276. „Jednym gestem” – Lidia Liszewska, Robert Kornacki

276. „Jednym gestem” – Lidia Liszewska, Robert Kornacki

 

 

„Jednym gestem”

Autorzy: Lidia Liszewska, Robert Kornacki
Gatunek: powieść obyczajowa/romans
Cykl: Bursztynowa miłość (tom 2)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 336
Cena rynkowa: 39,90 zł

Ocena: 8/10

 

 

Pół roku przyszło mi czekać na dalsze losy tej wyjątkowej dwójki.

Pół roku tęsknoty, poczucia niezaspokojenia – bo jak to tak?! Jakim cudem ci piękni, dojrzali, cudowni ludzie, którzy, czego byłam pewna od samego początku, byli sobie przeznaczeni, którzy mieli nawzajem wypełnić sobie tę pustkę pozostawioną przez poprzednich partnerów, mogli się rozstać?

Nie byłam w stanie tego pojąć.

Zrozumcie, nie jestem miłośniczką romansów. Podchodzę do nich jak pies do jeża. Kiedy jednak trafiam na taką gatunkową perełkę, na historię tak pięknie opowiedzianą – ze smakiem, z klasą – i kiedy tak bardzo zżywam się z jej bohaterami, nie jestem w stanie przeżyć zakończenia bez happy endu.

W porządku, przyznaję, zdradziłam Wam zakończenie „Tylko szeptem” (klik), pierwszego tomu Bursztynowej miłości, ale na swoją obronę mam (aż) tyle, że wszystko to możecie przeczytać w opisie tomu drugiego, czyli bohatera dzisiejszego wpisu, „Jednym gestem”.

Z lekkim niepokojem, ale i nadzieją, wzięłam do rąk najnowszą powieść ulubionego duetu Lisiecka – Kornacki. Czy spełnił moje oczekiwania? I czy ponownie pozwoliła mi ona przenieść się myślami nad ukochany Bałtyk?

Przeczytajcie.

 

 

* * *

 

 

POSTACI

Edyta – pięćdziesięciolatka, wdowa, pisarka, skupiona wokół książek i swoich ukochanych, dorosłych już dzieci. Niegdyś zakochana w pewnym rybaku…

Jacek – siedemnaście lat młodszy od Edyty mężczyzna, rybak. Od czasu rozstania nie może znaleźć sobie miejsca…

Dazdaprema – młoda Ukrainka, która trafia pod opiekę matki Jacka… i samego Jacka, do którego ewidentnie czuje coś więcej, niż tylko wdzięczność za podanie pomocnej ręki.

 

FABUŁA

Nie tak miała zakończyć się ta historia.

Przecież jeśli miłość, to do grobowej deski.

A jednak drogi tej dwójki rozeszły się. Tak postanowiła Edyta. Kobieta wróciła do Warszawy, do swojej codzienności, próbując żyć jak do tej pory: pisać, poświęcać się dzieciom, a szczególnie córce, która właśnie spodziewa się dziecka, i żyć, jak gdyby to nieoczekiwane uczucie do młodszego mężczyzny nigdy nie miało miejsca.

Jacek, nie mogąc zrozumieć, co tak naprawdę się stało, dlaczego kobieta jego życia z dnia na dzień zniknęła bez słowa, pozostał w Mechelinkach i dał się porwać codziennej rutynie. Do momentu, w którym na jego drodze stanęła młoda Ukrainka. Czy zdołała ona zastąpić Edytę, czy sprawiła, że uczucie mężczyzny do pisarki zgasło niczym płomień na wietrze?

Gdyby nie te wspomnienia i tęsknoty wyryte głęboko w sercu…

Czy życie nie byłoby wtedy łatwiejsze?

 

 

DLA KOGO

 „Jednym gestem” to przepiękna historia miłosna i na pewno, podobnie jak w przypadku poprzedniego tomu, nie poleciłabym jej wyłącznie romantyczkom.

Na próżno szukać tu pierwszych porywów serca, wyidealizowanego obrazu miłości, kiedy to obiekt westchnień jawi nam się ideałem.

Szukacie utopijnej wizji szaleńczego uczucia? Tutaj go nie znajdziecie.

Znajdziecie za to miłość dojrzałą, do bólu prawdziwą, rozterki ludzi dorosłych, którzy niosą na barkach ciężki bagaż doświadczeń, podejmują niełatwe, aczkolwiek konieczne (przynajmniej według nich) decyzje. I zawsze, ale to zawsze, ponoszą ich konsekwencje.

„Jednym gestem” to życiowa historia miłości niełatwej, a jednak pięknej. Subtelnej, delikatnej niczym powiew wiosennego wiatru, a mimo to boleśnie odciskającej swe piętno na duszy bohaterów.

Romantyczna pozycja obowiązkowa.

 

PODSUMOWANIE

Tak jak przypuszczałam.

Intuicja mnie nie zawiodła.

„Jednym gestem” to znakomita kontynuacja historii miłosnej Edyty i Jacka, której początek mogliśmy obserwować w „Tylko szeptem”. Bałam się. Bałam się, że po tak wygórowanych oczekiwaniach, podsyconych przez cudowny wprost pierwszy tom Bursztynowej miłości, mogę srogo się rozczarować.

W końcu zakończenie sugerowało, że głównych bohaterów nic dobrego nie czeka.

Zapomnijcie. To nadal absolutnie przepięknie napisana powieść. Bez zbędnego rozmachu, subtelna, wymuskana. Perfekcyjna. Niczego bym nie dodała, ani niczego jej nie ujęła.

Nie jestem już młodziutką dziewczyną patrzącą na miłość przez pryzmat powieści young adult. Swoje przeżyłam, także w miłości. I o takiej miłości chcę czytać. Tej pięknej, owszem, ale też mądrej, dojrzałej, opartej na wzajemnym szacunku, na znajomości siebie i swoich potrzeb.

Chcę czytać o kobietach i mężczyznach z krwi i kości, „z przeszłością”, popełniających błędy, którym daleko do księżniczek zamkniętych w wieży i rycerzy na białych rumakach.

I taka właśnie jest powieść „Jednym gestem”. Prawdziwa, życiowa i piękna. Bo czyż samo życie nie pisze najcudowniejszych scenariuszy?

Nie mogę także nie wspomnieć o niepowtarzalnym klimacie, jakiego nie zaznałam chyba w żadnej „nadmorskiej” pozycji. Nikt nie stworzył takiego tła do swojej historii, jak ta dwójka autorów, w pewnym sensie czyniąc Bałtyk głównym bohaterem książki. A to sprawiło, że kocham tę serię najmocniej na świecie.

Polecam z całego serca!

 

„Jednym gestem” w znakomitej promocyjnej cenie kupicie TUTAJ.

 

 

 

 

 

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorom oraz Wydawnictwu Czwarta Strona.

Udostępnij:
To moje miejsce w sieci, mój wirtualny dom przepełniony wszystkim, co kocham. Mam nadzieję, że poczujesz się tu jak u siebie, znajdziesz masę inspiracji, odnajdziesz spokój i niepowtarzalny klimat. I zostaniesz ze mną na dłużej.Rozgość się :)Ściskam, M.

Zacznij pisać i kliknij Enter, aby wyszukać

Shopping Cart