13149935_1208326139207086_927512461_n
Witajcie Kochani!
Dziś mam dla Was coś, co lubię najbardziej – skandynawski kryminał autorstwa Helen Tursten„Porcelanowy konik”.
Wielokrotnie wspominałam, że przepadam za szwedzkimi kryminałami: mroczna, surowa aura, padający wiecznie marznący deszcz, zimny północny wiatr, krwiste zbrodnie. To jest coś, czego nigdy sobie nie odmówię! Zaczynałam od pozycji klasyka, Henninga Mankella i jego serii o komisarzu Kurcie Wallanderze. Kocham te książki i do tej pory są dla mnie kryminalnym majstersztykiem. Jednak jest bardzo dużo skandynawskich autorów tego gatunku, na których również powinniśmy zwrócić uwagę. Każdy wielbiciel tej literatura zna nazwisko Lackberg, Nesbo, Nessera, itp. Na naszym rynku zaczęły się jednak pojawiać książki zupełnie nieznanych nam do tej pory autorów. Jednym z nich jest właśnie Helene Tursten – szwedzka autorka bestsellerowych kryminałów i thrillerów. Sławę przyniosła jej właśnie seria o inspektor Irene Huss, bohaterki „Porcelanowego konika”, która obejmuje dziesięć tomów. Cykl ten zdobył tak dużą rzeszę czytelników, że doczekał się serialu na jego podstawie. Tursten na długo przed Camillą Lackberg została okrzyknięta mistrzynią szwedzkiego kryminału. Niestety, my mamy przyjemność poznać ją na szerszą skalę dopiero teraz.
Postaram się Wam nieco przybliżyć jej twórczość na podstawie poniższej pozycji 🙂
„Nikt nie widział, jak spadał w kompletnych ciemnościach. Był listopad. Richard von Knecht uderzył z hukiem o mokry chodnik na Molinsgatan w Goteborgu…”.
Kiedy przeczytałam ten cytat z okładki przeszedł mnie, dobrze znany wszystkim książkoholikom, dreszcz emocji. Wiedziałam, że to jest TO.
Kiedy niespodziewanie Richard von Knecht, znany milioner i biznesmen rzuca się z balkonu popełniając samobójstwo, do akcji wkracza policja. Inspektor kryminalna Irene Huss od początku jednak podejrzewa, że nic nie jest takie, na jakie wygląda, a samo samobójstwo musiało zostać upozorowane. Kiedy miejsce zaczynają mieć kolejne tajemnicze zgony, pojawiają się następne ofiary, do wszystkich dochodzi, że za śmiercią von Knechta musi stać coś więcej. Wychodzą na jaw rodzinne niesnaski, intrygi. Rozsypuje się obrazek rodziny idealnej. Tymczasem zaczyna się pościg za bezwzględnym mordercą.
Przyznam, że początkowo, mimo tego, że przed lekturą byłam pełna entuzjazmu, ciężko było mi się wgryźć w tę książkę. Nie wiem, co było tego przyczyną. Długo nie czytałam kryminałów. Nagle z lekkich i przyjemnych książek przeskoczyłam na klasyczny kryminał. Tutaj doszukuję się przyczyny początkowego niepowodzenia. Było ciężko. W każdym razie, po czasie, zmuszając się początkowo do czytania, naprawdę wciągnęłam się w fabułę. I już poszło z górki.
To kryminał typowo skandynawski, do których jesteśmy już przyzwyczajeni. Śledztwo trąci z lekka myszką, ale według mnie jest to jego zaletą, jeśli lubimy ten gatunek. Od połowy książki nic mnie już nie zaskoczyło. Domyślałam się, kto zabił, a sama autorka spokojnie przeprowadziła mnie do samego końca, pozwalając obserwować, jak krok po kroku przebiega śledztwo, równocześnie naprowadzając na trop. I w porządku, bo to kryminał w starym, dobrym stylu.
Naprawdę dobrze się bawiłam podczas lektury „Porcelanowego konika”. Chociaż to wszystko już przerabialiśmy, to przecież większość kryminałów opiera się na standardowym schemacie i kompletnie mi to nie przeszkadzało. Brakuje tutaj jedynie dokładniejszego opisu postaci i głębszej analizy, dlatego daję tej pozycji 7/10, co według mojej oceny jest miarą dobrej książki, ale do bardzo dobrej ciut jej jeszcze brakuje. Gdybym czytała ją pięć lat temu, byłabym zapewne zachwycona.
Swoim zwyczajem więcej z fabuły Wam nie zdradzę, musicie przeczytać sami 🙂
Jeśli lubicie szwedzkie kryminały, zapewniam, że ta pozycja również przypadnie Wam do gustu, tak jak i mnie.
A za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Replika.
Wasza Margot
Ocena: 7/10
Autor: Helen Tursten
Wydawnictwo: Replika
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 408
Rok wydania: 2016