„Alchemia. Powieść biograficzna o Marii Skłodowskiej-Curie” – Katarzyna Zyskowska

„Alchemia. Powieść biograficzna o Marii Skłodowskiej-Curie” – Katarzyna Zyskowska

 

 

„Alchemia. Powieść biograficzna o Marii Skłodowskiej-Curie”

 

Autorka: Katarzyna Zyskowska
Gatunek: powieść biograficzna
Wydawnictwo: Znak
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 364
Cena rynkowa: 49,99 zł
PREMIERA: 19.06.2024 r.

Ocena: 9/10

 

 

 

Kiedy Katarzyna Zyskowska zapowiada najnowszą powieść, wszystko przestaje mieć znaczenie – zaczyna się wielkie oczekiwanie.

Podobnie sytuacja miała się z „Alchemią”, książką tym bardziej przeze mnie wyglądaną, że traktującą o jednej z najważniejszych kobiet nie tylko dla kultury polskiej, ale dla światowej nauki, czyli o Marii Skłodowskiej – Curie, o której mimo tego, że była naszą rodaczką, w Polsce nadal tak mało się mówi.

Na szczęście możemy liczyć na literatów, którzy o niej nie zapomnieli.

Już za to należą się autorce wielkie brawa.

Cieszę się ogromnie, że mogę przedstawić Wam „Alchemię”, książkę, na którą przyszło mi czekać calutki rok.

Było warto!

Zapraszam na recenzję.

 

 

* * *

 

 

 

POSTACI

Maria Skłodowska – Curie – polska uczona w dziedzinach fizyki doświadczalnej i chemii fizycznej. Zdobywczyni dwóch Nagród Nobla w dziedzinie chemii i fizyki.

Paul Langevin – francuski fizyk teoretyk, kochanek Marii, przez co oboje stali się ofiarami medialnej nagonki w tzw. „aferze Langevina”.

Kazimierz Żórawski – polski matematyk, pierwsza wielka miłość Marii.

 

FABUŁA

Porywająca historia dwóch wielkich romansów Marii Skłodowskiej-Curie.

Żony, matki, namiętnej kochanki, skandalistki, laureatki dwóch Nagród Nobla.

Brzęk wybitej szyby. Wszędzie szkło, do pokoju wpadają kolejne kamienie. Tłum szaleńczo napiera na drzwi, wrzeszcząc: „Złodziejka mężów! Dziwka, cudzoziemka, Żydówka! Wynoś się stąd!”. Krzyki są coraz głośniejsze, Maria z córką biegną schować się na górę, tynk już pęka przy zawiasach, tłum wpada do środka…

Gdy wiadomość o jej romansie z Paulem Langevinem wyszła na jaw, Marii przyszło stawić czoła pogardzie i hipokryzji otoczenia. Chciano nawet uniemożliwić jej wyjazd na ceremonię wręczenia Nagrody Nobla. W czasach, kiedy mężczyźni mogli chwalić się kolekcjami kochanek, a kobiety musiały tłumaczyć się z miłości, ona bez lęku sięgała po to, czego pragnęła.

Katarzyna Zyskowska, autorka bestsellerowych „Szklanych ptaków” o Krzysztofie Kamilu Baczyńskim, w oparciu o dogłębny reaserch, opowiada porywającą historię dwóch wielkich miłości najwybitniejszej polskiej uczonej. To romanse bez szczęśliwych zakończeń – pierwszy, osiemnastoletniej ubogiej guwernantki Mani z paniczem Kazimierzem Żórawskim i ostatni, dwukrotnej noblistki z żonatym fizykiem Paulem Langevinem. To opowieść nie tylko o genialnej naukowczyni, ale przede wszystkim o namiętnej i odważnej kobiecie.

Przygotowana z dbałością o fakty historyczne „Alchemia” to pełna pasji i emocji powieść o najsłynniejszej Polce.

(opis wydawcy)

 

 

DLA KOGO

„Alchemia” to powieść, którą powinien przeczytać absolutnie każdy. Nie tylko z tego powodu, że w Polsce karygodnie mało mówi się o Marii Skłodowskiej – Curie (wiedzieliście, że biografia „Maria Curie” autorstwa córki Marii, Evy, jest lekturą obowiązkową w Japonii?!), a Katarzyna Zyskowska uczłowieczyła dla nas tę znakomitą naukowczynię, która posiada otoczkę świętości, zdjęła ja z ołtarza i przedstawiła jako kobietę z krwi i kości.

Jest to pozycja obowiązkowa również ze względu na to, że niezwykle rzadko mamy możliwość przeczytania tak przepięknej w formie powieści.

Jestem urzeczona!

Tegoroczna topka!

 

PODSUMOWANIE

TOPKA ROKU!

I w zasadzie na tym stwierdzeniu mogłabym skończyć moją wypowiedź na temat „Alchemii”, najnowszej powieści Katarzyny Zyskowskiej. 

No dobrze, kiedy już przyciągnęłabym Waszą uwagę, mogłabym ewentualnie dodać, że to książka, którą oceniłam maksymalnie wysoko, czyli 10/10. Podejrzewam, że już poczulibyście zainteresowanie nią.

I w tym krótkim, dosadnym wstępie zawarłabym bezmiar mojego zachwytu. Pokuszę się jednak o kilka zdań refleksji, ponieważ jak pewnie większość Was doskonale wie, książek Katarzyny Zyskowskiej nie czyta się, tak po prostu. Je przeżywa się całą swoją obecnością. Historie, które autorka opisuje, są obecne w każdym uderzeniu serca czytelnika, w każdym oddechu, przedostają się do krwiobiegu. I choć Kasia jest specjalistką od zadań specjalnych, czyli zbeletryzowanych biografii, które niejednego odstraszają, to jej siłą jest uczłowieczanie, wskrzeszanie postaci wręcz świętych dla polskiej kultury, którym stawiamy pomniki, które obrosły już legendą. Ona sprawia, że stają się jednymi z nas, ludźmi z krwi i kości, pozbawionymi tej uświęconej otoczki, czci ludu. Sprowadza je na ziemię, i oczywiście nie pozbawiając niewątpliwych zasług, pozwala im przemówić, popełniać błędy, stać się niedoskonałymi.

Podobnie ma się sprawa z bohaterką najnowszej „Alchemii”, polskiej noblistki, uczonej w dziedzinach fizyki i chemii, Marii Skłodowskiej – Curie. Autorka nie tylko nie pozbawiła jej geniuszu, podkreślając wręcz jej zasługi, gigantyczne osiągnięcia, ukazała jej waleczność  w dążeniu do celu, co w świecie zdominowanym przez mężczyzn było praktycznie awykonalne. Jednak przede wszystkim ukazała ją jako CZŁOWIEKA. Przedstawiła Marię nie tylko jako naukowca, ale także kobietę namiętną, troskliwą, podejmującą nietrafione decyzje, a nawet naiwną. Jako Marię zakochaną. Opowiedziała historię dwóch największych miłości jej życia: potajemnego związku z Kazimierzem, synem zamożnego małżeństwa, u którego pełniła funkcję guwernantki ich najstarszej córki oraz romansu z Paulem Langevin, francuskim fizykiem, za który to została we Francji uznana za kobietę upadłą, pozbawioną skrupułów (Paul był żonaty), co odbiło się w znacznym stopniu na jej życiu prywatnym i naukowym. Warto przy okazji podkreślić, iż nagonka medialna, którą rozpętała francuska prasa, dotyczyła głównie Marii, wdowy, kobiety wolnej. To ona poczuła najdotkliwsze konsekwencje, nie zaś mężczyzna, który zdradzał żonę. Ot, ciekawy przypadek hipokryzji i znaczenia kobiety na początku XX wieku. Czy teraz jest inaczej?

Podsumowując jednak „Alchemię”. To absolutnie znakomita proza, przepiękna stylowo, przepełniona emocjami, uczłowieczająca kobietę – legendę, co było niezwykle trudnym zadaniem. Katarzyna Zyskowska zafascynowała mnie postacią Marii, jej niebywałą inteligencją, pracowitością i… kobiecością, tą pasją i namiętnością, które w niej drzemały, a o które bym ją, tę naszą dumę narodową, nigdy nie podejrzewała.

Wspaniała powieść nie tyle o kobiecie, a o niesamowitym człowieku, który wyprzedzał swoją epokę na każdej możliwej płaszczyźnie.

Jestem absolutnie zachwycona.

 

***

 

„Alchemię” w promocyjnej cenie, kupicie TUTAJ.

 

 

 

 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Znak.

Udostępnij:
To moje miejsce w sieci, mój wirtualny dom przepełniony wszystkim, co kocham. Mam nadzieję, że poczujesz się tu jak u siebie, znajdziesz masę inspiracji, odnajdziesz spokój i niepowtarzalny klimat. I zostaniesz ze mną na dłużej.Rozgość się :)Ściskam, M.

Zacznij pisać i kliknij Enter, aby wyszukać

Shopping Cart