CD1E0272-BAD2-4280-9E7D-C6A2510783FF

 

Ocena: 10/10
Autor: William Dalrymple
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Oprawa: twarda
Stron: 440

 

Wiecie zapewne, że jednym z moich ukochanych wydawnictw jest Oficyna Literacka Noir sur Blanc. Recenzuję co jakiś czas ich pozycje i o ile pamiętam, żadna nie miała niższej oceny niż 8/10, a i z tą „ósemką” to był pojedynczy przypadek. Każda książka to raczej mocna „dziewiątka”. Tym razem otrzymałam do zrecenzowania dzieło, bo mogę już tak o nim z czystym sumieniem napisać, z dziedziny reportaży, które mimo sporych gabarytów, pochłonęłam praktycznie na jeden raz. Nie mogło być inaczej, ponieważ od momentu, w którym z ciekawości przeczytałam pierwszą z brzegu stronę, nie byłam już w stanie tej książki odłożyć. A mowa o „Kalijudze. Wieku waśni i sporów” autorstwa wybitnego pisarza i historyka zakochanego w Bliskim Wschodzie, Williama Dalrymple.

To było moje pierwsze spotkanie z tym autorem, wystarczyło ono jednak, bym zapałała do niego miłością absolutną. W tej pozycji zgadzało mi się wszystko. Abstrahując już od fenomenalnej treści, zwróciłam uwagę na piękną szatę graficzną i bardzo przyjemną, dużą czcionkę, co dla takiego „kreta” jak ja, jest kwestią niezwykle istotną, a niestety bardzo rzadko mam okazję pochwalić za nią wydawnictwa.

Tak więc, moi Drodzy, teraz czas na kilka słów o pozycji, która sprawiła, że moja ciekawość w stosunku do Indii wzrosła po stokroć.

 

O CZYM?

Założę się, że niewiele osób domyśla się, czym jest tajemnicza „kalijuga”, dlatego już spieszę z wyjaśnieniem. To znacznie ułatwi Wam czytanie recenzji 🙂
Kalijuga w dosłownym tłumaczeniu to „wiek demona Kali” – czas sporów, konfliktów, korupcji i wszelkiego zepsucia. Tytuł książki Williama Dalrymple nawiązuje do starożytnej hinduskiej kosmologii, według której czas składa się z czterech eonów, czyli wieków. Każdy z eonów (z sanskrytu: juga) nosi nazwę jednego z czterech rzutów w popularnej grze w kości: od rzutu najszczęśliwszego, do najgorszego. Kiedy autor przemierzał Indie, wciąż słyszał określenie, że oto trwa „wiek kalijugi”. Tym sposobem owo złowieszcze określenie złożyło się na tytuł książki, o której właśnie Wam opowiadam.

„Kalijuga. Wiek waśni i sporów” to zbiór esejów, reportaży z podróży po subkontynencie indyjskim, które w ciągu kilkudziesięciu lat odbył autor, a trzeba zaznaczyć, że przemierzył on go wzdłuż i wszerz. To, co miał okazję oglądać, przeżywać, a uwierzcie mi na słowo, trudno byłoby podobne historie wymyślić, spisał na kartach tej pozycji. Poruszył wiele kontrowersyjnych tematów, jednak nieustannie podczas czytania wyczuwałam z jego strony ogromną miłość i fascynację względem Indii czy Pakistanu. Tym sposobem i ja wpadałam w zachwyt podczas zanurzania się w tętniące życiem ulice Bombaju, w historie (uwaga! nierzadko ogromnie zabawne), których głównymi bohaterami byli politycy, dowódcy grup przestępczych, czy choćby sama była premier Pakistanu, Benazir Bhutto (jako fanka silnych kobiet byłam zachwycona mogąc o niej czytać!) czy gwiazdor znany z hitów bollywoodzkiego kina, Imran Khan. Tak, to między innymi w ich towarzystwie William Dalrymple spędzał swoje hinduskie dni.

„Kalijuga” to pozycja tak ogromnie fascynująca, że potrzebowałabym kilkunastu stron, by móc w pełni podzielić się z Wami moimi wrażeniami, jednak ze względu na fakt, że szanuję Wasz czas i obiecałam publikować recenzje konkretne, poprzestanę na tym, co najważniejsze 🙂

 

DLA KOGO

Przede wszystkim jest to pozycja dla fanów reportaży, jednak unikałabym klasyfikowania, ponieważ „Kalijuga” zachwyci każdego, kto nie wzgardzi dobrą i naprawdę, ale to NAPRAWDĘ CIEKAWĄ literaturą. Nie mogę napisać, że często sięgam po tego typu pozycje, a mimo tego Dalrymple skutecznie i bez opamiętania wciągnął mnie w swoje hinduskie przygody i niezwykle malowniczo opowiedziane historie.

 

 

 

PODSUMOWANIE

Jak już wspomniałam na samym początku, propozycje recenzenckie od wydawnictwa Noir sur Blanc biorę z pocałowaniem ręki i zaszczytem dla mnie jest fakt, że tak cenione wydawnictwo z tradycjami, jako jedną z nielicznych blogerek, wybrało mnie do współpracy. Nigdy, nawet kiedy o działalności blogowej jeszcze mi się nie śniło, nie zawiodłam się na wydawanych przez nie książkach, dlatego, co było do przewidzenia, totalnie oczarowana, z całego serca polecam Waszej uwadze „Kalijugę” Williama Dalrymple, szczególnie w tym świątecznym okresie, kiedy szukamy wyjątkowych prezentów dla naszych bliskich 🙂

Nie pamiętam, kiedy ostatnio jakakolwiek książka otrzymała ode mnie ocenę 10/10. Wyjątek dotyczył pereł literatury klasycznej, jednak „Kalijuga” zasługuje w pełni na docenienie i żałuję ogromnie, że tak niewiele osób o niej słyszało. Mam ogromną nadzieję, że przyczynię się choć trochę do wzrostu jej popularności i jeśli chociaż jedna osoba czytająca tę recenzję, sięgnie po to cudo, będę usatysfakcjonowana 🙂

 

Wasza Margot

 

 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję

  • Ja już czułam się zachęcona kiedy polecałaś ją na Instagramie 😀

    0

  • Zapiszę sobie tytuł, może uda mi się przeczytać 😀
    Buziaki Kochana! ;* Dolina Książek

    0