuje czytelnika, że aż dziw bierze, że jest to reportaż, a nie powieść przygodowa.

MUSICIE przeczytać.

 

PODSUMOWANIE

Kiedy zaczynałam lekturę „Łosi w kaczeńcach” nie spodziewałam się tego, co mnie czeka.

Byłam przekonana, że to ładnie wydana, raczej wartościowa pozycja o „leśnej” tematyce, tak modnej ostatnimi czasami. Nastawiłam się więc na ciekawie spędzony czas. Jakież było moje zdumienie, gdy pora dnia przestawała mieć dla mnie jakiekolwiek znaczenie, a ja wraz z dwójką tych miłośników fotografowania natury, ale przede wszystkim pasjonatów biebrzańskiej przyrody, wstawałam skoro świt, czołgałam po zaroślach i wyczekiwałam godzinami na idealny kadr.

A jakież przygody przy tym przeżywałam, ile cudów natury widziałam! I choć zimno wkradało się pod ubranie każdą szczeliną, nie zamieniłabym tych momentów na żadne inne.

Kiedy po skończonej lekturze, wracałam do rzeczywistości, tęskniłam.

Tęskniłam za towarzystwem lisów, wydr, saren, zimorodków, tytułowych łosi czy koziołka, którego historia i przecudowne zdjęcie tak mnie ujęły.

To wspaniała pozycja, która przybliża dzikie zwyczaje, za pośrednictwem której przemierzamy Puszczę Białowieską, Kampinowską i Augustowską (szczególne dla mnie miejsce, ale o nim opowiem Wam innym razem), Bagna Biebrzańskie, Dolinę Narwi czy Dolinę Górnej Wisły. To miejsca magiczne, nienaruszone przez człowieka, w której natura żyje swoim rytmem, zgodnie z cyklem zmieniających się pór roku.

To także niezwykle wartościowa książka, która ma szansę wkraść się w nasze śmiertelniczce serca i otworzyć je na braci mniejszych, na piękno natury, która bez nas poradzi sobie znakomicie, jednak my bez niej nie mamy szansy istnieć. Oddajmy jej więc należyty szacunek i wraz z autorami zachwyćmy się tym, co głęboko przed nami ukryte.

Polecam tę przepiękną pozycję za całego serca!

 

PS. To także idealny prezent Gwiazdkowy. Zapamiętajcie ten tytuł.

 

„Łosie w kaczeńcach. O czym milczy Biebrza” w znakomitej cenie promocyjnej kupicie TUTAJ.

 

 

 

 

 

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorom oraz Wydawnictwu Poznańskiemu.

Udostępnij:
To moje miejsce w sieci, mój wirtualny dom przepełniony wszystkim, co kocham. Mam nadzieję, że poczujesz się tu jak u siebie, znajdziesz masę inspiracji, odnajdziesz spokój i niepowtarzalny klimat. I zostaniesz ze mną na dłużej. Rozgość się :) Ściskam, M.

Zacznij pisać i kliknij Enter, aby wyszukać

Shopping Cart