Processed with VSCO with a5 preset

#63. „PROSTE RZECZY O RODZICIELSTWIE” – Luis Timm

 

Ocena: 7/10
Autor: Luis Timm
Wydawnictwo: Nuta
Oprawa: twarda
Stron: 250

 

Uwaga, moi Kochani, nowość! Po raz pierwszy publikuję na blogu recenzję dotyczącą poradnika dla… rodziców! Uwierzcie mi, nigdy w życiu nie przypuszczałabym, że tego typu pozycja trafi w moje ręce, a tu, proszę, nie dość, że trafiła, to jeszcze mnie wciągnęła. Nie mam dzieci, nie wiem jak sytuacja będzie wyglądała w przyszłości, ale wiem, że obserwuje mnie bardzo dużo kobiet i nawet 12% mężczyzn, a wśród tych cudownych osób znajdują się rodzice, bądź przyszli rodzice. I to właśnie specjalnie dla Was, moi Drodzy, przyszykowałam tę recenzję. Mam nadzieję, że wraz z Autorem, a właściwie dzięki niemu, odrobinkę pomogę Wam w tym wyjątkowym okresie życia 🙂

Luis Timm, autor poradnika „Proste rzeczy o rodzicielstwie”, o którym dziś opowiem, to młody, pozytywny tata, który pod pseudonimem postanowił podzielić się z nami swoimi doświadczeniami i przemyśleniami na temat rodzicielstwa z punktu widzenia mężczyzny (przyznajcie, że to ogromnie ciekawe). Wielki przeciwnik wszelkich używek (od razu go polubiłam), uzależniony jedynie od pozytywnych emocji. Do niedawna działał w handlu i marketingu. Mam nadzieję, że zajmie się wyłącznie pisaniem książek, ponieważ świetnie mu to wychodzi.

Poradnik od pierwszego wejrzenia zrobił na mnie wrażenie, a to z powodu tego, w jakim stanie i opakowaniu został mi dostarczony. Spójrzcie sami 🙂 Mam obsesję na punkcie tak pakowanych przesyłek.

 

 

Jednak, jak wiadomo, książka to nie tylko piękna oprawa, ale i część merytoryczna, która jest zdecydowanie najważniejszym elementem i to właśnie ją wezmę zaraz na warsztat.

 

KSIĄŻKA

Przyjęło się, że wychowanie dziecka to priorytetowe zadanie każdej kobiety (o ile już zdecyduje się na jego posiadanie). Mężczyzny sprawą było zapewnienie rodzinie stabilizacji finansowej, kobiety zaś wychowanie potomstwa. Ta myśl rodem ze średniowiecza, towarzyszyła nam przez długie lata, dziesięciolecia, tysiąclecia. Na szczęście obecnie filozofia naszych babć, powoli przechodzi do lamusa. Mężczyźni nie tylko powinni, ale także chcą uczestniczyć w życiu dziecka, brać czynny udział w ich wychowywaniu. I tu naprzeciw wychodzi im książka Luisa Timma, właśnie do nich skierowana. Jak możemy przeczytać na okładce, to „książka dla facetów, którą powinna przeczytać każda kobieta”. Do tej pory to, czego dowiadywali się mężczyźni na temat macierzyństwa, pochodziło od ich partnerek. Teraz mogą szukać informacji na własną rękę, dodatkowo podanych w bardzo przystępny sposób. Mało tego! Książka pisana jest językiem skierowanym właśnie do nich. Czego chcieć więcej?

Moim zdaniem nie jest to typowy poradnik, ponieważ ten gatunek objawiał mi się do tej pory, jako swoista księga „nakazów i zakazów”. Nic z tych rzeczy. W tym przypadku celem książki jest uświadomienie rodzicom, co tak naprawdę jest ważne w kontaktach z dzieckiem. Niezwykle podobają mi się również historyjki z życia wzięte, które przytacza, co jakiś czas, Autor. Jest konkretnie, rzeczowo – tak, jak lubię najbardziej.

 

DLA KOGO

Myślę, że to sprawa oczywista 🙂 „Proste rzeczy o rodzicielstwie” polecam przede wszystkim rodzicom maluchów, bądź przyszłym rodzicom. Mężczyznom, bo to z myślą o nich pisany był ten nietypowy poradnik, ale także kobietom, ponieważ rodzicami jest się razem, a ta misja, jaką jest wychowanie dziecka, uda się Wam, jeśli będziecie iść w tym samym kierunku, nie zaś w przeciwnych.

 

 

PODSUMOWANIE

Ta pozycja bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Początkowo obawiałam się tego, że mogę nie podołać poradnikowi na temat rodzicielstwa, jeśli sama nie mam dzieci; że nie będę umiała się wczuć. Nie wszystkie kwestie poruszane w tej książce były dla mnie oczywiste, jednak zdecydowana większość obudziła moją ciekawość. Muszę przyznać, że o ile z „męskim” językiem nie miałam najmniejszych problemów, o tyle nie spodobały mi się coachingowe hasła rzucane według mnie, troszkę za często. Miałam w swoich rękach sporo poradników i to zawsze owe oklepane hasła, sprawiały, że odkładałam je na półkę i nigdy do nich nie wracałam. W tym przypadku, z powodu poruszanego tematu, aż tak mnie nie raziły, ale jednak. Jeśli czytacie dużo coachingowych pozycji, czytając „Proste rzeczy o rodzicielstwie” możecie czuć czasem dyskomfort. Jeśli jednak po tego typu pozycje nie sięgacie, bez obaw, nawet tych haseł nie zauważycie 🙂

Myślę, że jest to pozycja, która powinna się znaleźć w biblioteczce każdego rodzica małego Bąbla, a przede wszystkim przyszłego rodzica, który w napływie informacji z książek o rodzicielstwie, ze strony rodziny, znajomych, traci głowę. Ta książka pozwoli Wam ją uratować 😀

 

Wasza Margot

 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Autorowi (prosterzeczy.eu).

 

 

 

 

 

 

  • I coraz bardziej mnie intryguje ta książka. Tytuł zapisuje i chyba kupimu, może mojemu lubemu się pewne kwestie rozjaśnią.

    0

  • Jolanta Mazurkiewicz

    Super już ją chce mieć

    0

  • To musi być bardzo fajna pozycja 🙂

    0