13141137_1210123002360733_642518448_n
Witajcie Kochani!
W ten pochmurny, deszczowy dzień, w niezbyt radosnym nastroju pędzę do Was z nową recenzją. Tym razem jest to totalny bestseller autorstwa Jojo Moyes – „Zanim się pojawiłeś”.
Od razu przyznaję, że byłam bardzo sceptycznie do tej książki nastawiona. Po pierwsze: odnoszę wrażenie, że ostatnio wszystkie wielkie bestsellery są mocno promowane i równie mocno rozczarowują. Po drugie: nie czytam wyciskaczy łez. Nie działają na mnie i irytuje mnie ich rzewna tematyka. No cóż, taka już jestem 🙂

Jednak jaki byłby ze mnie książkoholik, gdybym nie przeczytała tak wielkiego wydawniczego hitu?!
Wiecie, że nie kupuję na razie żadnych książek, ale tak się składa, że są przy mnie osoby, które mi troszkę pomagają w tym czytelniczym głodzie i czasem sprezentują co trzeba :-))
Tak się stało i tym razem. A sama książka… Zresztą przeczytajcie 🙂

Zabierałam się do niej jak do jeża. Chociaż okładka kusiła, bo jest piękna. Nie miałam pojęcia, o czym jest, w ogóle się tą książką nie interesowałam. Wiedziałam, że istnieje, że wszyscy szaleją na jej punkcie i płaczą przy jej czytaniu i to mnie skutecznie od niej odrzucało. Mam przekorną naturę. Ale skoro już się na moim stosiku pojawiła, skoro była akurat majówka i miałam dużo wolnego czasu, to czemu nie? Zaczęłam czytać. Początek dokładnie taki, jakiego się spodziewałam. Lou, główna bohaterka z perypetiami w życiu zawodowym, zwolniona akurat z pracy, w nie do końca  udanym związku. Standard. Jednak coś się zaczęło zmieniać, kiedy mężczyzna, który staje na jej drodze okazuje się być… inwalidą.  W najgorszym możliwym stadium – porażenie czterokończynowe. Lou w ramach podjęcia nowej pracy, której za nic nie może odrzucić (zmuszona finansowo pomagać rodzinie) musi stać się jego opiekunką. O, to coś nowego – pomyśłalam. Potraktowałam to jak czytelniczą ciekawostkę i brnęłam dalej. Im dalej, tym bardziej się wkręcałam w fabułę, w losy głównych bohaterów, którzy okazali się być postaciami nietuzinkowymi, a sytuacja, w której się znaleźli nietypowa i dramatyczna. Myślę, że kluczem do zakochania się w tej książce jest wczucie się w emocje Lou i Willa. Przyznaję, że całym sercem byłam z tą dwójką.
Jak na typową historię miłosną przystało – choć przebiegało to znacznie inaczej niż w typowych romansidłach – zakochują się w sobie, co, przyznaję, nie do końca było to dla mnie oczywiste i właśnie dlatego pokochałam tę książkę. Uczucie między tą dwójką jest tak subtelnie, że można je pojmować w dwojaki sposób. Dopiero kiedy zbliżałam się do końca powieści, utwierdziłam się w tym, czego przez połowę książki się domyślałam. Samo zakończenie przeżyłam typowo, jak obiecywano: przesiedziałam w kącie z chusteczkami, totalnie zasmarkana, ukrywająca się przed K, bo przecież jestem cwaniarą, kocham „męskie” kryminały i ja?! Ja nigdy nie płaczę nad książką! W życiu! Za Chiny Ludowe! Czerwone oczy jednak mnie zdradziły i wszystkiego się domyślił. Ale napiszę Wam jedno. Nie żałuję 🙂 Nie żałuję ani minuty, którą spędziłam czytając „Zanim się pojawiłeś” i już przeogromnie cieszę się na kinową premierę, choć z lekkim niepokojem, bo bardzo bym chciała, żeby film sprostał książkowemu pierwowzorowi. Czekam również na czerwcową premierę drugiego tomu – „Kiedy odszedłeś”. Nie wiem tylko, czy to będzie to samo…
Książkę gorąco Wam polecam. Niesie za sobą ogromny ładunek emocjonalny, porusza niełatwy temat, a mimo wszystko autorka przekazuje nam  to w cudowny, niebanalny sposób. Sprawia, że chcąc nie chcąc, zastanawiamy się nad własnym życiem: nad tym, czy doceniamy to, co mamy, czy łapiemy szanse, jakie życie przed nami stawia, czy wykorzystujemy je w najlepszy możliwy sposób, czy nie odkładamy wszystkiego na bliżej nieokreślone „kiedyś”, czego absolutnie, pod żadnym pozorem robić nam nie wolno. Dziś mamy wszystko, jutro możemy nie mieć nic…
„Człowiek ma tylko jedno życie. I właściwie ma obowiązek wykorzystać je najlepiej, jak się da”.Czerpmy z życia garściami!
Wasza Margot
Ocena: 9/10
Autor: Jojo Moyes
Wydawnictwo: Świat Książki
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 384
Rok wydania: 2016