25. „Zabita na śmierć. Aurora Teagarden” – Charlaine Harris
Witajcie Kochani!
Pędzę do Was z kolejną recenzją. Dziś urokliwy kryminał retro autorstwa Charlaine Harris – „Zabita na śmierć”. Nie jest to moje pierwsze spotkanie z autorką i jej serią kryminałów z Aurorą Teagarden, uroczą, błyskotliwą, a jednocześnie roztrzepaną bibliotekarką, fanką krwawych morderstw. Zerknijcie na moją recenzję sprzed dwóch lat, kiedy recenzowałam pierwszą części serii i totalnie przepadłam, KLIK.
Kiedy wydawnictwo Replika zwróciło się do mnie z pytaniem, czy chciałabym zrecenzować „Zabitą na śmierć”, odpisałam w sekundzie „TAK!”. Kocham te książki, są wprost genialną rozrywką! Jeśli jeszcze nie mieliście do czynienia z Roe i jej perypetiami, koniecznie przeczytajcie ten post! 
Wracamy ponownie do klimatycznego miasteczka Lawrenceton w stanie Georgia, na przedmieścia Atlanty. Jako że jest to już ósmy tom przygód uroczej Roe, mamy również do czynienia z dojrzałą, trzydziestosześcioletnią już kobietą i… wdową. O tak, los Aurory nie oszczędza. Nasza bohaterka ma niesamowity talent do pakowania się w kłopoty. I tym razem po prostu nie mogło być inaczej.
W Lawrenceton nie dzieje się zbyt wiele (jeśli nie liczyć atrakcji w postaci częstych morderstw, które odkrywa Roe), dlatego każda kobieta marzy o tym, by móc wstąpić do prestiżowego zgromadzenia Klubu Książki Uppity Women. Kiedy nareszcie bratowa Roe, Poppy, trafia na pierwsze miejsce listy oczekujących, nasza bohaterka znajduje ją brutalnie zamordowaną w jej domu… I to akurat w dniu, w którym miała wstąpić w szeregi Klubu! Smaczku, jeśli mogę to tak nazwać, dodają całej sytuacji krążące po mieście plotki dotyczące wzajemnej niewierności Poppy i jej męża. Zbulwersowana Aurora postanawia sprawdzić, na ile te pogłoski są prawdziwe, początkowo chcąc oczyścić dobre imię bratowej, jednak szybko dowiaduje się, jak zagmatwane było życie miłosne jej brata i Poppy. Delikatnie mówiąc było… dość niekonwencjonalne. Liczba kochanków wzrasta, a co za tym idzie również lista podejrzanych, bo czyż nie jest oczywiste morderstwo z zazdrości? Moi drodzy, porzućcie płonne nadzieje! Nie ma tak łatwo 
Jednak, co jest w przypadku naszej Roe oczywiste, dzięki swojemu niewiarygodnemu instynktowi detektywistycznemu, udaje jej się tę mrożącą krew w żyłach historię, rozwikłać
Zdradzę Wam jeszcze tylko, że życie prywatne Aurory, również stanie na głowie. Z przytupem!
Kryminałów Charlaine Harris nie możemy traktować zbyt poważnie, bo pozbawimy się naprawdę dobrej zabawy. Delikatne przymrużenie oka jest jak najbardziej wskazane
Muszę przyznać, że mam do nich ogromną słabość, mimo że nie jest to literatura z najwyższej półki. Świetnie się przy czytaniu tej serii bawię, relaksuję. Główną bohaterkę pokochałam dwa lata temu i od tego czasu absolutnie nic się nie zmieniło. Nadal pierwsza pakuje się w kłopoty, nadal pracuje w bibliotece, choć miała krótki romans ze sprzedażą nieruchomości (co, jak łatwo zgadnąć, skończyło się odnalezieniem trupa w jednej z posiadłości). Naprawdę ogromną sympatią darzę serię o Aurorze Teagarden i gorąco Wam ją polecam, jako że zaczyna się okres wakacyjny, a taka lektura jest wprost idealna na plażę, do pobujania się z nią w hamaku, poleżenia na kocu na świeżo skoszonej trawie 
Blog LADYMARGOT.PL po raz piąty z rzędu znalazł się w corocznym rankingu 100 NAJPOPULARNIEJSZYCH POLSKICH BLOGÓW, publikowanym przez SEE BLOGGERS

Udostępnij:
Odpowiedzi