#134. NAJLEPSZE Z NAJLEPSZYCH – ROK 2018

 

 

 

Nie wiem, jak Wy, ale ja lubię podsumowania 🙂 Zawsze z ogromną ciekawością robię sobie noworoczne listy z pozycjami, które wyjątkowo wyryły się w mojej pamięci. Do tej pory nie dzieliłam się z Wami innymi niż te książkowe, ale w tym roku postanowiłam to zmienić, ponieważ nie tylko książkoholicy są moimi Obserwatorami, o czym w minionym roku przekonałam się dosadnie. Wychodząc Wam na przeciw, prezentuję moje NAJLEPSZE Z NAJLEPSZYCH, wierząc, że być może przekonam kogoś z Was do którejś z pozycji – wszystkie przetestowałam na sobie i ręczę za nie głową!

 

Udanej lektury i wszystkiego NAJCUDOWNIEJSZEGO, moi Najdrożsi!

 

 

 

 

NAJLEPSZE Z NAJLEPSZYCH – ROK 2018

 

NAJLEPSZA KSIĄŻKA: „ŚLEPNĄC OD ŚWIATEŁ” – Jakub Żulczyk

 

źródło: swiatksiazki.pl

 

Muszę przyznać, że miałam z tą powieścią pewien problem, zważając na fakt, iż jej premiera przypadła na rok 2017. Ja jednak przeczytałam ją dopiero w roku ubiegłym i zdecydowałam, że nie będę kierowała się datą premiery, a czasem, w którym powieść czytałam.

To pozycja, z którą zapoznałam się dopiero w grudniu, tak więc przyszło mi czekać praktycznie cały rok na książkę, po której będę zbierała zęby z podłogi. Nie mogłam się oderwać, Żulczyk wciągnął mnie w warszawski, zepsuty, mroczny świat i zafascynował swoją twórczością do tego stopnia, że na półce czekają już kolejne pozycje tego znakomitego twórcy, który jak się dowiedziałam, jest moim rówieśnikiem (wstyd marzyć o napisaniu własnej książki, kiedy mój rocznik tworzy takie dzieła…).

Po prostu musicie tę powieść przeczytać.

 

***

 

NAJLEPSZA PŁYTA : „ULOTNE” – Anna Maria Jopek & Branford Marsalis

 

źródło: empik.com

 

Przepięknie wydana, niesamowicie nastrojowa i klimatyczna płyta. W trakcie pierwszego odsłuchu płakałam jak bóbr. Najnowszy krążek Anny Marii Jopek poruszył we mnie najczulszą strunę. To szeroka interpretacja słowiańskich, folkowych motywów muzycznych. Znajdziemy tu nie tylko znane utwory w delikatnych, klimatycznych aranżacjach, ale także autorskie utwory artystki, inspirowane słowiańskimi motywami. Cudo świata… Polecam na spokojne wieczory.

 

***

 

NAJLEPSZY FILM: „BOHEMIAN RAPSODY” – reż. Bryan Singer

 

źródło: filmweb.pl

 

W 2018 roku, raz za razem zawodziłam się na kinowych przebojach. Niewiele było obrazów, które zrobiły na mnie wrażenie i podobnie jak w przypadku najlepszej pozycji książkowej, musiałam czekać niemal rok na film, który wciśnie mnie w fotel. Skutecznie udało się to obrazowi poświęconemu grupie Queen, mającym szczególne miejsce w historii muzyki oraz o jego frontmanie (za którego ogromnie nie chciał uchodzić), Freddiem Mercury. Rami Malek, aktor nieznany do tej pory szerokiej publiczności, genialnie wcielił się w postać artysty. Pozostawił mnie z otwartą buzią jeszcze długo po zakończeniu seansu. Sam film, według mnie, to najlepsza pozycja wyświetlana w kinach w 2018 roku. Moja ocena? 10/10. Z niecierpliwością czekam na tegoroczne rozdanie Oscarów – coś czuję, że Rami będzie miał w nim swój udział 🙂

 

***

 

NAJLEPSZY SERIAL: „NARCOS” (Netflix)

 

źródło: exxist.pl

 

Przyznam, że w pierwszej chwili wybrałam serial „Ślepnąć od świateł”, za chwilę znowu „Most nad Sundem”. Jednak po czasie przypomniałam sobie o obrazie, który śledziłam z wyjątkową pasją.

I znowu, mimo że realizacja serialu została zakończona w 2017 roku, obejrzałam go w roku ubiegłym i chociaż nie miałam łatwego wyboru, ponieważ rok 2018 zdecydowanie należał do seriali, także znakomitych seriali polskich (dumna!), stwierdziłam, że to właśnie „Narcos” dostarczył mi największych emocji. Na każdy kolejny odcinek czekałam z wypiekami na twarzy, zaopatrzona w kubeł popcornu (bądź chipsów, ale udajmy, że do tego akurat się nie przyznałam 😀 ).

Historia kolumbijskiego bosa narkotykowego, Pablo Escobara, zafascynowała mnie do tego stopnia, że… kibicowałam mu i trzymałam kciuki, by zdołał uniknąć czekającego go losu. Co ze mną jest nie tak?! A może to po prostu znakomita kreacja Wagnera Moura sprawiła, że Pablo stał się dla mnie człowiekiem z krwi i kości, a nie tylko postacią z książek, nie do końca realną.

 

***

 

NAJLEPSZY KOSMETYK PIELĘGNACYJNY – BALSAM OCHRONNY DO UST
„ERAZABAN PROTECT” SPF 50

 

 

Było coś dla ducha, teraz coś dla ciała.
Znacie mnie i wiecie, jaką ogromną fetyszystką balsamów do ust jestem. Nie wydaje mi się, żeby na rynku istniał jeszcze taki, którego już bym nie przetestowała. Od sztyftów, masełek, pomadek uginają się półki. Znajdziemy całą gamę zapachów, smaków, BIO, EKO i nie wiadomo czego jeszcze, a jednak zakup balsamu do ust z filtrem ochronnym SPF 50, graniczy z cudem. Swego czasu poszukiwałam z moją mamą balsamu do ust właśnie o takim faktorze. Mama wyjeżdżała do miejsca, w którym konieczna jest mocna ochrona delikatnej skóry na ustach. Wyobraźcie sobie, że po maratonie po drogeriach i aptekach, jedynym, co znalazłyśmy był… sztyft na znamiona ze wspomnianym filtrem. I nim musiałyśmy się zadowolić.  Aż tu nagle, już przy końcówce roku przetestowałam balsam ochronny do ust, Erazaban Protect SPF 50 i… o, matko! Co to było za odkrycie! Tutaj możecie więcej poczytać na jego temat, co ogromnie Wam polecam, bo dobrze wiedzieć, z czym ma się do czynienia. No, ale rozgadałam się, wybaczcie. Już przechodzę do sedna 🙂

 

 

Tak w skrócie, żeby przekazać kluczowe informacje, które będą Was interesować: #erazabanprotect to ochronny balsam do ust, testowany dermatologicznie, JEDYNY na rynku (potwierdzona informacja) balsam z tak wysokim filtrem UV. Cudownie nawilża, odżywia, zabezpiecza przed wiatrem, niskimi temperaturami, słońcem, a także, co sprawiło, że „kupił” mnie całkowicie – chroni przed powstawaniem i nawrotem opryszczki. Jest bezzapachowy (zapach niektórych szminek i balsamów drażni mnie, więc to ogromny jego plus), ma postać żelu i jest niesamowicie wydajny – jedna kropelka żelu pokrywa całe usta. Kupicie go w aptekach – ta informacja wyjątkowo Was interesowała 🙂

Wiem też, że istotny jest dla Was skład kosmetyku – proszę bardzo:

– ochrona słoneczna przed UV-B i UV-A – SPF50,
– masło shea,
– witamina E,
– olej z rokitnika,
– skwalany roślinne,
– koncentrat lipidowy z ceramidami oraz fitosfingozyną.

Cud, miód i orzeszki 🙂 Przeogromnie polecam to moje małe, ubiegłoroczne odkrycie.

 

***

 

NAJLEPSZY KOSMETYK DO MAKIJAŻU – DIOR LIP GLOW

 

źródło: sephora.pl

 

Uniwersalny, podkreślający kolor ust, balsam występujący w trzech wykończeniach:

  1. Pełne blasku, klasyczne odcienie Glow,
  2. Odcienie o wykończeniu matowym (Matt Glow),
  3. Odcienie o wykończeniu holograficznym (Holo Glow).

W porządku. Nie jest to kosmetyk, na który możemy sobie pozwolić bez mrugnięcia okiem (jego koszt to 165 zł, w promocji około 100 zł). Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to ekstrawagancja i zachcianka, jeśli jednak w ten sposób ma się kończyć każdy mój spontaniczny zakup, to ja bardzo proszę o więcej. Ten kosmetyk spełnił wszelkie moje oczekiwania. Szukałam pomadki, która nada ustom delikatny, aczkolwiek niebanalny odcień, blask, odświeży je, nie wysuszy, a nawet je nawilży. Otrzymałam to wszystko, a nawet więcej! Nie wspomnę już o tym, że opakowanie pomadki przypomina biżuterię i już samo wrzucenie jej do torebki, sprawia, że czuję się lepiej 😀 Przyznam, że bardzo długo zastanawiałam się nad kolorem balsamu. Wybór mamy tak duży, najróżniejsze wykończenia, że zdecydowanie, który z nich będzie dla nas idealny, jest nie lada wyzwaniem. Mam bardzo jasną cerę i dobrze mi w odcieniach chłodnych, pomocna także okazała się rada specjalistki w Sephorze. Zdecydowałam się finalnie na odcień 009 o wykończeniu ‚holo’ – HOLO PURPLE (odcień poniżej). To pomadka w kolorze liliowym z drobinkami, które w zależności od światła, połyskują na inny kolor, od różu przez fiolet.

 

źródło: sephora.pl

 

Czy kupiłabym ją po raz drugi? Oczywiście! Tym razem przetestowałabym jednak inny odcień, nie można pozostać wobec nich obojętną 😀

 

***

 

NAJLEPSZY ZAKUP ODZIEŻOWY: sukienka maxi TOVA

 

źródło: tova.pl

 

Długo zastanawiałam się, czy tak mieszać gatunki zakupów, od płyt, przez kosmetyki, na odzieży kończąc, ale ubiegły rok był dla mnie przełomowy pod względem szukania własnego stylu i postanowiłam umieścić i taki wpis. Po, uwaga…, 20. latach wróciłam do noszenia sukienek i zakochałam się w nich na zabój. Niech wyznacznikiem tej miłości będzie fakt, że wczoraj właśnie kupiłam kolejną. Tak, w środku zimy, kiedy za oknem śnieg i temperatura -2 C. Do wspomnianego zakupu przymierzałam się 4 miesiące i kiedy zobaczyłam, że sukienka jest w prawie 50 procentowej promocji… Sami rozumiecie, takich okazji się nie przepuszcza 😀

Ale wracając do tematu. Najbardziej udanym ubraniowym zakupem ubiegłego roku była sukienka maxi w kwiaty, w kolorze chabrowym marki TOVA. Niesamowicie wygodna, wiskozowa, w której czuję się jak księżniczka 🙂 To od niej zaczął się mój sukienkowy szał. Zatęskniłam za wiosną…

 

***

 

I to na tyle, Kochani. Mogłabym jeszcze pisać i pisać, pokazywać moje zeszłoroczne wybory, ale obawiam się, że przedstawienie ulubionych skarpetek, czy choćby warzyw na patelnię, mogłyby zostać uznane przez niektórych za „lekką” ekstrawagancję 😀 Myślę, że wymieniłam najważniejsze kategorie i zakupy, bądź seanse filmowe, które ubarwiły moje życie, były w pewnym sensie przełomowe. Nawet nie wiecie, jak bardzo czekam na wydanie DVD „Bohemian Rapsody” czy kolejną powieść Jakuba Żulczyka. Takie małe oczekiwania dostarczają mi wielkiej radości. To właśnie z tych maleńkich porywów serca składa się każdy dzień, miesiąc, rok.

Życzę Wam całego mnóstwa małych przyjemności, w które obfitować będzie 2019 rok 🙂

 

 

Udostępnij:
To moje miejsce w sieci, mój wirtualny dom przepełniony wszystkim, co kocham. Mam nadzieję, że poczujesz się tu jak u siebie, znajdziesz masę inspiracji, odnajdziesz spokój i niepowtarzalny klimat. I zostaniesz ze mną na dłużej. Rozgość się :) Ściskam, M.

Zacznij pisać i kliknij Enter, aby wyszukać

Shopping Cart