Processed with VSCO with a5 preset

#60. „GDYBYM JEJ UWIERZYŁ” – Klaudia Kloc – Muniak

 

Ocena: 8/10
Autor: Klaudia Kloc – Muniak
Wydawnictwo: Novae Res
Oprawa: miękka
Stron: 296

 

Na pewno pamiętacie, ponieważ piszę o tym w kółko, że bardzo lubię recenzować powieści polskich debiutantów. Zdaję sobie sprawę z tego, jak ciężko jest im zaistnieć na rodzimym rynku wydawniczym, jak wiele kłód pod nogi jest im kładzionych już na starcie, dlatego zawsze, kiedy mam taką okazję, staram się im w jakiś sposób pomóc, choćby właśnie poprzez promowanie pozycji recenzenckiej, jeśli czuję, że naprawdę jest tego warta. A uwierzcie mi, wiele prawdziwych perełek przechodzi nam koło nosa i zapewne nigdy o nich nie usłyszymy.

Tym razem w moje ręce wpadła pozycja, którą pochłonęłam dosłownie w ciągu doby. Gdyby nie to, że miałam inne zajęcia (i spacery – wiecie, o co chodzi), połknęłabym ją na jeden raz. Po raz kolejny młoda debiutantka sprawiła, że pospadały mi buty z nóg.

Klaudia Kloc – Muniak, jak się okazało po tym, kiedy otrzymałam od niej egzemplarz „Gdybym jej uwierzył”, to w moja sąsiadka, z czego jestem niesamowicie dumna! Pochodzimy z praktycznie tej samej miejscowości. Świat jest taki malutki! Niestety, nie mogę się już pochwalić podobnymi do Klaudii osiągnięciami, jest ona bowiem… biotechnologiem. Pracuje w innowacyjnej firmie technologicznej Tecrea na stanowisku research scientist (aż musiałam sprawdzić, jak to się pisze :D) . Przyznajcie sami – robi wrażenie, prawda?

Wiedząc już, czym Autorka zajmuje się na co dzień, liczyłam na to, że thriller medyczny w jej wykonaniu to będzie nie lada gratka. Czy moje oczekiwania zostały zaspokojone? O tym przeczytacie poniżej.

 

POSTACI

Julia Przybysz – młoda biotechnolog, która porzuca dotychczasowe wygodne życie, na rzecz pracy w innowacyjnej firmie biotechnologicznej.

Kamil Kosowski – były chłopak Julii, który nieoczekiwanie zostaje wmieszany w sprawę tajemniczego zaginięcia dziewczyny.

Patrycja Kosowska – przyjaciółka Julii, a zarazem siostra Kamila. Pomaga w poszukiwaniach.

Rafał Szymczak – narzeczony Patrycji, policjant.

 

FABUŁA

Po króciutkim zarysowaniu postaci, w którym nie chciałam za wiele zdradzić z treści książki, czas na zapoznanie Was z jej tematyką. Postaram się jak najogólniej, żeby nie zepsuć zabawy 🙂

Julia, młoda naukowiec, porzuca swoje dotychczasowe życie, by skorzystać z intratnej propozycji pracy: ma zostać samodzielnym asystentem badawczym w innowacyjnej firmie biotechnologicznej, BioSteam. Ambicja i chęć ciągłego rozwoju nie pozwalają dziewczynie przejść obojętnie obok takiej szansy. Daje z siebie wszystko, wierząc w misję projektu, czyli stworzenie w dalekiej przyszłości żywych organów, których zadaniem będzie ratowanie ludzkiego życia (wyobrażacie sobie przełom, jaki nastąpiłby w dziedzinie transplantologii?!). Zanim jednak do tego dojdzie, zanim możliwe będzie stworzenie żywego ludzkiego organu, konieczne jest wytworzenie takiego organu dla tych najmniejszych organizmów (szczury, myszy), na których testuje się, czy narząd taki przyjmie się, bądź zostanie odrzucony, a jeśli to drugie, to jaki był tego powód? I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie szokujące odkrycie, którego dokonuje Julia, a oddać jej trzeba, że dociekliwa jest niezwykle, jak na naukowca przystało. Gdy dziewczyna nagle znika w tajemniczych okolicznościach, do jej poszukiwań włączają się przyjaciele i były chłopak, który w dalszym ciągu coś do niej czuje.

Co takiego odkryła Julka i dlaczego jej życie zawisło na włosku? Tego, Kochani, musicie dowiedzieć się sami 🙂

 

DLA KOGO

Jeśli kochacie zagadki, nieoczekiwane zwroty akcji, mocne zakończenia, a także medyczną tematykę (uwaga, jest tu jej naprawdę sporo), to pozycja dla Was. W książce roi się wręcz od masy naukowych informacji. Niesamowita wiedza biotechnologiczna Autorki, ujawnia się niemalże na każdej stronie. Nie bójcie się jednak, że zdominowała ona książkę i zamiast thrillera, bierzecie do ręki podręcznik. Nic z tych rzeczy. To świetny thriller medyczny, który połkniecie. Bez obaw, nie będzie w związku z tym potrzebna żadna operacja 😀

 

 

PODSUMOWANIE

W ramach współpracy recenzenckiej otrzymałam od Klaudii Kloc – Muniak zgrabną, ładnie wydaną powieść, zapowiadaną jako thriller medyczny. Kiedy dowiedziałam się, że Autorka pochodzi z moich stron, modliłam się , medytowałam i wznosiłam pieśni pochwalne na cześć mojego rodzimego Podkarpacia, żeby ta książka okazała się faktycznie dobra. Tak bardzo nie chciałam musieć doszukiwać się w niej na siłę czegoś pozytywnego, by jej, przepraszam, nie zgnoić. Jakaż była moja radość, kiedy wczoraj książkę zamknęłam! Mogłam odetchnąć. To naprawdę, NAPRAWDĘ dobry debiut, jakich niewiele na rynku wydawniczym. Kawał rzetelnie i przystępnie podanej nam naukowej wiedzy, świetna główna bohaterka, a także pędząca akcja i… zakończenie wbijające w fotel – to największe zalety tej powieści. Jednak uprzedzam, z powodu zakończenia może trafić Was szlag 😀 Dzięki temu, że Klaudia zdradziła mi ciąg dalszy historii (tak, moi Drodzy, pojawi się kontynuacja!), nie musiałam skakać z mostu w celu pozbawienia się życia przez to, jak skończyła się książka 😀 Ale cicho sza. Nic więcej nie napiszę. Po prostu musicie tę pozycję przeczytać 🙂

 

Wasza Margot

 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Autorce.

  • Potrafisz zaciekawić i zainteresować! Thrillery medyczne to gatunek, po który bardzo chcę sięgnąć, a ciągle coś stoi mi na drodze. Polskich autorów uwielbiam, więc myślę, że to będzie idealna okazja, żeby połączyć jedno z drugim 🙂
    Szkoda, że tak dobre powieści nie mają odpowiednio dobrej promocji.
    Pozdrawiam ciepło :*

    0