Processed with VSCO with s3 preset

 

Ocena: 8/10
Autor: Iza Wojnowska
Wydawnictwo: Insignis
Oprawa: twarda
Stron: 224
PREMIERA: 8.11.2017 r.

 

Kto jest w stanie zliczyć pozycje o zjawisku, jakim jest duńskie ‚hygge’, które ukazały się na rynku polskim? Będzie ciężko, prawda? Muszę Wam się jednak do czegoś przyznać: jestem absolutnie zakochana w tej filozofii i nabyłam prawdopodobnie wszystkie możliwe książki, które na ten temat znalazłam w księgarniach. Z tego też powodu musiałam mieć w swojej kolekcji także „Hygge po polsku”  zawsze czułam, że do hyggowania jest nam bliżej, niż mogłoby się wydawać. A, my, książkoholicy, hyggujemy wręcz bez przerwy!

Ale po kolei. Przybliżmy sobie najpierw znaczenie popularnego słówka ‚hygge’. W języku polskim nie odnajdziemy jego dosłownego odpowiednika, jednak najbliższe prawdy jest poczucie odnalezienia bezpieczeństwa, np. nasze ciepłe mieszkanko, podczas jesiennej ulewy czy śnieżnej zamieci; gorące kakao w schronisku po powrocie z górskiej wędrówki; znany z dzieciństwa zapach unoszący się w babcinej kuchni. Przykłady można mnożyć, myślę jednak, że dokładnie poczuliście, co mam na myśli. I to właśnie ten moment, ten stan pełni szczęścia, kiedy na sercu robi nam się ciepło – oto, moi Drodzy, kłania Wam się ‚hygge’ 🙂

Miałam przyjemność przeczytać tę książkę kilka dni przed jej premierą i chyba już dawno nie cieszyłam się tak z otrzymania egzemplarza recenzenckiego od wydawnictwa. Z miejsca zachwyciła mnie okładka, którą mogliście już zobaczyć na moich zdjęciach. Twarda oprawa ze złotymi, błyszczącymi cekinami, to jednak tylko zapowiedź równie cudownego wnętrza.

Na naszą rodzimą pozycję o ‚hygge’ składa się kilkanaście opowieści o odnalezieniu przez głównych bohaterów szczęścia w codziennych, drobnych czynnościach; o wspomnieniach z dzieciństwa, w których główną rolę odgrywają smaki pierogów czy naleśników z ugniatanymi truskawkami, zapach lasu, dotyk dłoni ukochanej babci; o kontakcie z naturą; o naturalnym u dzieci zachwycie nad chmurami, które, jeśli dobrze się przyjrzymy, przypominają…, np. ryczącego lwa. Czytając opowieści snute na łamach kartek tej prześlicznej książki, czułam kojące wręcz uczucie ciepła, z twarzy praktycznie od początku lektury, do jej zakończenia, nie schodził mi uśmiech. To wszystko, o czym napisała autorka, jest mi tak bliskie!

Lekturę skończyłam dosłownie przed momentem i od razu pobiegłam zrobić sobie herbatę z „ubitą” cytryną z dużą ilością miodu – taką herbatę zawsze robi mi ukochana babcia i taką herbatę kojarzę z dzieciństwem. Zwykle chcę mieć jej przygotowanie szybko z głowy, więc zalewam torebkę wrzątkiem, teraz jednak chciałam mocno odczuć stan ‚hygge’. Piszę więc tę recenzję pijana słodkim smakiem babcinej herbaty!

 


 

DLA KOGO

To bez wątpienia pozycja dla mnie, tak więc, jeśli jesteście podobnie jak ja, sentymentalnymi, rodzinnymi, wrażliwymi marzycielami, tę książkę będzie Wam się czytało naprawdę cudownie. Polskie ‚hygge’ (bo dzięki tej książce uświadomiłam sobie, że, ludzie, ono naprawdę istnieje!), jest mi dużo bliższe niż duńskie. W nurt ‚hygge’ wpisuje się także mentalność społeczeństwa, jego historia i czytając opowieści o Duńczykach, zawsze czułam, że coś nie do końca mi w nich pasuje. Nasz polski odpowiednik duńskiego ‚hygge’ jest zdecydowanie wygodniejszy 🙂

 

PODSUMOWANIE

„Hygge po polsku” przeczytałam w tempie błyskawicznym. Troszkę żałuję, ponieważ mogłam rozsmakować się w opowieściach i dawkować je sobie, np. przed snem, bądź w celu miłego rozpoczęcia dnia, jednak wiecie jak to jest, kiedy książka nas pochłonie. Weź tu, człowieku, nad sobą zapanuj. Tak więc nie spodziewajcie się lektury na długie jesienne wieczory, raczej na jeden dłuższy wieczór, jednak gwarantuję, że będzie on WYJĄTKOWO miły i kojący.

Szczerze polecam Wam tę pozycję, a ponieważ można już powoli zacząć rozglądać się za mikołajkowymi prezentami, weźcie tę książkę pod uwagę przy wyborze prezentu dla książkoholika 🙂

 

Wasza Margot

 

PS. A co sprawia, że Wy czujecie ‚hygge’? 🙂 Moja herbata zdecydowanie spełniła swoje zadanie!

 

 

 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Insignis.

  • U mnie takim momentem jest popołudniowa kawa, szczególnie po ciężkim dniu. Jakoś mimowolnie wywołuje we mnie uśmiech 🙂 Wygląda na to, że w publikacji o której piszesz jest dosyć nostalgicznie i nastrojowo – lubię takie klimaty 🙂

    0

    • Ooo, dokładnie tak, jest bardzo nastrojowa 🙂 Masz z kawą podobnie jak ja z herbatą 🙂

      0

      • Też musi być w odpowiednim kubku? 🙂 Bo ja mam ostatnio taki, w którym kawa jakoś smakuje mi najlepiej 🙂

        0

  • Nie czytałam żadnej książki o hygge, przynajmniej do tej pory, bo tą chyba będę musiała przeczytać. Napisałaś to w taki sposób, że aż sama chciałabym to wszystko poczuć w trakcie lektury. W dodatku ta okładka jest tak cudowna, że pięknie by się prezentowała na moim regale. 😀 a moim hygge jest zdecydowanie ciepły koc, herbata z miodem i cytryną i kot obok. 🙂

    0

    • Tak, tak! To też moje hygge! Zamieniłam tylko kota na psa 😀 A książka jest cudna, tak dobrze mi się ją czytało i o niej pisało. Taka nastrojowa 🙂

      0

  • Nie pozostaje nic innego jak zaszyć się z tą książką pod kocem z gorącą kawą na stoliku i kotem w nogach:)

    0

  • Jestem w stanie kupić ją dla samej okładki 😀

    0

  • Kolejna książka dla mnie! Na razie w kolejce czeka na mnie jeszcze jedno duńskie hygge, ale masz rację, w tym duńskim nie do końca wszystko będzie nam odpowiadać 😉

    0

  • Ja zapoznałam się odrobinę z nurtem tej filozofii, ale żadnej książki jeszcze w tym temacie nie czytałam czego bardzo żałuję 🙂 Ja staram się odnajdować hygge w swoim codziennym życiu i mam nadzieję, że niebawem wejdzie mi to w nawyk 🙂
    Tę książkę przeczytałabym z wielką chęcią bo wierzę, że nasz pesymistyczny naród wcale nie widzi wszystkiego w tak ciemnych barwach jak się wydaje :))

    0